Copy LinkXFacebookShare

Czerniak: w Polsce nie ma choroby niebieskiego języka, służby prowadzą monitoring

Inspekcja Weterynaryjna prowadzi stały monitoring i badania zwierząt wrażliwych na chorobę niebieskiego języka. Na razie w Polsce tej choroby nie ma – poinformował wiceminister rolnictwa Jacek Czerniak, odpowiadając w Sejmie w czwartek na pytania posłów w tej sprawie.

Na kwestię choroby niebieskiego języka zwrócił uwagę w czwartek w Sejmie poseł KO Jerzy Meysztowicz. Według niego, wszystko wskazuje na to, że prawdopodobnie nie uchronimy się przez tym, by wirus dotarł do Polski. "Jakie działania są podejmowane przez resort rolnictwa i służby weterynaryjne?" – pytał.

Polska jest krajem wolnym od choroby niebieskiego języka – podkreślił wiceminister rolnictwa Jacek Czerniak. Wirusowa zakaźna choroba przeżuwaczy domowych i dzikich dotyczy bydła, owiec i kóz ale także saren, jeleni i łosi. Zwierzęta nie zarażają się od siebie, a kluczowym wektorem przenoszenia się tej choroby są owady kłująco-ssące rzędu muchówek, rodzaj kuczmany – wyjaśnił.

Dodał, że od kilku lat choroba ta występuje u bydła i owiec w niektórych krajach UE, w tym graniczących z Polską. Od 1 września do 8 października br. potwierdzono 89 ognisk tej choroby w takich krajach, jak: Austria, Hiszpania, Portugalia, Czechy, Szwajcaria, Szwecja oraz Włochy. Najbliższe ognisko od Polski stwierdzono w 2024 r. w Niemczech – ok. 130 km od granicy i w Czechach – ok. 160 km od granicy.

Czerniak poinformował, że w ramach działań zapobiegawczych ustalony został program monitorowania występowania tej choroby, realizowane są badania kontrolne bydła i kóz.

Owady roznoszące tę chorobę mogą być biernie przenoszone przez prądy powietrza na bardzo dużą odległość. Z tego powodu prowadzony jest, w porozumieniu z Instytutem Weterynaryjnym w Puławach, monitoring tych owadów w woj. zachodniopomorskim, lubuskim, dolnośląskim, wielkopolskim, warmińsko-mazurskim, podlaskim i łódzkim – zaznaczył wiceminister.

Czerniak zauważył, że bardzo istotną kwestią jest kontrola przemieszczania się zwierząt z obszaru innych państw. Dlatego główny lekarz weterynarii nie zezwala na przywóz przeżuwaczy z krajów, które nie są wolne od tej choroby. A powiatowi lekarze weterynarii prowadzą wzmożone kontrole transportów zwierząt wrażliwych – dodał.

Ponadto prowadzona jest szeroka akcja informacyjna dotycząca choroby i zagrożeń oraz sposobu jej zwalczania. Informacje na ten temat publikowane są w mediach ogólnopolskich, jak i lokalnych oraz na stronie Inspekcji Weterynaryjnej.

Wiceminister wyjaśnił, że przepisy UE gwarantują państwom członkowskim przeprowadzenie szczepień przeciw wirusowi choroby niebieskiego języka. "Aktualnie analizujemy ich dostępność na terytorium Polski" – zaznaczył Czerniak.

Poinformował, że Instytut Weterynaryjny w Puławach "dokonał oceny ryzyka wystąpienia tej choroby w Polsce, wskazując, że obecnie najbardziej zasadne jest wzmożone monitorowanie stanu zdrowotnego zwierząt z gatunku wrażliwych".

Z komunikatu zamieszczonego na stronie Inspekcji Weterynaryjnej wynika, że choroba nie przenosi się na inne gatunki zwierząt gospodarskich i domowych oraz na ludzi, co oznacza, że mięso, mleko, skóry i wełna oraz inne produkty pochodzące od przeżuwaczy nie stanowią zagrożenia dla ludzi.

Zobacz nas w Google News

owiur, eliminacje, olimpiada
Olimpiada

Szczegóły eliminacji okręgowych XLIX edycji OWiUR

PFHBiPM podała wyniki, krowy mleczne, produkcja mleka, PFHBiPM, wydajność krów, ocena użytkowości, hodowla bydła,
Hodowla

PFHBiPM podała wyniki oceny za 2025 rok. Co ze strukturą stad?