Dowozy do szkół pod lupą NIK. Rodzice na wsi mają się czym martwić
dzieci_dojazd_szkola.jpg_3e56998e
Stan techniczny autobusów dowożących uczniów do szkoły często pozostawia wiele do życzenia. Foto_Dariusz Kucman
W co trzeciej kontrolowanej gminie stan techniczny autobusów, którymi dowożono dzieci i uczniów nie spełniał wymogów określonych przepisami, a w skrajnych przypadkach stwarzał zagrożenie dla zdrowia i życia pasażerów – alarmuje Najwyższa Izba Kontroli.
W ubiegłym roku pisaliśmy, że tylko jedna z sześciu wziętych pod lupę NIK wielkopolskich gmin prawidłowo realizowała zadania związane z dowozem dzieci do szkół. W pozostałych przypadkach stwierdzono rażące nieprawidłowości i zaniedbania.
Izba postanowiła więc w tym roku przeprowadzić kontrole aż w 30 gminach (27 wiejskich i 3 miejsko-wiejskich) z województw: kujawsko-pomorskiego, małopolskiego, podlaskiego, pomorskiego, wielkopolskiego oraz zachodniopomorskiego.
Okazało się, że samorządy skupiają się przede wszystkim na zapewnieniu odpowiedniej liczby środków transportu oraz opiekunów, a także na zorganizowaniu opieki w świetlicy dla uczniów oczekujących na przejazd. Niestety, gminy nie zwracają dostatecznej uwagi na zapewnienie odpowiedniego bezpieczeństwa podczas przejazdów.
Samorządy, tłumacząc się względami ekonomicznymi, rezygnowały z dowożenia dzieci i uczniów tzw. gimbusami na rzecz regularnie kursujących autobusów. Izba ocenia, że to nie zapewnia właściwego bezpieczeństwa.
"Pojazdy przewozów regularnych nie muszą spełniać restrykcyjnych – dotyczących ich budowy i wyposażenia – wymogów, wynikających ze specyfiki przewozów szkolnych. Jedynie w 8 z 30 skontrolowanych gmin i to tylko na części tras, do dowożenia dzieci i uczniów używano pojazdów spełniających warunki techniczne i posiadających wyposażenie przewidziane dla autobusów szkolnych, które w ruchu drogowym wyróżnia przede wszystkim pomarańczowy kolor nadwozia" – wskazuje NIK.
Typowo szkolne autobusy mają zabezpieczenie przed niepożądanym otwarciem drzwi podczas jazdy, odpowiednią konstrukcję siedzeń z pasami bezpieczeństwa oraz zabezpieczeniem skrajnych siedzeń przed przechyleniem się pasażera na bok czy też urządzenia sygnalizujące światłem i dźwiękiem zatrzymanie się pojazdu oraz wsiadanie i wysiadanie z niego dzieci i uczniów.
Prawo nie nakazuje jednak samorządom obowiązkowego użytkowania takich pojazdów. I w żadnym z kontrolowanych przypadków nie wymagano od przewoźników wymienionego wyposażenia.
Aż w 80 proc. gmin kryteria wyboru firm sprowadzały się wyłącznie do ceny (oczywiście jak najniższej). Zaledwie w dwóch przypadkach określono maksymalny wiek pojazdów (20 i 15 lat), którymi świadczona miała być usługa.
NIK wskazuje też na nagminne łamanie przepisów ruchu drogowego podczas dowożenia dzieci. "Dotyczyło to zarówno zachowania kierowców (np. zatrzymywanie pojazdów w miejscach nieprzystosowanych lub wręcz niedozwolonych, czy po niewłaściwej stronie jezdni), jak również braku albo nieprawidłowego oznakowania miejsc wsiadania i wysiadania dzieci i uczniów. Blisko połowa przystanków nie posiadała żadnego oznakowania" – wskazuje izba.
Do tego dochodzi zły stan techniczny autobusów. Inspekcja Transportu Drogowego podczas kontroli prowadzonych na zlecenie NIK zatrzymała dowody rejestracyjne aż 20 proc. pojazdów (niektóre nie miały aktualnych badań technicznych).
W woj. kujawsko pomorskim na 16 skontrolowanych autobusów, w 12 przypadkach zatrzymano dowody rejestracyjne, a w 9 wydano bezwzględny zakaz jazdy. Luzy w układzie kierowniczym, nadmierna różnica sił hamowania poszczególnych kół tej samej osi czy daleko posunięta korozja ramy nośnej autobusu mogły w każdej chwili doprowadzić do tragedii.
Biorąc pod uwagę całą listę nieprawidłowości prezes NIK wystąpił do komendanta głównego policji oraz głównego inspektora transportu drogowego o przeprowadzenie szczegółowych kontroli autobusów, którymi gminy dowożą uczniów do szkół.
