Kupujmy ryby odpowiedzialnie. Z myślą o przyszłych pokoleniach

Poleć
Udostępnij
Skomentuj
Autor tekstu: Ludwika Tomala PAP, (em) | redakcja@agropolska.pl
23-12-2018,9:00 Aktualizacja: 23-12-2018,10:33
A A A

W tym sezonie kupujmy raczej śledzie niż sardynki czy dorsze. Przełowienie może sprawić, że nasze dzieci i wnuki będą miały ograniczony dostęp do ryb, które dziś są powszechnością.

Dzięki nowoczesnym technologiom w rybołówstwie ludzie są w stanie poławiać znacznie więcej ryb i owoców morza, niż przyroda jest w stanie co roku odtwarzać. Jeśli stada będą przełowione będą w przyszłości w coraz słabszej kondycji, a ich przetrwanie będzie zagrożone.

sprzedaż żywych ryb, dobrostan zwierząt, radziejów, zamość, Marcin Krasucki

Sprzedaż ryb pod okiem policji

Policjanci we współpracy z państwowymi służbami weterynaryjnymi i sanitarnymi sprawdzają, czy handlujący rybami posiadają odpowiednie dokumenty oraz warunki do przechowywania żywych ryb. - W przedświątecznej gorączce zakupów...

Ekolodzy apelują więc, aby myśleć nie tylko o tym, co dziś możemy mieć na talerzu, ale aby zadbać też o zasoby na przyszłość.

- Niech i przyszłe pokolenia - nasze dzieci i wnuki - mają szansę poznać smak potraw, które tak bardzo lubimy. Aby jednak zachować ryby i owoce morza dla przyszłych pokoleń, każdy z nas musi podejmować odpowiedzialne decyzje konsumenckie - w sklepie czy restauracji - mówi Justyna Zajchowska, ekspertka ds. zrównoważonego rybołówstwa i ochrony ekosystemów morskich organizacji WWF Polska.

Aby przyszłość ryb nie była zagrożona, połowy powinny być prowadzone zgodnie z zasadami zrównoważonego rybołówstwa.

Problemem jest to, że limity połowowe wyznaczane przez unijnych ministrów ds. rybołówstwa w przypadku wielu stad ryb zbyt wysokie. Więc nawet jeśli rybacy przestrzegają prawa, to i tak mamy do czynienia z przełowieniem.

Dlatego ekolodzy namawiają konsumentów, by brali sprawy we własne ręce i kształtowali popyt na dane ryby tak, by producentom nie opłacało się wykonywać połowów w sposób niezrównoważony.

przenoszenie żywych ryb, fundacja viva!, paweł niemczuk, główny lekarz weterynarii

Szef weterynarii nie musi konsultować z resortem wewnętrznych instrukcji

Główny lekarz weterynarii samodzielnie kieruje podległymi organami i nie jest zobligowany do konsultowania z ministerstwem wewnętrznych instrukcji do nich kierowanych - tak resort rolnictwa odniósł się do apelu fundacji Viva! w...

WWF w poradniku "Jaka ryba na obiad?" wyjaśnia, jak odpowiedzialnie kupować ryby i owoce morza.

Najprostszą wskazówką, jak kupić rybę w sposób odpowiedzialny, jest certyfikat MSC lub ASC. Pierwszy oznacza, że ryba żyjąca dziko pochodzi ze zrównoważonych połowów, a drugi - że hodowla ryby prowadzona jest w sposób odpowiedzialny.

Jeśli dany produkt takiego certyfikatu nie posiada, w zakupach może pomóc przewodnik WWF. Organizacja sugeruje, by na opakowaniu lub tabliczkach w sklepie szukać informacji o pochodzeniu ryby. - Kondycja stada ryb tego samego gatunku może być różna w zależności od tego, gdzie występuje - tłumaczy ekspertka.

Przed zakupem ryby należy się dowiedzieć, jaki dokładnie nazywa się interesujący nas gatunek, obecny w sklepie (np. łosoś atlantycki czy pacyficzny). Kolejną ważną informacją jest obszar połowowy - informacja, gdzie rybę złowiono. Trzecia informacja dotyczy narzędzi, jakich użyto w czasie połowu.

- Producent ma obowiązek o tym poinformować. Jeśli nie udziela tych informacji, odpowiedzialny konsument powinien założyć, że rybę złowiono w sposób niezgodny z zasadami zrównoważonego rybołówstwa. Ja nie kupuję ryb nieoznaczonych - mówi Zajchowska.

przenoszenie żywych ryb, krzysztof czabański, Paweł Niemczuk, główny lekarz weterynarii

Szef weterynarii czeka na opinie w sprawie przenoszenia żywych ryb

Opinię prof. Elżanowskiego w sprawie wytycznych dotyczących przenoszenia żywych ryb przekazałem m.in. do PAN oraz Instytutu Rybactwa Śródlądowego. Zmienię wytyczne w zależności od opinii instytucji - poinformował Paweł Niemczuk,...

Ryby oznaczone są tam trzema "światłami": czerwonym (nie kupuj), żółtym (unikaj) i zielonym (smacznego).

Wśród gatunków, których zgodnie z obecnymi wytycznymi WWF nie należy kupować jest m.in. węgorz europejski - gatunek krytycznie zagrożony wyginięciem oraz rak szlachetny. Zielonego światła (a jedynie żółte lub czerwone) nie znajdziemy też przy rybach takich jak: halibut niebieski, flądra, sardynka, labraks, dorada czy turbot.

Ekspertka mówi, że uważać należy również na dorsze poławiane w Bałtyku, ponieważ oba bałtyckie stada dorsza znajdują się obecnie w słabej kondycji.

Specjalistka opowiada, że wśród ryb z Bałtyku, które raczej możemy kupować, są np. śledzie, które zazwyczaj są w Polsce dostępne ze zrównoważonych połowów. Zielone światło znalazło się przy karpiu z hodowli europejskich.

Jeśli chodzi o łososie atlantyckie, WWF rekomenduje jedynie ryby oznaczone certyfikatem MSC. Co do łososia pacyficznego, zielone światło jest przy łososiach z Kanady i Alaski, ale już nie z tych poławianych w Rosji.

- Aby przy kupowaniu ryb dokonywać odpowiedzialnych wyborów, musimy spędzić przy sklepowej półce troszkę więcej czasu. Ale to się opłaci nie tylko nam, ale i przyszłym pokoleniom - kończy Zajchowska.
 

Poleć
Udostępnij
Skomentuj
Advertisement Advertisement
Advertisement
Advertisement
Advertisement