Copy LinkXFacebookShare

Ardanowski: spółdzielczość toczy rak. Chłopów traktuje się jak śmieci

– Polską spółdzielczość, również mleczarską toczy rak, oderwanie zarządów od członków – powiedział w Ciechocinku (woj. kujawsko-pomorskie) Jan Krzysztof Ardanowski, minister rolnictwa.

Szef resortu wziął udział w Konferencji Mleczarstwa Polskiego Euromlecz. – Zasady spółdzielczości sa proste. Spółdzielnia jest prywatną własnością członków – spółdzielnia, która jest własnością rolników – rozpoczął.

– Zatrudnia menedżerów i dopóki dobrze prowadzą wspólny biznes to pozostają, a jeżeli sobie z tym nie radzą to odchodzą. Polską spółdzielczość, również mleczarską toczy rak, oderwanie zarządu od członków, zarządy traktujące chłopów jako śmiecie do dojenia krów – dodał polityk.

Ardanowski zaznaczył, że w spółdzielniach, gdzie zabrakło umiejętności i wyobraźni, a była pewna bufonada i przekonanie, że wszystkie rozumy się pozjadało, to części tych spółdzielni już nie ma, a wiele ma poważne kłopoty finansowe. Jako przykład wskazał upadek mleczarni w Rypinie (woj. kujawsko-pomorskie).

Minister podkreślił, że w strukturze spółdzielczości występują ograny reprezentujące właściciela, czyli rolnika – rady nadzorcze.

– Do tej rady każdy marzy, żeby się dostać, bo będą przywileje, korzyści, jakaś dieta. A jest takie pytanie, czy idziesz pilnować tam interesów własnego gospodarstwa, czy rolników, którzy ci zaufali, a zaufali wierząc głęboko, że ich interesów będziesz tam pilnować, czy umiesz czytać dokumenty księgowe, czy umiesz patrzeć strategicznie na funkcjonowanie swojej spółdzielni – mówił szef resortu.


Zwrócił uwagę, że upadki spółdzielni często obywają się za wiedzą, zgodą lub przy bezradności i niewiedzą członków rad nadzorczych. – Członkowie rad nadzorczych ponoszą wyjątkową odpowiedzialność, służą członkom, a nie prezesom – dodał.

Stwierdzenie ministra o raku toczącym spółdzielczość wywołały oburzenie części uczestników. Przez salę przeszedł pomruk niezadowolenia i wykrzykiwane słowa: nieprawda, bzdura.

– Części was się to nie spodobało. Nie jestem tutaj po to, żeby głaskać. Jeżeli ten sektor (mleczarstwo), jeden z ważniejszych w Polsce ma przetrwać, ma się rozwijać, bo jest potrzebny i nie będą jacyś tam ekoterroryści mówić, że trzeba w Polsce bydło likwidować, to ten sektor musi przejść wewnętrzną metamorfozę. Każda spółdzielnia musi się zastanowić czy jest w najwyższym tego słowa znaczeniu spółdzielnią, a nie atrapą spółdzielczą – zaznaczył.

Ardanowski mówił, że niezadowolonym tylko się zdaje, że tak nie jest, a takie spotkania, jak w Ciechocinku, nie były tylko kurtuazją, ale miejscem pogłębionej refleksji na temat stanu spółdzielczości.
 

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!