Copy LinkXFacebookShare

Hodowcy owiec mają dość. Chcą kontrolowanego odstrzału wilków

Na terenie Nadleśnictwa Piwniczna (woj. małopolskie) żyje około 30 wilków. Latem i jesienią samice uczą młode polować i rośnie liczba zagryzionych, uduszonych albo częściowo zjedzonych owiec, krów a nawet psów.

– Problem z roku na rok się nasila. W bieżącym mamy bardzo dużo zgłoszeń od hodowców, którym wilki zabiły zwierzęta – przyznaje Jan Janczy, dyrektor Regionalnego Związku Hodowców Owiec i Kóz w Nowym Targu w rozmowie z "Gazetą Krakowską".  

Według danych Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Krakowie, hodowcom wypłacono już 55 tysięcy złotych odszkodowań. Ale sezon jeszcze się nie skończył i wilki zaatakowały już kilka hodowli na Sądecczyźnie.

Straty owiec odnotowano m.in. w Łabowej, Nawojowej, Wierchomli i na terenie gminy Piwniczna-Zdrój. Stado Wojciecha Długosza w tym roku liczyło około 300 sztuk, ale w lipcu stracił 70 jagniąt.

– Ataki wilków nasilają się od 2010 roku. Rok temu jesienią drapieżniki zabiły mi dziesięć sztuk. Teraz to była rzeź. Od lat śpię na pastwisku przy owcach i tak było tym razem. Gdy psy zaczęły ujadać, wyszedłem na górę, gdzie znajdowało się sto jagniąt. Ale wilki większość już zagryzły – opowiada.

Z kolei Piotr Maślanka rok temu w październiku stracił 13 owiec, a w lipcu wilki zaatakowały dwukrotnie. Noc po nocy. Najpierw zagryzły tryka z certyfikatem, który w przyszłym roku miał być reproduktorem, a później 6 owiec.

Hodowcy obawiają się, że to dopiero początek strat w tym roku, bo ataki zaczęły się już latem, a drapieżniki podchodzą coraz bliżej domów. – Dlatego będziemy wnioskować o zgodę na ich kontrolowany odstrzał – zapowiada Maślanka.
 

źródło: "Gazeta Krakowska"

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!