Copy LinkXFacebookShare

Branża nawozowa chce zwalczania importu ze Wschodu. „Bezpośrednie finasowanie Putina”

Branża nawozowa przygotowuje nowelizację ustawy o nawozach, by jak najszybciej rozpocząć walkę z ich importem ze Wschodu. Proponuje m.in. obowiązkowy system rejestracji importerów i producentów wprowadzających nawozy na rynek krajowy oraz rozszerzenie systemu SENT.

W środę podczas sejmowej podkomisji stałej do spraw nadzoru nad zarządzaniem mieniem państwowym dyskutowano o sytuacji podmiotów prowadzących działalność gospodarczą w branży nawozów sztucznych. Na krajowym rynku są to Grupa Azoty oraz Anwil z Grupy Orlen. Obie spółki od dłuższego czasu alarmują, że muszą konkurować z rosnącym importem nawozów z Rosji i Białorusi, które są nawet kilkukrotnie tańsze niż produkowane w Polsce.

Według danych GUS po siedmiu miesiącach tego roku, import nawozów z Rosji do Polski wyniósł ponad 721,5 tys. ton podczas gdy w podobnym okresie ubiegłego roku było to ponad 246,7 tys. ton. Przywóz nawozów z Białorusi w tym czasie przekroczył 185,5 tys. ton, wobec 13,4 tys. ton rok wcześniej.

Wiceprezes Grupy Azoty Hubert Kamola podkreślił, że udział importu nawozów z Rosji i Białorusi w imporcie nawozów ogółem wzrósł obecnie do 66 proc. z 37 proc. w 2022 r. "Spółki, z którymi konkurujemy, to spółki z o.o. z maksymalnym kapitałem 5 tys. zł. Kilka na przykład jest zarejestrowanych w Warszawie pod jednym adresem" – wskazał.

Według dyrektor sprzedaży krajowej nawozów w Anwilu Pauliny Zielińskiej-Olak, to wysokie ceny gazu spowodowały intensyfikację importu do Polski nawozów azotowych – o 92 proc. w ostatnich dwóch sezonach. "Po ośmiu miesiącach tego roku wzrost wyniósł 150 proc. w przypadku importu mocznika, a w przypadku nawozów azotowych – 30 proc." – wskazała Zielińska-Olak. "Bez wsparcia regulacyjnego na szczeblu krajowym i UE doprowadzi to w dłuższej perspektywie do całkowitej utraty konkurencyjności przez krajowych producentów nawozów, do ograniczeń produkcji" – alarmowała.

Dyrektor z Anwilu zwróciła uwagę, że z problemem rosnącego importu nawozów z Rosji i Białorusi zmaga się cała Europa. "Istnieje realne zagrożenie powielenia scenariusza irlandzkiego – dzisiaj nie ma tam już rodzimej produkcji nawozów. Kraj jest uzależniony od zewnętrznych dostawców i ceny nawozów w tym regionie wzrosły" – przekazała.

Zielińska-Olak zwróciła uwagę, że rosyjscy producenci osiągają kilkukrotnie wyższe marże na sprzedaży nawozów w porównaniu do producentów europejskich. "Są to marże sięgające do 40-50 proc. podczas gdy najlepsi producenci europejscy generują marże na poziomie 20 proc., a krajowi producenci mają marże na poziomie EBITDA minus 10 do 10 proc. To pokazuje, w jak trudnej sytuacji jesteśmy i że potrzebujemy pilnej interwencji" – podkreśliła.

Zdaniem branży nawozowej, konieczne jest wprowadzenie w sposób "pilny" mechanizmów skutecznie chroniących krajowy rynek. "Obowiązkowy system rejestracji importerów i producentów wprowadzających nawozy na rynek krajowy w ramach zmiany ustawy o nawozach i nawożeniu z zaznaczeniem kraju pochodzenia nawozu czy producenta będzie ograniczeniem tego procederu" – wskazała Zielińska-Olak.

Dodała, że branża postuluje też rozszerzenie systemu SENT w celu monitorowania przepływu nawozów i ich tranzytu. Według branży nawozowej należy też wzmóc kontrole w portach i w terminalach przeładunkowych, dotyczące transportu, magazynowania, oznakowania i jakości nawozów.

Radca ds. regulacji w pionie rzecznictwa i legislacji Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego Szymon Domagalski poinformował natomiast, że już trwają prace nad zmianą ustawy o nawozach i nawożeniu, w ramach której wprowadzono by taki rejestr. Podkreślił, że rejestr ma być tak skonstruowany, by nie był sprzeczny z prawem UE. "Będziemy chcieli, jeśli nie w najbliższych dniach, to w najbliższych tygodniach przestawić taką propozycję Ministerstwu Rolnictwa i Rozwoju Wsi z prośbą o podjęcie działań w trybie pilnym" – zaznaczył Domagalski.

Zwrócił uwagę, że w wyniku sankcji gaz jest przetwarzany w rosyjskich fabrykach na nawozy i jako gotowy produkt trafia do Polski. "To jest bezpośrednio finasowanie reżimu Putina. Od 2020 r. Polska w związku z importem gazu w nawozach zasiliła budżet Rosji kwotą 2,6 mld zł" – dodał.

Dyrektor w departamencie nadzoru II Ministerstwa Aktywów Państwowych Magdalena Piłat poinformowała, że resort rozmawia również z Ministerstwem Finansów o uszczelnieniu kontroli źródeł napływu nawozów do Polski. Przypomniała też, że Ministerstwo Rozwoju i Technologii już finalizuje przygotowanie wniosków do KE w sprawie wprowadzenia cła na nawozy ze Wschodu. Zdaniem Piłat, mowa jest obecnie już nawet nie o 30-proc. cle, ale o cle ma poziomie 30-40 proc. "Liczymy, że w najbliższych tygodniach wniosek zostanie przekazany do KE" – powiedziała.

Zaznaczyła, że prowadzone są też działania dyplomatyczne, by pozyskać wsparcie KE dla wprowadzenia ceł. Wskazała, że potrzebne jest w przypadku ceł uzyskanie poparcia 55 proc. państw członkowskich, czyli 15 z 27 członków UE. Zauważyła, że inne instrument, takie jak zmniejszenie kontyngentów czy sankcje wymagają jednomyślności.

Przedstawiciele branży nawozowej przekazali na ręce posłów apel o pilne działania dotyczące ograniczenia importu nawozów z Rosji i Białorusi. Posłowie obiecali, że zwrócą się pisemnie do europarlamentarzystów o działania w tej sprawie. 

Zobacz nas w Google News

PFHBiPM podała wyniki, krowy mleczne, produkcja mleka, PFHBiPM, wydajność krów, ocena użytkowości, hodowla bydła,
Hodowla

PFHBiPM podała wyniki oceny za 2025 rok. Co ze strukturą stad?

owiur, eliminacje, olimpiada
Olimpiada

Szczegóły eliminacji okręgowych XLIX edycji OWiUR

Aktualności

Zboża w Polsce – w nowy sezon z rekordowymi zapasami?