Copy LinkXFacebookShare

Minister nie boi się protestów. Ale tak nie rozwiązuje się problemów

Rolnicy na podstawie przewidywalnych mechanizmów rynkowych powinni planować produkcję. Potrzebna jest do tego wiedza i ścisła współpraca między administracją a rolnikami – uważa Jan Krzysztof Ardanowski, minister rolnictwa.

Polityk – cytowany w komunikacie resortu rolnictwa – zaznaczył, że mechanizmy rynkowe w Europie są przewidywalne.


– Wiemy, kiedy będą górki, kiedy będą dołki i jak wygląda system wolnego rynku, gdzie można pomóc, a gdzie nie można. Rolnicy na tej podstawie powinni planować produkcję. Potrzebna jest do tego wiedza i ścisła współpraca między administracją a rolnikami – powiedział.

Szef resortu rolnictwa podkreślił, że dochody rolników pochodzą nie tylko z produkcji. – Dochody są wtedy, kiedy rolnik jest udziałowcem następnych ogniw: skupu, przetwórstwa, dystrybucji i handlu. Dopiero wtedy coś zostaje – dodał podczas spotkania z rolnikami z województwa warmińsko-mazurskiego.

Ardanowski tłumaczył, że drogą do poprawy sytuacji branży rolnej są rozmowy i dobra współpraca rolników z administracją, a także z przetwórcami żywności i przedstawicielami handlu.

Przekonywał, przywołując przykłady z państw Europy Zachodniej, że tworzenie spółdzielni i grup producenckich przyczynia się do sukcesu rolników. – Daje stabilne dochody i możliwość konkurowania na rynku unijnym i nie tylko – dodał.


Polityk zapewnił rolników, że jego obowiązkiem jest z jednej strony ratowanie rynku, gdy występuje na przykład susza, ale z drugiej działanie razem rolnikami, aby te rynki naprawiać.

– Moim obowiązkiem jest także mówienie rolnikom, co mogą zrobić, aby poprawiać swoją sytuację, zamiast protestować. Ja nie boję się protestów, ale nie w protestach jest rozwiązanie problemu – powiedział na koniec.

Ponad 50 rolników z kilku powiatów wo. kujawsko-pomorskiego protestowało w poniedziałek przed Urzędem Miasta w Tucholi. Domagają się od rządu spełnienia 13 postulatów, w tym  zagwarantowania wyższej ceny skupu za trzodę chlewną – podaje Radio PiK.  

– Sytuacja w rolnictwie jest bardzo zła. Produkujemy trzodę chlewną poniżej kosztów produkcji. Ceny w skupie systematycznie spadają, a na odbiór naszych tuczników musimy czekać nawet trzy tygodnie. Wszystko podrożało, choćby paliwo, a cena świń spadła o 1,40 zł. Ten protest to nasz akt desperacji. Jeśli nic się nie zmieni, zablokujemy drogi – ostrzegli gospodarze.
 

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Odzyskany ciągnik wrócił do właścicielki. Wskazała na syna

Turbulencje na rynku mleka, rynek mleka, mleczarstwo, ceny mleka, ceny, eksport mleczarski, Global Dairy Trade, Polska Izba Mleka
Bydło

Turbulencje na rynku mleka w UE. Przed nami trudne miesiące