Chcą wiedzieć, ile jest w regionie dzików, jeleni i łosi

Poleć
Udostępnij
Skomentuj
Autor tekstu: (dk) | redakcja@agropolska.pl
23-02-2015,9:25 Aktualizacja: 23-02-2015,12:12
A A A

Ile jest w podlaskich lasach dzikich zwierząt i jaki mają wpływ na uprawy rolne? Odpowiedzi na te pytania uda się udzielić dopiero po szczegółowej analizie wyników "spisu powszechnego", jaki zorganizowała Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Białymstoku.

Wielkie liczenie zwierzyny odbyło się ostatnio w Puszczy Knyszyńskiej oraz w nadleśnictwach Knyszyn i Rajgród w sąsiedztwie Biebrzańskiego Parku Narodowego.

Jak podaje białostocka RDLP, co roku w takiej akcji biorą udział leśnicy, myśliwi, pracownicy parków narodowych, zakładów usług leśnych, uczniowie czy studenci.

Wpływ na uprawy rolne

Po co liczy się zwierzęta? - To niezbędne, aby poznać tendencje w danej populacji. Dzięki obserwacji i liczeniu możemy poznać lokalne zagęszczenia gatunków i dowiedzieć się, czy zwierząt przybywa oraz w jakiej są kondycji. Wiedza ta jest niezbędna do sporządzania planów łowieckich - tłumaczą leśnicy.

Plany pozwalają ocenić wpływ zwierzyny na środowisko naturalne, uprawy rolne, zabezpieczenie populacji ofiar dla dużych drapieżników. Umieszcza się w nich także elementy zagospodarowania łowieckiego obwodów.

Wyniki liczenia służą także do zarządzania populacjami dużych roślinożerców oraz pomagają przewidzieć skalę niezbędnych zabiegów ochronnych, np. grodzenia upraw, chroniących sadzonki i młode drzewka przed zgryzaniem i spałowaniem.

Jak to się robi w praktyce?

Liczenie zwierzyny odbywa się na określonych wcześniej powierzchniach, w tak zwanych miotach, metodą pędzeń próbnych. - Jest ona możliwa do zastosowania przede wszystkim na terenie dużych kompleksów leśnych. Choć nazwa tej metody sugeruje co innego, to nie jest to "wypędzenie" zwierząt, lecz przejście tyralierą obserwatorów przez dany miot, czyli zaznaczony w lesie kwadrat, gdzie ustawieni wcześniej obserwatorzy rejestrują zwierzynę - objaśniają leśnicy.

Obserwatorzy zapisujący wszystkie spostrzeżone zwierzęta, z określeniem płci i przybliżonego wieku tworzą jedną grupę podczas takiej akcji. Druga to "naganiacze".

Metoda pędzeń próbnych polega na liczeniu zwierzyny na ok. 10 proc. powierzchni leśnej nadleśnictwa. "Następnie zebrane dane odnosi się do całej powierzchni kompleksu leśnego, wyliczając zagęszczenie i liczebność gatunków. Zestawienie tych danych z informacjami z wcześniejszych lat pozwala dość dobrze wnioskować o dynamice liczebności" - podaje RDLP w Białymstoku.

Jest kilka sprawdzonych metod

Pod lupę trafiają przede wszystkim dziki, jelenie, łosie i sarny. Ale oczywiście podczas takich akcji spotyka się także inne zwierzęta, jak wilki, rysie czy żubry. Z tym, że te zwierzęta liczy się innymi metodami.

Jedną z nich jest liczenie po tropach, ale tylko po opadach śniegu. Według leśników, sposób ten jednak znacząco zaniża liczebność zwierząt. - Zwierzęta są też liczone w porach godowych, np. jesienią liczy się samce jeleni w trakcie rykowiska, a łosie są liczone w trakcie ich godów, bukowiska. Znając strukturę populacji z tego okresu, można na podstawie aktywnych samców dojść do liczebności całej populacji - precyzują leśnicy.

Wymieniają jeszcze jedną metodę - liczenie na podstawie grup odchodów liczonych na uprzednio wyznaczonych liniach w lesie - tzw. transektach.

Poleć
Udostępnij
Skomentuj
Advertisement