Copy LinkXFacebookShare

Mieszkańcom wsi nie żyje się łatwo. Nawet okien nie mogą sami wymienić

Pozwolenia na remont dachu, wymianę okien, czy nawet przycięcie gałęzi drzew. O to wszystko do konserwatora zabytków muszą wnioskować mieszkańcy Pilszcza (gm. Kietrz, woj. opolskie).

Lokalna społeczność nie ma ponadto pewności, czy pozwolenie w ogóle otrzyma, a procedura potrafi trwać latami. Jak informuje Polskie Radio Opole wszystko przez to, że Pilszcz od lat 60. ubiegłego wieku jest w rejestrze miejscowości zabytkowych województwa.


I zgodnie z zasadami wszelkie inwestycje i prace tam prowadzone muszą uzyskać aprobatę wojewódzkiego konserwatora zabytków.

– Funkcjonowanie w naszej wsi jest bardzo trudne i miejscowość się wyludnia. Osoby przychodzące z zewnątrz, ale również i nasi mieszkańcy rezygnują z inwestowania. W ciągu 2-3 lat z 750 osób, zostało niecałe 700. Mamy 30 pustostanów – mówi Danuta Rudnicka, sołtys Pilszcza.

Mieszkańcy Pilszcza od kilku lat starają się o wykreślenie z listy zabytków, ale bez efektu.

– Najlepszym wyjściem z tej sytuacji jest opracowanie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego – mówi rozgłośni Elżbieta Molak, Opolski Wojewódzki Konserwator Zabytków.

Dokument mógłby uregulować problematyczne zagadnienia w zakresie linii zabudowy, kształtu i gabarytu budynków, kształtu dachów i usytuowania.

Ochroną konserwatorską, na układzie ruralistycznym, obejmuje się bowiem historyczną dyspozycję przestrzenną.
 

źródło: Polskie Radio Opole

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!