„Latający kleszcz” czyha na rolników. Może być groźny
bb_buhaje
Hodowcy podkreślają, że nieustannie poprawiają zasady dobrostanu dla zwierząt hodowlanych. Foto_Mirosław Lewandowski
Strzyżak sarni, zwany też jelenicą, może wywołać spore zamieszanie w organizmie ludzi. W tym sezonie zagrożenie jest większe, bo owadów przybywa. W gronie najbardziej narażonych są osoby, które przebywają w lesie i rolnicy, którzy posiadają bydło.
Ruchem głowy albo machnięciem ogona, krowy odganiają się od owadów, których nie brakuje na pastwisku czy w oborze – informuje TVP3 Olsztyn.
Nie zawsze jednak robią to skutecznie. Rolnicy znają głównie gzy, czyli tak zwane końskie muchy. Ukąsić może też strzyżak sarni, który zamieszkuje lasy i ich obrzeża. Wyglądem przypomina nieco kleszcza, tylko ma skrzydła. Pewnie dlatego przylgnęła do niego ostatnio nazwa "latający kleszcz".
Strzyżaki to owady, które głównie zamieszkują lasy i ich obrzeża. Tam też najczęściej atakują zwierzęta, ale i ludzi. Mało kto o nim słyszał, ale zdaniem naukowców to tylko kwestia czasu.
W Polsce ostatnio tych owadów przybywa. To dlatego, że mamy do czynienia z jego drugim gatunkiem, który na świat wydaje kilka pokoleń, przez co zaliczany jest do gatunku inwazyjnego.
Choroba może być groźna dla osób o osłabionej odporności. Ugryzienie strzyżaka może wywołać też wstrząs anafilaktyczny. Zmiany na skórze są bolesne i mogą utrzymywać się nawet rok. Czasem wymagają konsultacji z lekarzem – podaje olsztyński oddział TVP.
Z obserwacji naukowców wynika, że nie straszne im chemiczne preparaty powstrzymujące kleszcze czy komary. By się przed nimi zabezpieczyć, warto ubierać się w jasne ubrania i w miarę ostrożnie poruszać się po lesie.
- Wiesz o ciekawym wydarzeniu? Poinformuj nas o tym! Czekamy: redakcja@agropolska.pl
źródło: TVP3 Olsztyn
