Copy LinkXFacebookShare

Bez dopłat rolnik by nie przeżył. Ponosi największe ryzyko, a zarabiają inni

W Europie wszystko zostało postawione na głowie, że właściwie dochody rolnika z pracy, z tego, co wyprodukuje i sprzeda, są tak niskie, że bez dopłat by nie przeżył. To coś chorego – grzmiał Jan Krzysztof Ardanowski.

Były minister rolnictwa, a obecnie szef prezydenckiej Rady ds. Rolnictwa i Obszarów Wiejskich w "Rozmowach niedokończonych" na antenie TV Trwam przekonywał jednocześnie, że dopóki dopłaty są, nie można z nich rezygnować, bo byłoby to nieodpowiedzialne.

– Dopóki Unia Europejska utrzymuje dopłaty, trzeba walczyć o ich wyrównanie. Choć przez następne siedem lat znowu nie będzie tego wyrównania – wskazywał polityk PiS.

Zapewniał, że dla niego priorytetem były próby wzmacniania pozycji rolnika w łańcuchu żywnościowym "Od pola do stołu", by mógł żyć nie tylko z dopłat unijnych, pomocy państwowej czy "miłosierdzia gminy", ale z tego co da się na rynku ulokować.

Chodzi o to, aby z tego, co płacimy przy kasie, następował sprawiedliwy podział na producenta surowców, przetwórcę oraz dystrybucję i handel.

– Bo w Polsce jest tak, że ten, który się narobi, ponosi największe ryzyko, czyli rolnik, ma z tego bardzo mało. Natomiast zarabiają pośrednicy. To jest niesprawiedliwe. Wierzę, że kiedyś nastąpi przeregulowanie rynku, łańcucha żywności – tu państwo musi wykazywać aktywną rolę – aby był sprawiedliwy podział marży płaconej przez konsumenta na koniec – podkreślił Ardanowski.


Zwracał także uwagę na Europejski Zielony Ład, zakładający wiele wymogów i ograniczeń dla rolników. Według niego, to "ideologiczny wymysł lewicy europejskiej".

– W kontekście zielonego ładu niektórzy pieją z zachwytu, jakie to jest cudowne i fantastyczne. Tam mówi się o tym, że żywność ma być stosunkowo niedroga; że ma być środowisko, przyroda. Tam pierwszy raz w dokumentach unijnych nie mówi się jednak o godziwych dochodach rolników – zauważył eksminister.

Jak zaznaczył, aby gospodarstwa były w stanie wdrożyć nowoczesne technologie konieczne do realizacji planów tworzonych w Brukseli, potrzeba ogromnych pieniędzy, których nie ma. Szef prezydenckiej rady ds. rolnictwa zwracał jednocześnie gospodarzom uwagę, by – jeśli chodzi o maszyny i inne inwestycje – brać pod uwagę przede wszystkim ich efektywność w gospodarstwie.

– Wiem że się przyjemnie jeździ ciągnikiem z klimatyzacją. Ale znam bardzo wielu rolników, którzy się zarżnęli finansowo, bo trzeba było zaimponować sąsiadowi. Bo trzeba było kupić kolejny traktor i kolejny, i kolejny. Coraz większe, nafaszerowane elektroniką. Tylko jeżeli są niewykorzystane, albo wykorzystane zaledwie przez kilka dni w roku, czasem kilka godzin w roku, a kosztuje, to komornik kiedyś do gospodarstwa może zapukać. Dlatego nie w wieku maszyn, tylko w ich sprawności i dopasowaniu do gospodarstwa jest cel i sens. Trzeba liczyć i inwestować zawsze nie w to, co ładnie wygląda i sąsiadowi zaimponuje, tylko w to, co przynosi szybko pieniądze – przekonywał Ardanowski.
 

Zobacz nas w Google News

owiur, eliminacje, olimpiada
Olimpiada

Szczegóły eliminacji okręgowych XLIX edycji OWiUR

PFHBiPM podała wyniki, krowy mleczne, produkcja mleka, PFHBiPM, wydajność krów, ocena użytkowości, hodowla bydła,
Hodowla

PFHBiPM podała wyniki oceny za 2025 rok. Co ze strukturą stad?