Copy LinkXFacebookShare

Kłusownicy są bezwzględni. Ludzie boją się chodzić do lasu

Kiedy wydawałoby się, że w XXI wieku w Polsce kłusownictwo powinno być absolutnym marginesem, wcale się tak nie dzieje. Kłusowników przybywa, stają się niebezpieczni dla innych ludzi.

Dowodem na ta mogą być choćby niebezpieczne potrzaski, jakie znaleźli ostatnio strażnicy leśni z Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Lublinie. Te niebezpieczne pułapki leżały niedaleko domków w okolicy Jeziora Białego. A to miejsca często odwiedzane m.in. przez turystów.

Leśnicy najpierw natrafili na resztki nielegalnie pozyskanej zwierzyny, a potem na narzędzia kłusownicze.

– Sarna, z widocznymi śladami wycięcia mięsa od kości, znajdowała się przy drodze dojazdowej do domków letniskowych. Najprawdopodobniej zwierzyna posłużyła jako przynęta dla drapieżników. Na miejscu zabezpieczono także dwa potrzaski. Jeden z nich był zatrzaśnięty. W różnych miejscach widoczne były ślady krwi. Świadczą o tym, że w potrzask musiało wpaść jakieś zwierzę. Odnalezione ślady wskazują na to, że udało mu się uwolnić – relacjonują strażnicy leśni z lubelskiej RDLP.

Pełniący tam funkcję głównego specjalisty ds. straży leśnej Jerzy Reja podkreśla, że taki sposób kłusownictwa (a na tym terenie to nie pierwszy tego typu przypadek) stanowi zagrożenie nie tylko dla zwierzyny, ale i dla ludzi.

– Zastawiony potrzask jest niebezpieczny dla przechodzących osób, gdyż ostre i silne szczęki potrzasku mogą połamać kości – ostrzega, Reja.

Obecnie trwają czynności dochodzeniowe prowadzone przez leśników i policjantów. Współpraca ma doprowadzić do ujęcia sprawcy (bądź sprawców) tego przestępstwa.

"Kłusowników nie zraża groźba wysokich kar. Przypomnijmy, za kłusownictwo grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności, grzywna do ponad 20 tys. zł i przepadek mienia wykorzystywanego do wykonywania czynu zabronionego (w tym również pojazdów mechanicznych). Wysokość kar za popełnienie tego czynu została określona w Prawie łowieckim (art.52-54) oraz Kodeksie karnym" – czytamy w serwisie informacyjnym Lasów Państwowych.

Niedawno w siedzibie Zarządu Okręgowego Polskiego Związku Łowieckiego w Lublinie nagrano nowe wydanie Magazynu Reporterów "Zdarzenia", emitowane w TVP Lublin. Leśnicy, myśliwi i inni goście dyskutowali właśnie o kłusownictwie.

[WIDEO] Kłusowników udaje się zatrzymywać m.in. dzięki kamerom termowizyjnym

– Wydawać by się mogło, że w XXI wieku, kiedy wzrasta świadomość o ochronie zwierząt i kiedy poziom życia społeczeństwa też wzrasta, ten haniebny, wręcz morderczy proceder nie powinien mieć miejsca. A jednak -mówiła prowadząca program Anna Dąbrowska.

Nie ukrywała zdziwienia, że w niektórych regionach kłusownicy wykorzystują nawet agresywne psy, specjalnie głodzone, które są niebezpieczne nie tylko dla leśnej zwierzyny, ale także dla ludzi.

Uczestnicy programu mówili o tysiącach znajdowanych w lasach wnyków (a przechwytywanych przez myśliwych i leśników jest tylko część takich narzędzi), a także o wzroście kłusownictwa z udziałem broni palnej. – W niektórych rejonach strach jest chodzić w obawie o własne życie – wskazywano.

Mowa była także o "nowobogackich" kłusownikach – zamożnych osobach, wyposażonych w nowoczesną broń czy samochody terenowe, które stanowią spore zagrożenie, traktując swoje leśne występy jak rodzaj sportu.

Nie dość, że są bezwzględne dla zwierzyny, to jeszcze wykazują się agresją w stosunku do służb starających się walczyć z kłusownictwem.

– W tej chwili nie wyobrażam sobie, mówiąc z punktu widzenia leśników, żeby bez współpracy z policją, z strażą łowiecką, bez współpracy z myśliwymi, którzy dzierżawią nasze obwody łowieckie, cokolwiek można było zrobić w tym zakresie. Wszyscy musimy się skupić na zwalczaniu kłusownictwa, dlatego, że jego konsekwencje skutkują poważnymi stratami w gospodarce narodowej – tłumaczył Andrzej Tyrawski, główny specjalista ds. łowiectwa w RDLP w Lublinie.

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!