Branża ma obawy. Drewno z wiatrołomów może zastąpić planowane cięcia
wiatrolomy_wawelno.jpg_8b1ba88a
Usuwanie wiatrołowów w miejscowości Wąwelno w woj. kujawsko-pomorskim. Foto_PAP/Tytus Żmijewski
Obawiamy się, że drewno z wiatrołomów zastąpi planowane cięcia – mówią przedstawiciele branży drzewnej. Lasy Państwowe deklarują, że w nadleśnictwach nie dotkniętych kataklizmem w tym roku pozyskanie drewna będzie prowadzone planowo.
Anna Malinowska, rzecznik LP powiedziała, że "drewno z wiatrołomów jest już sprzątane, pozyskiwane i w miarę postępu prac będzie trafiało na sprzedaż". Zdaniem Bogdana Czemko, dyrektora Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego "drewno z wiatrołomów będzie trafiało na rynek przez co najmniej dwa lata. Jest to drewno niepełnowartościowe, a wady mogą ujawnić się jeszcze po obróbce".
Szef izby zaznaczył, że wiatrołomy to "potężny kłopot także dla branży, bo zachodzi niebezpieczeństwo, że Lasy Państwowe będą chciały zastąpić tym drewnem pełnowartościowy surowiec i zmniejszą wycinkę".
Rzeczniczka LP poinformowała, że "w nadleśnictwach objętych decyzją o stanie siły wyższej, przewidziane wcześniej planowe pozyskanie drewna w miejscach, których żywioł nie dotknął, zostanie wstrzymane i zastąpione pozyskaniem z miejsc "klęskowych".
– Z kolei w nadleśnictwach, które w ogóle nie doświadczyły klęski, pozyskanie tegoroczne będzie prowadzone planowo, ograniczenie może za to zostać wprowadzone w 2018 r. – dodała rzecznik Lasów Państwowych.
Szacuje się, że straty po kataklizmie w drewnie wyniosły 9,8 mln m sześc., a 39,2 tys. hektarów lasów nadaje się do całkowitego odnowienia. Na dziś wiadomo, że zostało zniszczonych ok. 80 tys. hektarów lasów.
Wiadomo, że wiatrołomy trafią do sprzedaży w niższej cenie niż standardowa. – Jeszcze nie określiliśmy, o ile cena będzie niższa. Będzie to też zależało od stopnia zniszczenia drewna wystawionego na sprzedaż – powiedziała Malinowska.
Lasy Państwowe przeznaczyły do sprzedaży w tym roku niewiele ponad 40 mln m sześc. surowca.
Dla branży drzewnej co roku jest go za mało. Jak przyznał Czemko, realny niedobór drewna w skali roku, wynosi "4-5 mln m sześc., ale branża już w większości kupiła drewno na ten rok.
Na nowe zakupy są potrzebne nowe środki.
Dodał, że branża ma nadwyżkę mocy przerobowych, szacowaną na 20 mln m sześc., ale "to nie oznacza, że jesteśmy w stanie przyjąć od razu tyle drewna, bo trzeba byłoby zatrudnić nowych ludzi, aby tylko uruchomić maszyny".
