Copy LinkXFacebookShare

Dziki zawładnęły wsią. Mieszkańcy załamani stratami

Podchodzą pod płoty, wyjadają i niszczą uprawy i nic nie można im zrobić – mieszkańcy Rogowic w gminie Mniów (woj. świętokrzyskie) skarżą się na duże stado dzików, plądrujące ich wioskę.

Z tymi zwierzętami borykają się zresztą nie od dziś, ale problem ostatnio narósł. Dziki niszczą uprawy, a w poszukiwaniu pożywienia podchodzą pod płoty zagród, stwarzając niebezpieczeństwo dla mieszkańców. Ci nie mogą ich niczym odstraszyć, nie pomaga nawet huk z petard.


Jedna z mieszkanek w rozmowie z opisującym sytuację świętokrzyskim "Echem Dnia" nie ukrywa załamania bezradnością. Osobniki splądrowały już część jej ziemniaków oraz zboża.

– Nie mam już siły. Co noc pilnuję, strzelam petardami, ale nie jestem w stanie być na polu cały czas. Co z tego, że koło łowieckie da 200 złotych odszkodowania za zniszczone ziemniaki. Ja nie chcę ich pieniędzy, tylko chcę mieć swoje ekologiczne ziemniaki – wyjaśnia zdenerwowana kobieta. Podkreśla też oburzenie bezczynnością myśliwych, którzy w jej ocenie powinni odstrzelić przynajmniej część dzików.

– Ileż można pilnować zwierzyny? Jak to jest, że dziki zawładnęły wsią… Poszkodowanych ludzi jest mnóstwo, a znikąd nie mamy pomocy – dodaje inna mieszkanka Rogowic.
 
A kolejne w rozmowie z dziennikiem też załamują ręce. – W tym roku to chyba nie zbierzemy żadnych plonów. Co z tego, że ogrodziliśmy pola, jak dziki i tak bez problemu rozdzierają siatki – wytykają gospodynie.


Gmina twierdzi, że zna problem i 21 lipca wysłała pismo do koła łowieckiego, żeby rozpoczęło odstrzał dzików. Koło nie ma sobie tymczasem nic do zarzucenia.

– Jeżeli chodzi o realizację planu, to w ubiegłym sezonie mieliśmy odstrzelić 43 dziki, a odstrzeliliśmy 72. W tym sezonie, który rozpoczął się 1 kwietnia, w planie mamy odstrzał 53 zwierząt, a już odstrzeliliśmy 17 – wyliczył Tomasz Pasierbek, łowczy Koła Łowieckiego Cietrzew.

Jak zaznaczył, nikt nie narzuca rolnikom wysokości odszkodowania, zawsze odbywa się to na zasadzie ugody z kołem. – Ludzie muszą zrozumieć, że wszyscy pracujemy i nie jesteśmy w stanie chodzić codziennie po nocach i pilnować dzików. Oprócz Rogowic, odpowiadamy za prawie 7 tysięcy hektarów położonych w innych wsiach – przekazuje łowczy.
 

źródło: "Echo Dnia"

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Odzyskany ciągnik wrócił do właścicielki. Wskazała na syna

Turbulencje na rynku mleka, rynek mleka, mleczarstwo, ceny mleka, ceny, eksport mleczarski, Global Dairy Trade, Polska Izba Mleka
Bydło

Turbulencje na rynku mleka w UE. Przed nami trudne miesiące