Copy LinkXFacebookShare

Ile osób straci pracę po wprowadzeniu zakazu hodowli zwierząt futerkowych?

Fundacja Viva! Akcja Dla Zwierząt, która od lat zajmuje się walką o poprawienie losu zwierząt w Polsce, bardzo mocno zaangażowała się w forsowane w Sejmie zmiany w prawie mające na celu całkowite zakazanie hodowli zwierząt futerkowych.

"W naszym kraju zabija się na futro co roku prawie 8 milionów zwierząt. Norki, lisy i jenoty spędzają swoje krótkie życie w bardzo małych klatkach, w ścisku. Często chorują, zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Po kilkumiesięcznej udręce czeka je okrutna śmierć – poprzez porażenie prądem lub zagazowanie" – czytamy na stronie antyfutro.pl, która promuje Ogólnopolski Dzień Bez Futra.

W najnowszym wpisie na Facebooku Fundacja Viva! Akcja Dla Zwierząt podważa wielkość zatrudnienia podawanego przez przedstawicieli branży futrzarskiej (to kluczowy argument w obronie utrzymania obowiązujących dziś przepisów).

"Hodowcy od lat przekonują, że na fermach pracę znajduje 50 000 osób (niekiedy jest 60 000 a w ubiegłym roku stwierdzili, że jest to 13 047 osób). Nigdzie nie podają jednak oficjalnych danych na ten temat, a liczba ta jest sprzeczna z oficjalnym stanowiskiem FurEurope (organizacji, która zrzesza hodowców i podaje, że w całej Europie w całym łańcuchu produkcji futrzarskiej zatrudnienie znajduje 60 000 osób)" – czytamy na profilu organizacji.

Fundacja Viva! Akcja Dla Zwierząt postanowiła zbadać "zagadkę" i zwróciła się do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych z prośbą o szczegółowe informacje.

"Okazało się, że w całej podklasie 01.49.Z (na którą składają się hodowcy zwierząt futerkowych, ale też np. hodowcy strusi) zatrudnienie w ramach umowy o pracę oraz umowy zlecenie znajduje… NIECAŁY TYSIĄC osób! A do ZUS ze składek trafia 8,2-8,8 mln złotych" – informuje Viva! na Facebooku.

"W całym równaniu brakuje oczywiście informacji o składkach pracowników odprowadzanych do KRUS (jednakże KRUS nie posiada takich informacji) oraz liczby pracowników zatrudnionych na umowach śmieciowych (nie gwarantujących emerytury ani ubezpieczenia), jednakże to nieprawdopodobne, aby takich osób było aż 12 razy więcej!" – czytamy dalej.

Na zarzuty obrońców praw zwierząt szybko na Twitterze odpowiedział publicysta Łukasz Warzecha.

"Ja myślę, że na fermach to w ogóle pracuje tylko tak z 50 wstrętnych kapitalistów, reszta to niewolnicy z Afryki. Oczywiście obdzieraniem zwierząt że skory żywcem osobiście zajmują się kapitaliści, lubią to" – napisał oburzony.

Wciąż czekamy na oficjalne stanowisko organizacji zrzeszających polskie hodowle zwierząt na futra.

Temat jest ważny, bo w promowanie nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt włączył się Jarosław Kaczyński. Prezes Prawa i Sprawiedliwości już dwukrotnie wystąpił w filmach w obronie zwierząt futerkowych. Zapewnił, że klub PiS opowie się za zakazem, a nowe przepisy szybko wejdą w życie.

[WIDEO] Kaczyński: nie możemy być krajem drugiej kategorii. Hodowla jest niedopuszczalna

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!