Kradzież ciągnika zgłosiła żona. Mąż skrywał tajemnicę

Fot. ILUSTRACJA/Policja
Policjanci bezzwłocznie podjęli interwencję po tym, jak 35-latka zgłosiła im kradzież ciągnika rolniczego prosto z garażu, gdzie miał być zaparkowany. Dodatkowo wersję tę potwierdził 40-letni mąż kobiety. Jak jednak ustalili mundurowi, wydarzenia związane z traktorem miały inny przebieg. Dlatego może się to skończyć nałożeniem kar aresztu lub grzywny.
Dyżurny z Komendy Powiatowej Policji w Busku-Zdroju (woj. świętokrzyskie) w minioną sobotę (21 lutego) rano dostał zgłoszenie o kradzieży ciągnika rolniczego. Miało do tego dojść na terenie gminy Wiślica. W związku z tym na miejsce zostali skierowani funkcjonariusze z komisariatu w Solcu-Zdroju.
Kradzież ciągnika – zgłosiła żona, mąż potwierdził
Jak relacjonuje buska KPP, tam 35-letnia zgłaszająca informowała, że dzień wcześniej (w piątek) jej mąż po zakończonej pracy zaparkował traktor w garażu. Następnie poszedł do domu. Kiedy jednak w sobotę ona poszła do miejsca postoju pojazdu, już go tam nie było. Co więcej, tę wersję potwierdził jej 40-letni małżonek.
W rezultacie mundurowi przystąpili do zabezpieczania śladów. Ponadto sprawdzali, czy w okolicy są gdzieś ewentualnie kamery monitoringu. Dodatkowo rozpytywali o sprawę sąsiadów gospodarzy, którzy zgłosili kradzież ciągnika.
Kradzież ciągnika – 40-latek wyznał prawdę
Jeszcze tego samego dnia przed południem 40-latek poinformował, że odnalazł maszynę. Natomiast – jak podał – miała ona urwane jedno z kół. Dlatego w gospodarstwie ponownie pojawili się policjanci.
„Podczas drobiazgowego ustalania przebiegu wydarzeń z mężczyzną, ten w końcu przyznał się, że w piątek wjechał ciągnikiem z dziurę, a potem uderzył w przeszkodę i urwał koło. Do domu wrócił pieszo. A swojej żonie powiedział, że traktor zaparkował w garażu. Żadnej kradzieży ciągnika nie było” – przekazuje KPP w Busku-Zdroju.
Po tym, jak prawda wyszła na jaw, stróże prawa sporządzili z tej interwencji szczegółową notatkę. Ponadto będą wyjaśniać, czy nie doszło w tej sytuacji do wywołania niepotrzebnej czynności poprzez wprowadzenie w błąd organu ochrony bezpieczeństwa. Bo takie zachowanie stanowi wykroczenie. Może za nie grozić kara aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny do 1500 złotych.
Mąż bał się żony? Zgłoszenie było szkodliwe
Nieco absurdalny finał tej historii wskazuje na to, że najwyraźniej mąż bał się powiedzieć żonie prawdę o losach ich traktora. Jednak powinien wykazać się tu odwagą. Bo na pewno nie byłoby niepotrzebnego zgłoszenia o przestępstwie. Raz, że czynności tej sprawie zajęły policjantom czas, podczas gdy być może naprawdę potrzebni byli wtedy gdzie indziej. Dwa, że niewykluczone są wspomniane kary w tej sprawie.
Natomiast gdy kradzież ciągnika czy innego pojazdu rzeczywiście zaistnieje, trzeba to bezzwłocznie zgłosić. Co istotne, prokuraturze i policji przestępstwo można zgłosić zarówno osobiście, jak i zdalnie.
Przeczytaj również: Skradziony ciągnik i awantura. 29-latek trafił do aresztu.

