Kontrola „na miejscu” tylko z nieba? Technologia ma zastąpić ludzi
kontrole_arimr.jpg_973d8954
Kontrole na miejscu prowadzone przez pracowników ARiMR powoli mają przechodzić do lamusa. Foto_Dariusz Kucman
Wielu rolników w ostatnich latach doświadczyło tzw. kontroli na miejscu, realizowanej przez pracowników Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Niebawem ma się to całkowicie zmienić.
Celem takiej kontroli jest przede wszystkim zweryfikowanie i stwierdzenie zgodności wymiarów działek i tego, co na nich jest, z tym, co podano we wnioskach o unijne dopłaty. Jeśli wszystko się zgadza, rolnik dostaje należne pieniądze.
Gdy natomiast pracownicy ARiMR na wyznaczonych do kontroli działkach stwierdzą nieprawidłowości, odstępstwa itd. oznacza to najczęściej sankcje dla gospodarza.
W najbliższej przyszłości kontrole fizycznie wykonywane przez urzędników mają odejść do lamusa, a przynajmniej w znacznej większości zostać zastąpione przez najogólniej mówiąc technologię.
– Komisja Europejska zaproponowała obowiązkowe wdrażanie satelitarnego monitoringu gruntów rolnych. W tej chwili mówimy o pilotażu, a później o (stałym – red.) monitoringu przez wykorzystanie programów monitoringu satelitarnego do wdrażania płatności powiązanych z powierzchnią gospodarstw. Chodzi o to, by w szerokim zakresie wykorzystać nowoczesne technologie: zdjęcia satelitarne, drony, zdjęcia z geolokalizacji – wymieniał Ryszard Zarudzki, wiceminister rolnictwa podczas posiedzenia sejmowej komisji rolnictwa.
Zdaniem Komisji Europejskiej owe technologie pozwalają na skontrolowanie działek rolnych, upraw i zabiegów agrotechnicznych bez potrzeby dokonywania wizytacji w gospodarstwie. – Taka jest przyszłość jeśli chodzi o monitoring i wykorzystanie technologii satelitarnej – stwierdził polityk.
To zgodne z tym, o czym już na początku urzędowania zaczął mówić minister Jan Krzysztof Ardanowski. Podkreślał m.in., że unijne satelity fotografują nasz kraj trzy razy w tygodniu, a dokładność zdjęć jest duża. Dlatego trzeba z nich skorzystać. Natomiast pracownicy ARiMR zajmujący się kontrolami mogliby zostać przesunięci do innych zadań.
Teoretycznie zmiana ma sens i same zalety: rolników nie niepokoiliby dłużej kontrolerzy z agencji, a w niej samej zostałaby przez dodatkowe ręce do pracy usprawniona np. wypłata środków.
Rodzi się jednak pytanie, czy na pewno na podstawie fotek z satelit czy drona w każdym przypadku będzie można prawidłowo i realnie stwierdzić, że na polu wschodzi akurat ta zadeklarowana we wniosku, a nie inna uprawa, czy trawa była koszona, czy zachowane są pełne zasady ekologii itp. Dlatego testy w formie wspomnianego pilotażu wydają się nieodzowne.
- Agrobiznes bez tajemnic. Zamów prenumeratę miesięcznika "Przedsiębiorca Rolny" już dziś
