Kupując przemycone preparaty bardzo wiele ryzykujesz
oprysk_rodzinne_5a91a3a4
Proponowane zmiany umożliwią przekazanie gospodarstwa rolnego w wieku przedemerytalnym. Foto_Tytus Żmijewski
Funkcjonariusze celno-skarbowi z przejść granicznych w Hrebennem i Dorohusku (woj. lubelskie) udaremnili przemyt kilkudziesięciu opakowań środków ochrony roślin.
Gdy 25 kwietnia na przejście w Hrebennem wjechał ukraiński autokar, mundurowi przeszukali go i znaleźli w lukach bagażowych 36 litrów i 10 kg różnego rodzaju preparatów stosowanych w ogrodnictwie i sadownictwie. Niektóre nie posiadały żadnych etykiet ani oznaczeń, w tym informacji o składzie czy zasadach stosowania.
"Do przewozu pestycydów przyznał się kierowca autokaru. Wyjaśnił, że towar otrzymał na Ukrainie i miał dostarczyć do Polski. Miał rzekomo nie wiedzieć, że przewóz przez granicę tego typu środków jest zabroniony. Przeciwko mężczyźnie wszczęta została sprawa karna skarbowa. Na poczet grożącej mu kary grzywny wpłacił 500 zł" – relacjonuje Izba Administracji Skarbowej w Lublinie.
Z kolei na przejściu granicznym w Dorohusku, również 25 kwietnia, funkcjonariusze celno-skarbowi przejęli środki mające chronić uprawy przed chorobami grzybiczymi i bakteryjnymi.
"I w tym przypadku sprawcą przemytu był kierowca autokaru. Mundurowi znaleźli kilkanaście opakowań nielegalnego towaru w bagażu mężczyzny. Twierdził, że przesyłkę miał dostarczyć do Polski. Wszczęto przeciwko niemu postępowanie karne skarbowe" – podaje lubelska IAS.
Te przechwycone na granicy – zarówno w Hrebennem, jak i w Dorohusku – preparaty, których prawdziwy skład chemiczny oraz pochodzenie są nieznane, trafiły do magazynu celników. Wszystkie zostaną zniszczone.
Służba celno-skarbowa przypomina, że przemycane środki ochrony roślin – co potwierdzają analizy ekspertów – są często towarami podrabianymi, a ich stosowanie może stanowić zagrożenie dla upraw oraz zdrowia ludzi i zwierząt.
- Wiesz o ważnym wydarzeniu? Poinformuj nas o tym. Czekamy: redakcja@agropolska.pl
