Małżonkowie sprzedający wyroby mięsne mają usłyszeć zarzuty. Ich galaretą wieprzową śmiertelnie zatruł się Ukrainiec

Poleć
Udostępnij
Autor tekstu: Agnieszka Lipska PAP, (DK) | redakcja@agropolska.pl
19-02-2024,13:25 Aktualizacja: 19-02-2024,13:27
A A A

Prokuratura bada sprawę śmiertelnego zatrucia po zjedzeniu wyrobów mięsnych kupionych na targowisku w Nowej Dębie (woj. podkarpackie). W szpitalu zmarł 54-letni mężczyzna. Małżeństwo spod Mielca, które zajmowało się produkcją domowych wyrobów mięsnych sprzedawanych później z samochodu, zostanie przesłuchane w poniedziałek po południu.

Małżeństwo spod Mielca, 55-letnia Regina S. i 56-letni Wiesław S., zostało zatrzymane po tym, jak policja dostała informację, że w sobotę w szpitalu zmarł 54-letni obywatel Ukrainy Jurij N. Mężczyzna zjadł galaretę wieprzową kupioną na targowisku w Nowej Dębie. Domowymi wyrobami sprzedawanymi z samochodu zatruły się także dwie inne osoby: 67- i 72-latka. Jak poinformowała policja, jedna z kobiet w stanie poważnym została przetransportowana do szpitala w Krakowie.

Zatrzymani zostali przewiezieni do policyjnego aresztu. Sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa w Tarnobrzegu. "Postępowanie prowadzone jest w kierunku bezpośredniego sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia wielu osób poprzez wyrób i wprowadzenie substancji szkodliwych dla zdrowia w wyniku czego doszło do zgonu jednej osoby, a także nieumyślnego spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu co najmniej dwóch osób" – powiedział PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu, prokurator Andrzej Dubiel .

Śledczy na razie zbierają materiał dowodowy. "Będzie stanowił podstawę do sformułowania i przedstawienia zarzutów" – dodał prokurator Dubiel. Przesłuchanie zatrzymanego małżeństwa zaplanowane jest na poniedziałkowe popołudnie.

W sprawie mają być przesłuchane także inne osoby, które w sobotę kupiły w Nowej Dębie od obwoźnego sprzedawcy wyroby wędliniarskie, m.in. galaretę garmażeryjną.

kmp tarnobrzeg, zatrzymanie, małżeństwo, rolnicy

Policja zatrzymała małżeństwo, które sprzedawało własne wyroby mięsne. Mężczyzna w wyniku zatrucia galaretą zmarł w szpitalu

Policjanci zatrzymali dwie osoby w związku ze śmiertelnym zatruciem pokarmowym. To małżeństwo z powiatu mieleckiego, które w Nowej Dębie sprzedawało z samochodu domowe wyroby garmażeryjne. W szpitalu zmarł mężczyzna, który zjadł...

Informacja o zatruciu pokarmowym trzech osób pojawiła się w lokalnych mediach w sobotę wieczorem. "Po tych doniesieniach z policją skontaktowały się jeszcze dwie osoby, które również kupiły domowe wyroby na targowisku w Nowej Dębie. Policjanci pojechali do ich domów i zabezpieczyli kupioną galaretę garmażeryjną" – przekazała wcześniej PAP podinspektor Beata Jędrzejewska-Wrona, rzeczniczka komendy policji w Tarnobrzegu.

Z dotychczasowych ustaleń wynika, że Regina S. i Wiesław S. sprzedawali z samochodu wyroby garmażeryjne własnej produkcji. "Hodują trzodę chlewną dla podreperowania budżetu domowego. Wyrabiają wędliny, które następnie są sprzedawane na terenie Nowej Dęby" – potwierdził policyjne ustalenia rzecznik prokuratury w Tarnobrzegu.

W sobotę, w domu zatrzymanego małżeństwa policjanci zabezpieczyli jeszcze około 20 kg wyrobów mięsnych.

Poleć
Udostępnij