Lepsza sytuacja z ASF u dzików, ale rolnicy apelują o pomoc

Poleć
Udostępnij
Skomentuj
Autor tekstu: PAP, (zac) | redakcja@agropolska.pl
02-01-2015,15:50 Aktualizacja: 16-01-2015,13:50
A A A

Lekarze weterynarii uważają, że polepsza się sytuacja związana z ograniczaniem i zwalczaniem wirusa ASF w kraju.

Rolnicy, w których działalność uderzyły skutki wykrycia ASF, apelują do władz o pomoc; mówią o "krytycznym poziomie cenowym" wieprzowiny w skupach.

Pierwszy przypadek wirusa afrykańskiego pomoru świń (ASF) w Polsce wykryto u padłych dzików w połowie lutego 2014 roku. Od tamtej pory odnotowano 30 przypadków afrykańskiego pomoru świń (ASF) u dzików i dwa przypadki tej choroby u świń. Wszystkie w województwie podlaskim, w strefie przygranicznej z Białorusią.

Jak poinformował PAP Mirosław Czech z Wojewódzkiego Inspektoratu Weterynarii w Białymstoku, w sumie w 30 wykrytych przypadkach ASF odstrzelono 57 zwierząt.

Dodał, że wszystkie przypadki dzików z ASF zostały znalezione w - wyznaczonej po wykryciu pierwszego przypadku - strefie z ograniczeniami.

To strefa wydzielona na terenie czterech podlaskich powiatów: sokólskiego, białostockiego, augustowskiego i sejneńskiego, gdzie obowiązują obostrzenia związane m.in. z hodowlą i przewozem świń.

"Mimo, że znajdowane są kolejne dziki i stwierdzamy u nich ASF, to nie należy myśleć, że sytuacja się pogarsza" - mówił. Wyjaśnił, że wirus nie został przeniesiony do większej liczby stad świń, oprócz dwóch przypadków, w których w sumie w dwóch gospodarstwach wykryto ASF u kilku świń.

Czech dodał, że w porównaniu do sytuacji, jaka ma miejsce m.in. na Litwie, w Polsce nie obserwuje się "przenoszenia choroby poza wyznaczony teren".

Jego zdaniem dzieje się tak dlatego, że podejmowane są działania informacyjne różnych służb, ale też dzięki współpracy z leśnikami, którzy zgłaszają każdego padłego dzika, a ten jest badany.

Prowadzony jest też monitoring w strefie przygranicznej, a w strefie z ograniczeniami zachowywane są środki ostrożności m.in. przy przewozie świń.

Uważa też, że na taką sytuację wpływa zmiana rozporządzenia głównego lekarza weterynarii o możliwości odstrzału dzików w tej strefie przez cały rok. "Dzięki tym wszystkim działaniom sytuacja nie pogarsza się, a warunki są coraz bardziej sprzyjające, by chorobę skuteczniej ograniczać i zwalczać" - podkreślił.

Na problemy związane z ASF zwracają uwagę rolnicy. W regionie miały miejsce protesty właścicieli upraw, które zostały zniszczone przez dziki. Rolnicy chcą wyższych odszkodowań, mówią o tym, iż populacja tych zwierząt znacznie zwiększyła się, gdy po wykryciu wirusa ASF wstrzymany został odstrzał dzików. Później przywrócono polowania, ale i tak rolnicy narzekali, że są za mało skuteczne.

Podlaska Izba Rolnicza (PIR) zwraca uwagę na "dramatyczną" sytuację na rynku wieprzowiny. Apeluje do rządu o "podjęcie natychmiastowych działań zapobiegających upadkowi gospodarstw zajmujących się produkcją trzody chlewnej".

W ocenie PIR, wiele takich gospodarstw utraciło i tak słabą płynność finansową; poziom cen w skupie organizacja określa jako "krytyczny".

Stąd apel o rekompensaty "adekwatne do strat" poniesionych wskutek embarga rosyjskiego i ograniczeń związanych z ASF, uruchomienie skupu na potrzeby tzw. rezerw materiałowych czy pomocy (zawieszenie lub prolongowanie) w spłacie kredytów zaciągniętych przez producentów.

Podlaski Urząd Wojewódzki poinformował PAP, że postulaty producentów trzody zostały przekazane ministrowi rolnictwa z prośbą o "pilne" zajęcie się problemem.

Urząd podał też, że wicewojewoda Wojciech Dzierzgowski zwracał się do ministerstwa rolnictwa o wyasygnowanie pieniędzy na dopłaty wyrównawcze do cen oferowanych w sprzedaży wieprzowiny - poinformowała doradca wojewody podlaskiego Jowita Chudzik.

Podlascy rolnicy otrzymali, decyzją rządu, rekompensaty za uprawy zniszczone przez dziki, ale od razu i rolnicy, i przedstawiciele władz przyznali, że nie są one satysfakcjonujące.

Niezależne komisje, które powołano w regionie po protestach rolników, oceniły te straty na sumę ponad 7,5 mln zł i było to znacznie więcej niż szkody, które zgodnie z prawem szacują koła łowieckie.

Koła wypłacają też odszkodowania, ale rolnicy podkreślają, że są one za niskie. Rolnicy mogli składać wnioski o rekompensaty (na określonych warunkach, które nie wszyscy spełniali) do Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa.

Złożyli 599 wniosków na prawie 1,7 mln zł na podstawie prac niezależnych komisji. Wpłynęło też 88 dodatkowych wniosków na ponad 333 tys. zł (poza pracami komisji). Do 19 grudnia wypłacono 439 rekompensat na sumę nieco ponad 1 mln zł.

By wesprzeć myśliwych, wojewódzki lekarz weterynarii kupił łącznie 7 chłodni do przetrzymywania tusz dzików, bo każde zwierzę musi być poddane badaniom pod kątem ASF.

Urząd wojewódzki ocenia też, że sytuację powinny poprawić zmiany w rozporządzeniach ministerstw rolnictwa oraz środowiska z grudnia, m.in. umożliwiające polowania na obszarze objętym ograniczeniami w związku z ASF czy całoroczne polowanie na dziki. Trwają też prace nad zmianą prawa łowieckiego.

Chorobę afrykańskiego pomoru świń (ASF) pierwszy raz opisano w 1921 roku w Kenii. Do Europy, a konkretnie do Portugalii, wirus przywędrował w 1957 roku.

W Europie Wschodniej choroba ta pojawiła się w 2007 roku. Jest ona trudna do zwalczania, bo nie ma na nią szczepionki. Choroba przenoszona jest przez dziki, które często przychodzą do zabudowań w poszukiwaniu pożywienia. ASF nie jest groźny dla ludzi, ale pociąga za sobą duże straty materialne.

Poleć
Udostępnij
Skomentuj
Advertisement