Copy LinkXFacebookShare

Kolejna stadnina koni może mieć problemy. Główny hodowca zwolniony

Działająca od 70 lat stadnina w Prudniku (woj. opolskie), która specjalizuje się w koniach sportowych półkrwi anglo-arabskiej jest na zakręcie. Wszystko przez zwolnienie Katarzyny Wiszowaty, głównego hodowcy.

Eksperci, z którymi rozmawiała "Rzeczpospolita" nie ukrywają, że decyzję tą przyjęli z dużym niepokojem. Czas, w którym odpowiadała za hodowlę zbiegł się bowiem z dużymi sukcesami stadniny.


– Z nielicznych już państwowych stadnin miała najlepsze wyniki w hodowli koni sportowych – mówi Marek Szewczyk, autor bloga Hipologika.pl i były naczelny "Konia Polskiego".

"W ciągu 21 lat pracy w Stadninie Koni Prudnik pani Katarzyna Wiszowaty, obejmując po swych poprzednikach tamtejsze stado, pokazała, jak tego spadku nie zmarnować i wnieść do niego nowe wartości" – napisał z kolei portal SwiatKoni.pl

Józef Stępkowski, prezes SK Prudnik mówi, że zarząd nie może ujawnić powodów wypowiedzenia umowy Katarzynie Wiszowaty ze względu na przepisy RODO.

Szewczyk w rozmowie z dziennikiem przekonuje, że na głównym hodowcy nie kończy się lista zwolnionych specjalistów w Prudniku.

– Wygląda na to, że przedstawiciele dobrej zmiany zabrali się do niszczenia kolejnej hodowli, licząc na to, że ujdzie im to płazem, skoro nie jest tak znana jak Janów albo Michałów – komentuje Joanna Kluzik-Rostkowska, posłanka PO.

Nadzór nad SK Prudnik sprawuje KOWR podległy ministerstwu rolnictwa. Rzecznik Mariusz Rytel sprawy nie chce komentować. – Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa nie jest stroną w stosunkach i zależnościach łączących pracodawcę i pracowników SK Prudnik sp. z o.o. – ucina.
 

źródło: "Rzeczpospolita"

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!