Copy LinkXFacebookShare

Milion pszczół spłonęło w kilkanaście minut

W Książu Śląskim (gm. Kożuchów, woj. lubuskie) z dymem poszło 40 uli. – Chciałem się rzucić w ogień i ratować pszczoły, ale to był taki mocny pożar. Dobrze, że mnie sąsiad trzymał – mówi załamany właściciel pasieki.

W pożarze spłonęło 36 pszczelich rodzin po około 30 tysięcy każda, czyli ponad milion owadów. Z dymem poszedł również wóz pszczelarski oraz narzędzia do obsługi pasieki – podaje "Gazeta Lubuska".


Pasiekę od 20 lat prowadził Piotr Jonaczyk, który kontynuował rodzinną tradycję sięgającą 1890 roku.

– Wszystko było łatwopalne. Ule pomalowane farbą. W środku styropian i drewno. W 15 minut wszystko się zajęło i spłonęło – relacjonuje.

Dodaje, że zamiłowanie do pszczół zawdzięcza dziadkowi, po którym odziedziczył pasiekę. Ubiegły rok nie był łatwy z powodu suszy. Teraz pan Piotr kupił silne roje i chciał rozbudować pasiekę na 100 uli.

Dziękuje za wsparcie rodziny oraz znajomych i zapewnia, że nie podda się.

– Dostałem kontakt do jednej pani, która ma pasiekę na sprzedaż. Szybko działam, aby od razu kupić pszczele rodziny i nie rezygnować. Wiadomo, że jak się siedzi i myśli, to tylko gorzej jest – mówi dziennikowi.

– Będziemy bardzo wdzięczni za wszelką pomoc dla Piotrka i wierzymy, że wspólnie pomożemy mu stanąć na nogi i odbudować pasiekę. Pozwoli to nie tylko przywrócić mu możliwość pracy, ale także kontynuować rodzinną tradycję pod okiem dziadka – dodaje Michał Jonaczyk, brat właściciela pasieki.
 

źródło: "Gazeta Lubuska"

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!