Copy LinkXFacebookShare

Każdy pretekst jest dobry, by nas oskarżyć, że mamy paskudną żywność

– Mamy świetne rolnictwo, więc każdy pretekst jest dobry, by nas oskarżyć, że mamy paskudną żywność. To jest nakręcane, bo przegrywają konkurencję z nami – mówi minister Jan Krzysztof Ardanowski odnosząc się do informacji o kontrolach polskiej wołowiny za granicą.

W czwartek w Radiu Wnet szef resortu rolnictwa podkreślił, że polski eksport produktów rolnych jest wart 30 mld euro.


Mówiąc, o doniesieniach dotyczących kontroli mięsa wołowego importowanego z naszego kraju, powiedział: – Może właśnie, dlatego, że za dobrze nam idzie, każdy pretekst jest dobry, żeby nam przywalić, cepem jakimś, czyli oskarżyć o to, że mamy paskudną żywność.

Ardanowski zaznaczył, że polskie mięso nigdzie w Europie nikomu nie zaszkodziło. – Ale histeria, hejt, jaki za tym poszedł (chodzi o przypadek nielegalnego uboju krów bez nadzoru weterynaryjnego – PAP) jest ogromny. W Europie Zachodniej, ale już nasi bracia z Grupy Wyszehradzkiej – Czesi i Słowacy – oszaleli – dodał.

– To jest nakręcane, bo to komuś służy, bo albo wybory albo chcą rozwijać swoją produkcją, a przegrywają konkurencję z nami, bo robimy i więcej i taniej – tłumaczył minister.

Miroslav Toman, czeski minister rolnictwa zapowiedział w środę wprowadzenie nadzwyczajnych kontroli całego mięsa wołowego importowanego z Polski. Decyzję uzasadnił stwierdzeniem bakterii salmonelli w 700 kg partii.


Główny Lekarz Weterynarii Paweł Niemczuk powiedział, że Czechy nie umieściły informacji o wykryciu salmonelli w polskiej wołowinie w unijnym systemie ostrzegania RASFF, a tamtejsze służby weterynaryjne nie poinformowały resortu rolnictwa o tej sprawie.

Zaznaczył, że informowanie o takiej sprawie przez media jest pogwałceniem zasad ustalonych przez Komisję Europejską. – Taka informacja powinna pojawić się najpierw w systemie wczesnego ostrzegania o niebezpiecznej żywności i paszach (RASFF) – podkreślił.

Niedawno media informowały o nielegalnym uboju krów, który odbywał się bez nadzoru weterynaryjnego w rzeźni w powiecie Ostrów Mazowiecka. Inspekcja Weterynaryjna we współpracy z policją natychmiast podjęła czynności sprawdzające, wyjaśniające i zabezpieczające.

Rzeźnia, w której dokonywano nielegalnego uboju została zamknięta. Z list dystrybucyjnych wynika, że mięso trafiło do kilkudziesięciu punktów w Polsce i do 14 krajów.

Ministerstwo rolnictwa informowało, że zabezpieczone mięso zostało przebadane. "Nie stwierdzono zagrożeń biologicznych. Jednak na zasadzie ostrożności całe mięso z ubojni jest wycofywane" – podkreślił resort.
 

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!