Copy LinkXFacebookShare

Dlaczego padła Preria? ANR i prokuratura wyjaśniają

Wyjaśnienie okoliczności i przyczyn śmierci klaczy Preria w stadninie w Janowie Podlaskim (Lubelskie) zapowiedział Waldemar Humięcki, prezes Agencji Nieruchomości Rolnych. Sprawą zajmuje się też prokuratura. 
 
– Prowadzimy postępowanie wyjaśniające, czy i jakie czynniki mogły mieć na to wpływ. Podobno zdarza się to dosyć często u koni, niemniej jednak chcielibyśmy wyeliminować i mieć pewność, że wszystkiego dokonano z należytą starannością – powiedział Humięcki na konferencji prasowej w Janowie Podlaskim.

Postępowanie dotyczące padłej Prerii prowadzi Prokuratura Okręgowa w Lublinie. Sprawa została dołączona do śledztwa dotyczącego niegospodarności poprzednich władz stadniny. – Zarządzona została sekcja zwłok, która ma wykazać przyczyny śmierci klaczy. Sekcja będzie wykonana w Warszawie – poinformowała w piątek prok. Agnieszka Kępka z Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
 
Wcześniej ANR poinformowała, że w wyniku nagłego zachorowania w czwartek padła klacz Preria, należąca do stadniny koni Halsdon Arabians (Wielka Brytania), która w ramach dzierżawy przebywała w Stadninie Koni w Janowie. "Pomimo natychmiastowej pomocy weterynaryjnej oraz niezwłocznego transportu do specjalistycznej kliniki, klaczy nie udało się uratować" – napisano w oświadczeniu Agencji.
 
W październiku 2015 r. w podobnych okolicznościach – przypomniała ANR – padła klacz Pianissima. W tej sprawie trwa postępowanie wyjaśniające, które zostało objęte specjalnym nadzorem Agencji.

Śmierć Pianissimy, której wartość ANR wyceniła na 3 mln euro, była jednym z powodów odwołania ze stanowiska długoletniego szefa stadniny Marka Treli. Dopuszczenie do śmierci klaczy było w ocenie ANR przejawem braku nadzoru weterynaryjnego.

Weterynarz ze stadniny w Janowie Ryszard Kucharczyk, powiedział, że Preria została przewieziona do szpitala dla koni na Służewcu w Warszawie, gdzie przeprowadzono operację. – Niestety, było już za późno. Śródoperacyjnie stwierdziliśmy rozległy skręt jelit cienkich. Wobec braku rokowań na wyzdrowienie, trzeba było konia uśpić – zaznaczył.
 
Dodał, że podobnie było w przypadku Pianissimy – u tej klaczy stwierdzono skręt okrężnicy. Kucharczyk zaznaczył, że były to schorzenia nagłe, postępujące bardzo szybko, w wyniku których następuje martwica jelit.
 
Klacz Preria pochodziła ze stadniny koni Halsdon Arabians, której właścicielką jest Shirley Watts (stała bywalczyni dorocznej aukcji koni arabskich – Pride of Poland – w Janowie Podlaskim), a Preria była kupiona niegdyś właśnie w Janowie.
 
– Została wydzierżawiona w grupie klaczy, aby Janów Podlaski dochował się od niej potomstwa. Była w Janowie od końca 2015 r." – powiedział Mateusz Leniewicz-Jaworski, członek zarządu stadniny. Nie ujawnił, jakie konsekwencje przewiduje umowa dzierżawy w przypadku śmierci konia. – To jest tajemnica handlowa – zaznaczył.
 
Na pytanie, czy za śmierć Prerii ktoś poniesie konsekwencje, tak jak były prezes Marek Trela, prezes ANR podkreślił, że oczekuje na wyniki postępowania prokuratorskiego, które jest prowadzone w sprawie, a śmierć konia jest tylko jednym z jego wątków. – My nie obarczamy nikogo odpowiedzialnością – zaznaczył Humięcki.
 
Prezesi stadnin koni arabskich: Marek Trela z Janowa Podlaskiego i Jerzy Białobok z Michałowa zostali zdymisjonowali 19 lutego przez prezesa ANR. Decyzja ta spotkała się z oburzeniem środowiska w kraju i za granicą, wiele krytycznych głosów padło ze strony polityków opozycji i mediów.

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Odzyskany ciągnik wrócił do właścicielki. Wskazała na syna

Turbulencje na rynku mleka, rynek mleka, mleczarstwo, ceny mleka, ceny, eksport mleczarski, Global Dairy Trade, Polska Izba Mleka
Bydło

Turbulencje na rynku mleka w UE. Przed nami trudne miesiące