Copy LinkXFacebookShare

Kontrolerom trafił się indyk… wieprzowy i lemoniada bez cytryny

Kiełbasy, wędzonki, pasztety, jaja, herbaty i herbatki owocowe, napoje bezalkoholowe (w tym wody "smakowe"), octy, soki warzywne i warzywno-owocowe – to produkty, które  skontrolowała w drugim kwartale Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych.

Kontrole odbyły się w 334 podmiotach, a sprawdzano – jak zwykle – cechy organoleptyczne (wygląd, smak i zapach), parametry fizykochemiczne (zawartość wody, tłuszczu, białka, popiołu) oraz oznakowanie. Warto dodać, że octy i soki trafiły pod lupę IJHARS po raz pierwszy.

Tradycyjnie wykryto nieprawidłowości. Inspektorzy nałożyli 32 mandaty na kwotę 4,9 tys. zł. Poza tym wydali 69 decyzji administracyjnych: 35 nakładających kary pieniężne w łącznej wysokości 41,8 tys. zł, 16 zakazujących wprowadzania do obrotu danych artykułów, 11 nakazujących prawidłowe oznakowanie produktów i 7 o odstąpieniu od kar ze względu na niski stopień szkodliwości czynu.

Podczas oceny cech organoleptycznych wpadki dotyczyły obecności niezadeklarowanej przyprawy (w przypadku przetworów mięsnych) oraz brudnej, zdeformowanej i uszkodzonej skorupy oraz warstwy ochronnej jaj.

Jeśli chodzi o parametry fizykochemiczne, w przetworach mięsnych stwierdzono obecność niedeklarowanych składników (np. surowców pochodzenia zwierzęcego czy dodatków) i niezgodną z deklaracją producenta zawartość wody, tłuszczu i białka. Były przypadki ubytku masy herbaty po wysuszeniu w stosunku do deklaracji i niezgodności w składzie napojów.

Inspektorzy wytykali także nieprawidłowości w oznakowaniu. Jako przykłady podają zamieszczanie dwóch różnych nazw produktu (np. "gazowana woda jabłkowa" i "napój gazowany o smaku jabłkowym"), użycie nazwy "lemoniada" kojarzącej się z napojem o smaku cytrynowym dla produktu, w składzie którego dominowały soki jabłkowy i agrestowy, a zawartość soku z cytryny wynosiła zaledwie 0,1 proc.

W nazwie herbatki podkreślano obecność malin i truskawek, gdy ich zawartość wynosiła… 0,4 proc. Z kolei w nazwie innego produktu sugerowano obecność borowików, podczas gdy nie zawierał on grzybów. Z kolei w wyrobie o nazwie "z indyka" były surowce wieprzowe.

Jak zwykle podczas kontroli wyszły też na jaw inne "grzeszki" jak: brak wyszczególnienia wszystkich składników użytych do produkcji (m.in. alergenów), brak lub niewłaściwie podana informacja o ilościowej zawartości składników czy też stosowanie niedozwolonych barwników.

Nie zabrakło też złych sugestii. Jeden z producentów na herbacie napisał, że jest tradycyjną angielską, a była tymczasem wytwarzana w Polsce w dodatku z surowca pochodzącego z Kenii.

Producenci wydłużali również okres przydatności do spożycia w stosunku do tego, co określone jest w przepisach oraz stosowali nieczytelne napisy (zbyt mały rozmiar czcionki).

W wyrobach gotowych brakowało informacji o zastosowanych procesach technologicznych, jak wędzenie, pieczenie, pasteryzacja czy pakowanie w atmosferze ochronnej. Używano za to określenia "wiejska", "domowa" czy "tradycyjna" przy braku dokumentów potwierdzających takie metody wytwarzania oraz jednoczesnym stosowaniu dodatków i przetworzonych surowców.

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Składki na ubezpieczenie rolników – KRUS wprowadza zmianę

owiur, eliminacje, olimpiada
Olimpiada

Szczegóły eliminacji okręgowych XLIX edycji OWiUR

Ocena użytkowości mlecznej, produkcja mleka, wydajność krów, mleczarstwo, hodowla bydła, rynek mleka, PFHBiPM
Hodowla

Ocena użytkowości mlecznej 2025: pierwsze dane z Polski