Codziennie była pijana i zagłodziła psy. Padły na łańcuchu i w budzie
pies_zaglodzony_c17fcaf3
Wiele psów żyje w skandalicznych warunkach i cierpi głód. Foto_policja
Dzielnicowa z gminy Giżycko (woj. warmińsko-mazurskie) uratowała zaniedbywanego psa. Pomoc na czas nie dotarła natomiast do gospodarstwa w gminie Trzydnik Duży (woj. lubelskie), gdzie policjanci znaleźli dwa padłe z głodu czworonogi.
Policję zaalarmował jeden z mieszkańców gminy, gdy zauważył przy jednym z budynków gospodarczych martwego psa na łańcuchu. Po przyjeździe na miejsce funkcjonariusze odnaleźli drugie nieżyjące zwierzę w drewnianej budzie.
Według wezwanego do tego gospodarstwa weterynarza, przyczyną śmierci czworonogów było wygłodzenie. Przypuszczalnie psiaki nie jadły nic od kilku tygodni. Zwłoki zostały zabezpieczone do badań.
"Właścicielka podczas interwencji była pijana – w organizmie miała prawie 4 promile alkoholu. W rozmowie z policjantami oświadczyła, że nie dawała karmy psom, gdyż od dłuższego czasu codziennie spożywa alkohol" – poinformowała Komenda Powiatowa Policji w Kraśniku.
45-latka została zatrzymana w policyjnym areszcie do wytrzeźwienia. Potem usłyszała zarzut rażącego zaniedbania wobec zwierząt, skutkującego ich śmiercią. Odpowie za to przed sądem.
"Za znęcanie się nad zwierzętami grozi jej do 2 lat pozbawienia wolności, a w przypadku ustalenia w trakcie badań, iż działała ze szczególnym okrucieństwem, kara może zostać zwiększona do 3 lat" – wskazują kraśniccy stróże prawa.
Na szczęście pozytywnie zakończyła się sprawa z gminy Giżycko. Dzielnicowa mł. asp. Joanna Urbanowicz otrzymała od mieszkańców informację, że na jednej z posesji jest bardzo zaniedbany pies.
"Policjantka pojechała do właścicieli i okazało się, że sąsiedzi mieli rację. Pies był uwiązany na łańcuchu bez budy, bez jedzenia, w misce była tylko brudna woda. Przebywał w fatalnych warunkach na mokrych materacach, ponadto jego sierść była pokryta błotem, a na łapach miał guzowate narośla i rany" – relacjonują giżyccy policjanci.
Dzielnicowa nakazała właścicielom, by właściwie zadbali o zwierzę i zawieźli go do lecznicy. Niestety, okazało się, że jej prośby nic nie zmieniły. Wspólnie z przedstawicielem Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Ełku oraz lekarzem weterynarii (potwierdził konieczność leczenia zwierzęcia) odebrała więc zaniedbanego psa gospodarzom, który trafił do lecznicy w Giżycku.
Policjanci ustalają, czy doszło do znęcania się nad tym czworonogiem.
- Wiesz o ważnym wydarzeniu? Poinformuj nas o tym. Czekamy: redakcja@agropolska.pl
