Mandat dla rolnika za wieczorną pracę. Opanujmy to szaleństwo!

Poleć
Udostępnij
Skomentuj
Autor tekstu: (dk) | redakcja@agropolska.pl
14-08-2020,19:30 Aktualizacja: 14-08-2020,19:37
A A A

Szerokim echem odbił się wpis Janusza Wojciechowskiego, unijnego komisarza ds. rolnictwa o gospodarzu ukaranym mandatem za koszenie kombajnem po godz. 22. Polityk proponuje uznawanie takich prac za "czyn w stanie wyższej konieczności".

"Słyszę, że policja ukarała mandatem rolnika, który pod pretekstem żniw kosił zboże kombajnem po 22-giej i zakłócał wiejską ciszę działkowiczce z miasta. Nie do wytrzymania ci rolnicy, od świtu do północy kręcą się po tych swoich polach i zagrodach, hałasują, kurzą..." - napisał z przekąsem na Twitterze Wojciechowski.

dolnośląska izba rolnica, izby rolniczy, skargi na rolników, piotr szałas

Przeprowadzili się na wieś, a teraz donoszą na rolników

Mieszkańcy miast, którzy uciekają na wieś często zapominają, że tam też toczy się życie. Donoszą na rolników, że hałasują. Ci proponują, by przybysze z aglomeracji podpisywali oświadczenia, że akceptują wiejskie zwyczaje.   ...

Tą wieścią wywołał lawinę komentarzy i szeroką dyskusję. Część osób sugerowała zmianę prawa, by bronić pracy rolników z poziomu ustaw. Inni wskazywali, że gospodarze to nie "święte krowy" i powinni podlegać takim przepisom, jak inni.

"Podejrzewam, że mandat został wystawiony w oparciu o obowiązujące prawo. Mam Panu przypomnieć, kto od 5 lat je stanowi? Rolnicy powinni mieć do was o to pretensję. Że nie szanujecie ich pracy" - wytknął Wojciechowskiemu (niegdyś członkowi PSL-u, a w ostatnich latach związanemu z rządzącym obecnie PiS-em) internauta.

Polityk w odpowiedzi podkreślił, że mandat został wystawiony wbrew obowiązującemu prawu, które uchyla odpowiedzialność za czyn w stanie wyższej konieczności.

"Tak jak kierowca pogotowia nie odpowiada za wycie syreny, tak rolnik nie odpowiada za to, że kombajn huczy podczas żniw. I nie trzeba zmiany prawa" - stwierdził unijny komisarz.

Jak dodał, żniwa to jest stan najwyższej konieczności i "trzeba je przeprowadzić niezależnie od tego, że ktoś akurat zaplanował sobie wczasy obok".

kobiety w agrobiznesie, raport Sytuacja Kobiet na Wsi, katarzyna wielgosz, Marcin Chrobot

Kobiety związane z rolnictwem są zadowolone z życia na wsi

Z raportu "Sytuacja Kobiet na Wsi" przygotowanego przez Martin&Jacob na zlecenie Banku BNP Paribas wynika, że panie związane z rolnictwem są zadowolone z życia na wsi i w większości chcą tam pozostać, rozwijać się zawodowo oraz...

A jednocześnie "są ludzie, którzy pewnie nigdy nie zrozumieją, że w rolnictwie cykl przyrodniczy jest ważniejszy od produkcyjnego i że dla rolnika nie zebrać dziś = ryzyko nie zebrać wcale". Wojciechowski wytłumaczył też, dlaczego rolnicy muszą czasem kosić w nocy.

"Bo kosić można tylko zboże suche, bez rosy. Brak rosy w nocy zapowiada deszcz. Czyli jak po zmierzchu nie ma rosy, to się nie śpi, tylko kosi, bo od jutra może lać deszcz i będzie po zbiorach" - wyjaśnił.

Niektórzy internauci podważali sugerowane przez komisarza uznawanie prac rolnych za "czyny w stanie wyższej konieczności", podkreślając, że żniwa występują cyklicznie i można je rozłożyć w pewnym okresie. Ewentualne sądowe rozstrzygnięcia w tak postawionych sprawach także pewnie mogłyby być różne i niekoniecznie korzystne dla gospodarzy.

Należałoby tu raczej sięgnąć po oparty o przepisy rozsądek i takowy zalecać (oraz z tego rozliczać) policjantom czy strażnikom gminnym. Po pierwsze w prawie nie ma wcale oznaczonych godzin tzw. ciszy nocnej, a wspomniana godz. 22 to pora przyjęta zwyczajowo.

karanie rolników, zakłócanie ciszy na wsi, konflikty na wsi, obszary wiejskie, napływowi mieszkańcy wsi

Rolnicy nie będą już karani za hałas? Politycy dostrzegli problem

Od stycznia do sierpnia policjanci zanotowali 19 wykroczeń popełnionych przez rolników w związku z zakłócaniem spokoju i spoczynku nocnego. Niby niedużo, ale skala problemu jest znacznie większa. Wygląda jednak na to, że w końcu...

Po drugie najczęściej brany pod uwagę w takich przypadkach art. 51 Kodeksu wykroczeń mówi: "Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny".

Potencjalnie brany pod uwagę art. 144 Kodeksu cywilnego stanowi zaś, że "właściciel nieruchomości powinien przy wykonywaniu swego prawa powstrzymywać się od działań, które by zakłócały korzystanie z nieruchomości sąsiednich ponad przeciętną miarę, wynikającą ze społeczno-gospodarczego przeznaczenia nieruchomości i stosunków miejscowych".

Zdroworozsądkowo trudno mówić o tym, by działalność rolnicza była wybrykiem i zakłócała ponad miarę miejscowe, czyli wiejskie stosunki społeczne.

Rolnik podczas prac polowych nie krzyczy wniebogłosy. A hałas maszyn, np. koszącego zboże kombajnu? Czyż różni się szczególnie od np. hałasu przejeżdżających nocą przez wioski innych pojazdów? Ich właściciele nie dostają przecież za to mandatów.

Niektóre wiejskie miejscowości są położone przy drogach wojewódzkich czy nawet krajowych, gdzie ruch odbywa się całą dobę. A w miastach - skąd pochodzą często skarżący się na rolników nowi mieszkańcy wiosek - nocne podróże samochodowe, wykonywane wówczas często prace drogowe czy maszynowe czyszczenie ulic nie są sekowane z powodu hałasu.

Dlaczego zatem nocne prace na polach, zapewniające przecież bezpieczeństwo żywieniowe kraju, mają być traktowane inaczej?
 

Poleć
Udostępnij
Skomentuj
Advertisement