Copy LinkXFacebookShare

Kłopotów nie brakuje, ale nasze rolnictwo rośnie w siłę

Co drugie eksportowane z UE jabłko pochodzi z Polski, nasze firmy wytwarzają aż 116 proc. więcej mięsa drobiowego niż 10 lat temu, o jedną trzecią wrosła wytwórczość wołowiny, a o 10 proc. w górę poszły zbiory zbóż.
 
Mimo rosyjskiego embarga, ptasiej grypy i ASF ostatnia dekada należało do najlepszych w historii polskiego rolnictwa – informuje "Rzeczpospolita". Według analityków banku Banku BGŻ BNP Paribas branża producentów żywności jeszcze nigdy nie miała tak sprzyjającej koniunktury.

Zawdzięczamy to przede wszystkim wejściu do UE (500 mln zamożnych konsumentów) i światowym cenom. – Zadziałały duże rezerwy mocy produkcyjnych branży, środki unijne na inwestycje, słaby złoty i niskie koszty pracy – mówi Michał Koleśnikow, dyrektor departamentu analiz ekonomicznych banku.

W warunkach większej opłacalności produkcji gospodarze inwestowali zatem w nowoczesny sprzęt i powiększali swoje gospodarstwa. Mimo obaw niektórych ekspertów rolnicy przeznaczyli dużą część płatności bezpośrednich z PROW właśnie na modernizację.

Rolnictwo zdołało potroić eksport. Przed 10 laty wysyłaliśmy za granicę produkty rolno-spożywcze o wartości 8,5 mld euro, a w ubiegłym roku już za 24 mld euro.

Polska stała się potęgą w produkcji drobiu. Przegoniliśmy Wielką Brytanię czy Francję, a siłą drobiarstwa stały się wielkie gospodarstwa.

Według prognoz w bieżącym roku nasz kraj wyprodukuje ok. 30 mln ton zbóż, ale powierzchnia upraw skurczyła się przez ostatnią dekadę o 11 proc.


W Polsce zostaje tylko co dziesiąty kilogram wyprodukowanej wołowiny, a 90 proc. trafia na eksport. – Uważam, że dekada była udana – mówi "Rzeczpospolitej" Jerzy Wierzbicki, prezes Polskiego Zrzeszenia Producentów Bydła Mięsnego.

Analitycy szacują, że w tym roku do skupu trafi 11,4 mld litrów mleka, czyli o 6 proc. więcej niż w ubiegłym roku. Wartość eksportu produktów mleczarskich wzrosła aż o 66 proc., a do krajów pozaunijnych o 169 proc.

Nie wszyscy jednak odnieśli sukces. Z eksportera wieprzowiny staliśmy się jej importerem i zdaniem branży nic nie zapowiada, by miało się to wkrótce zmienić. Ceny ziemi rolnej rosły w tempie często spekulacyjnym, osiągając czasem nawet 100 tys. zł za hektar, co uniemożliwiało jej zakup młodym rolnikom.

źródło: Rzeczpospolita
 

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!