Mandat po skargach mieszkańców. Rolnik intruzem na wsi?

Poleć
Udostępnij
Skomentuj
Autor tekstu: (dk) | redakcja@agropolska.pl
06-07-2021,8:05 Aktualizacja: 06-07-2021,8:08
A A A

Blokadę drogi zapowiedział rolnik, jeśli będzie dostawał kolejne mandaty za to, że pędzone przez niego krowy zanieczyszczają drogę. Jak mówi, wszystko związane z rolnictwem ludziom zaczyna przeszkadzać.

Sprawę gospodarza od lat mieszkającego w Rytrze (woj. małopolskie) opisała "Gazeta Krakowska". Jest hodowcą krów, które codziennie pędzi na pastwisko. Część wyprawy odbywa się po drodze publicznej, którą zwierzęta zanieczyszczają. Problem w tym, że - jak podkreśla gospodarz - nie ma innego szlaku, by bydło doprowadzić na pastwisko.

wieś, zapach, hałas,  mieszkańcy miast, zwierzęta hodowlane, FBZPR, hodowla zwierząt, bydło, drób, trzoda chlewna

Zapach wsi pod ochroną? To dobry pomysł

Minister rolnictwa chce podjąć inicjatywę ustawodawczą dotyczącą określenia i ochrony sensorycznego dziedzictwa wsi. Podobne rozwiązania przyjął niedawno parlament francuski. Federacja Branżowych Związków Producentów Rolnych popiera...

- Jestem zmuszony, żeby przeprowadzać moje krowy drogą przez około 800 metrów. Byłoby wszystko w porządku, gdyby w tym miejscu pojawił się zakaz zatrzymywania samochodów na poboczu. Wtedy mógłbym korzystać z pobocza od strony rzeki. Rzadko się jednak zdarza, żeby nie stały tam auta - wyjaśnił rolnik.

Krowie "placki" na drodze przeszkadzają niektórym mieszkańcom. Gospodarza wezwano już na komendę i ukarano 50-złotowym mandatem karnym. - Dostałem też ostrzeżenie, że kolejne kary będą wyższe - zaznaczył hodowca.

Mówi o nich art. 91 kodeksu wykroczeń, na podstawie którego został wystawiony mandat, a który brzmi: "Kto zanieczyszcza drogę publiczną lub na tej drodze pozostawia pojazd lub inny przedmiot albo zwierzę w okolicznościach, w których może to spowodować niebezpieczeństwo lub stanowić utrudnienie w ruchu drogowym, podlega karze grzywny do 1500 złotych albo karze nagany".

- Policja chce, żebym sprzątał po krowach, ale zanim dojdę z nimi na pastwisko i zabezpieczę, to mijają około trzy godziny. W tym czasie łajno rozjeżdżają samochody - dodał rolnik. I zapowiedział zablokowanie zwierzętami drogi w geście protestu, jeżeli będzie karany kolejnymi mandatami.

- Jestem zdecydowany na wszystko, ale nie zrobię tego teraz w czasie upału, bo nie chcę gnębić bydła. Zastanawiam się, po co jest wieś. Wszystko związane z rolnictwem ludziom przeszkadza. Czuje się intruzem na wsi - podsumował hodowca.
 

źródło: "Gazeta Krakowska"

Poleć
Udostępnij
Skomentuj