Mercosur – co to jest i dlaczego rolnicy protestują?

Umowa UE–Mercosur to według rolników realne ryzyko bankructwa gospodarstw. Wskazują na różnice w kosztach produkcji, standardach rolnych i warunkach klimatycznych, które przełożą się na tańszy import żywności. Podczas gdy wielu gospodarzy bierze udział w protestach, inni zadają sobie pytanie czym właściwie jest Mercosur, jakie skutki przyniesie i co to wszystko oznacza dla przyszłości polskiego rolnictwa?
Mercosur (Wspólny Rynek Południa) to blok handlowy tworzony przez cztery kraje Ameryki Południowej: Brazylię, Argentynę, Paragwaj i Urugwaj. To z tych państw pochodzi żywność, która ma trafiać na rynek UE w ramach umowy handlowej z Unią Europejską.
Mercosur – co to za organizacja i jakie kraje do niej należą?
Rolnictwo w krajach Mercosur opiera się na bardzo dużych gospodarstwach – latyfundiach – często należących do międzynarodowych koncernów i funduszy inwestycyjnych. Produkcję prowadzi się na ogromną skalę, przy znacznie niższych kosztach pracy i ziemi niż w Europie.
Kraje Mercosur należą do światowych liderów w produkcji wołowiny, soi i cukru trzcinowego. Soja trafia głównie do Europy jako składnik pasz, a część produkcji rolnej powstaje na terenach pozyskanych kosztem wylesiania. W produkcji stosuje się także środki chemiczne, hormony wzrostu i sposoby stosowania antybiotyków zakazane w Unii Europejskie. Dodatkowo obniża to koszty wytwarzania żywności.
Umowa UE-Mercosur: rys historyczny
Umowa UE-Mercosur negocjowana jest od roku 1995. Pierwszą Międzyregionalną Umowę Ramową o Współpracy między Wspólnotą Europejską a Wspólnym Rynkiem Południa, obowiązującą do dziś, podpisano w roku 1999. Od tego roku podejmowano liczne próby ratyfikacji przez państwa UE. Sukces polityczny osiągnięto 28 czerwca roku 2019, jednak na przeszkodzie do ratyfikacji stanął brak jednomyślności państw członkowskich UE.
W roku 2024 Komisja Europejska postanowiła ominąć problem, dzieląc umowę na dwie części – ogólną, która wymaga zgody parlamentów krajowych państw UE, oraz handlową, którą zatwierdza jedynie Parlament UE i Rada UE. Ponieważ jednak w grudniu 2025 r. Parlament postawił Komisji twarde warunki odnośnie klauzul ochronnych do umowy. Prezydencja cypryjska postanowiła dać Komisji Europejskiej mandat polityczny do podpisania umowy z pominięciem Parlamentu, wyłącznie na podstawie zgody Rady UE.
9 stycznia 2026 r. kraje członkowskie UE zakończyły proces procedowania umowy, przegłosowując zgodę na ratyfikację umowy. Odbyło się to przy sprzeciwie Polski i 4 innych krajów.
Na czym polega umowa UE-Mercosur?
Umowa UE–Mercosur umożliwia import żywności z Brazylii, Argentyny, Paragwaju i Urugwaju na preferencyjnych warunkach celnych. Nowością nie jest sam import. Unia Europejska od lat sprowadza z tego regionu produkty rolne. Przede wszystkim soję wykorzystywaną w paszach, ale także wołowinę i cukier trzcinowy. Odbywa się to w ramach globalnych limitów importowych WTO.
Umowa UE–Mercosur dokłada do tego nowe, odrębne kontyngenty oraz preferencyjne stawki celne. To dodatkowe 99 tys. ton wołowiny ton rocznie z cłem 7,5%; 180 tys. ton mięsa drobiowego rocznie bez cła; 25 tys. ton wieprzowiny rocznie z cłem 83 euro za tonę – plus bez cła 1,5 tys ton z Paragwaju.
Umowa obejmuje także cukier trzcinowy i kukurydzę. A także surowce paszowe, takie jak kukurydza, które mogą być sprowadzane do UE w dużych ilościach bez cła lub z cłem symbolicznym.
Kontyngenty będą wdrażane stopniowo przez kilka lat. Po tym okresie przejściowym osiągną docelowy poziom i będą obowiązywać jako stały element handlu.
Drugą stroną umowy jest eksport z UE. Największe korzyści odniosą sektory przemysłowe – motoryzacyjny i chemiczny – zlokalizowane głównie w Niemczech i Francji. Umowa jest korzystna także dla producentów żywności z południa Europy, których lokalne marki będą chronione. Ochrona obejmie m.in. dziesiątki włoskich serów, wędlin, oliwę i wino. To tłumaczy, dlaczego Włochy zdecydowały się poprzeć umowę w decydującym głosowaniu w Radzie Ambasadorów UE 9 stycznia 2025 r.
Dlaczego rolnicy protestują przeciwko umowie?
Polscy rolnicy obawiają się wypchnięcia z własnego rynku. Tania żywność importowana przy niskich lub zerowych cłach może znacząco obniżyć możliwości sprzedaży. Dowodem jest sytuacja z importem z Ukrainy.
Dla gospodarstw towarowych import z Mercosur jest groźbą obniżenia pozycji eksportowej. Polscy rolnicy są liderami w produkcji drobiu, wołowiny i cukru w UE, i znaczna część tej produkcji trafia na rynek wewnętrzny UE. Tu też presja cenowa tańszego importu może prowadzić do utraty rynków zbytu. Trzeba pamiętać, że aby zdobyć te rynki, polskie gospodarstwa towarowe zainwestowały ogromne środki w nowoczesną produkcję.
Część rolników domaga się całkowitego zablokowania umowy. Inni dopuszczają jej wdrożenie tylko pod warunkiem, że po obu stronach Atlantyku obowiązywać będą te same standardy produkcji. W obu przypadkach podnoszony jest argument braku równych zasad konkurencji.
Protestują nie tylko polscy rolnicy. Tak samo myślą rolnicy w większości państw Europy, czego dowodem są masowe i gwałtowne protesty w Polsce, Francji, Grecji. Ostatni protest w Brukseli był jednym z największych i najgłośniejszych.
Przeczytaj również: Protest rolników w Warszawie przeciwko Mercosur
Skutki umowy Mercosur dla rolników i dla konsumenta
Skutki umowy UE–Mercosur będą rozłożone w czasie. Wraz z uruchamianiem kontyngentów na rynek UE będą trafiać kolejne partie żywności objętej preferencyjnymi cłami. To oznacza presję na ceny i coraz mniejszą opłacalność produkcji w gospodarstwach, szczególnie w sektorach nastawionych na sprzedaż towarową.
Dla konsumentów pierwszym widocznym efektem mogą być niższe ceny części produktów. Rolnicy zwracają jednak uwagę, że ten mechanizm działa tylko do momentu, w którym na rynku obecna jest krajowa produkcja. Gdy gospodarstwa ograniczają produkcję lub z niej rezygnują, rynek staje się coraz bardziej zależny od importu.
W dłuższej perspektywie oznacza to większą zmienność cen i mniejszą stabilność rynku. Umowa Mercosur nie wpływa więc jedynie na bieżące ceny w sklepach. Ale również na to, kto w przyszłości będzie produkował żywność i w jakim stopniu Europa zachowa samowystarczalność żywnościową.
Skutki umowy mogą dotknąć także polski handel detaliczny. Małe i średnie sklepy, które dziś opierają się głównie na krajowych dostawcach, nie będą w stanie konkurować z dużymi sieciami handlowymi importującymi żywność bezpośrednio z Ameryki Południowej. W sytuacji spadku krajowej produkcji i presji cenowej z importu część lokalnego handlu może stracić ofertę, marżę albo jedno i drugie. W efekcie upadek gospodarstw może pociągnąć za sobą likwidację resztek polskiego, lokalnego handlu, który nie ma dostępu do globalnych łańcuchów dostaw.
Czy klauzule bezpieczeństwa ochronią polskie gospodarstwa?
Krótka odpowiedź: nie w sposób szybki i pewny. Parlament Europejski domagał się silnych klauzul ochronnych: reakcji już przy 5-proc. spadku cen lub wzroście importu, automatycznego uruchamiania zabezpieczeń oraz monitoringu rynku co trzy miesiące. W ostatecznej wersji umowy próg podniesiono do 8 proc., monitoring ograniczono do co najmniej raz na sześć miesięcy, a decyzję o interwencji pozostawiono uznaniu Komisji Europejskiej.
Klauzule nie działają automatycznie. Najpierw musi dojść do zakłóceń rynku, potem państwo członkowskie musi udowodnić związek przyczynowy między importem a spadkiem cen. Nawet jeśli ochrona ma dotyczyć jednego kraju, procedura jest unijna, czasochłonna i wymaga porównań z innymi rynkami.
W praktyce oznacza to, że reakcja następuje po fakcie. Dla gospodarstw, które funkcjonują w cyklach produkcyjnych i nie mogą szybko ograniczyć kosztów, taka ochrona jest spóźniona i nie cofa poniesionych strat.
Mercosur – nie tylko rolnicy mają powody do obaw?
Umowa UE–Mercosur dotyczy nie tylko rolników, ale każdego, kto kupuje żywność. Oznacza większy napływ produktów wytwarzanych poza unijnym systemem kontroli, bez realnej możliwości sprawdzania warunków produkcji „na miejscu”. Unia nie ma narzędzi, by zweryfikować, czym faktycznie karmiono zwierzęta i jakie środki stosowano w produkcji. Rodzi to pytania o bezpieczeństwo żywności i narastający problem antybiotykooporności.
Umowa może też przyspieszyć znikanie lokalnej żywności z rynku. Tania produkcja wypiera droższą, a wraz z upadkiem gospodarstw znikają produkty regionalne i mniejszy handel. Duże sieci poradzą sobie z importem, lokalne sklepy – nie. W efekcie Mercosur wpływa nie tylko na ceny. Wpływa też na jakość, wybór i to, kto będzie kontrolował rynek żywności w Polsce.
