Copy LinkXFacebookShare

Ardanowski o „piątce dla zwierząt”: doprowadzi do znacznych strat

Bratobójcza walka, która nie przyniesie nic dobrego – tak o przepychankach wokół nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt mówią parlamentarzyści Prawa i Sprawiedliwości.

Z coraz większym zaniepokojeniem obserwują konflikt na linii Jan Krzysztof Ardanowski – Jarosław Kaczyński. Ten ostatni postawił sobie za punkt honoru, aby "piątkę dla zwierząt" wprowadzić w życie.

Z kolei były minister rolnictwa chce za wszelką cenę zastopować prace nad nową wersją ustawy, która jest aktualnie przygotowywana. Z naszych informacji wynika, że ma być to projekt poselski, a więc praktycznie bez żadnych konsultacji społecznych.

– Uważam, że "piątka" to szaleństwo, ale z prezesem w tej sprawie nie ma dyskusji. On nie chce słuchać żadnych argumentów – zdradza nam jeden z posłów PiS. – Jak tak dalej pójdzie, to wieś się od nas całkowicie odwróci i wtedy o wygranej w kolejnych wyborach możemy zapomnieć – żali się parlamentarzysta.

O ile Ardanowski osobiście krytykuje szykowane przepisy, to Jarosław Kaczyński wyręcza się innymi osobami z bliskiego otoczenia. – Prezes uważa, że z Ardanowskim nie ma już o czym rozmawiać. Ma o nim jak najgorsze zdanie i twierdzi, że ludzie popierający zabijanie zwierząt na futra nie mają moralnych kwalifikacji do sprawowania funkcji publicznych. Najchętniej wyrzuciłby Ardanowskiego z PiS od razu, ale wtedy straci część szabel w Sejmie, których potrzebuje – mówi poseł Zjednoczonej Prawicy.

Nie jest tajemnicą, że były minister rolnictwa prowadzi walkę podjazdową i straszy powołaniem własnego koła poselskiego (potrzeba co najmniej 3 posłów), a w perspektywie być może nawet klubu parlamentarnego (niezbędnych jest 15 posłów).

Nieoficjalnie mówi się, że nowa frakcja w Sejmie może być przyczółkiem dla prezydenta Andrzeja Dudy, który w razie rozpadu Zjednoczonej Prawicy mógłby wesprzeć budowanie nowej, silnej partii politycznej. – O tzw. frakcji prezydenckiej słychać co jakiś czas, ale tym razem staje się to pomysł realny – tłumaczy osoba z bliskiego otoczenia głowy państwa.

– Kaczyński wie, że pęknięcie w partii zapoczątkuje rozłam, z którym teraz może sobie nie poradzić, więc woli nadal targować się z byłym ministrem rolnictwa, aby zyskać czas – wyjaśnia nam polityk PiS.

Tymczasem oliwy do ognia dolewają bliscy ludzie prezesa, którzy chcą się mu przypodobać. Wicepremier Jacek Sasin w poniedziałek w Radiu Maryja powiedział, że inicjatywa posła Ardanowskiego, zakładająca możliwość stworzenia nowego koła w Sejmie, jest niezwykle "szkodliwą dla PiS i Zjednoczonej Prawicy". – Być może inicjatywa wynika z osobistych pobudek, może zawiedzionych ambicji – dywagował Sasin.

We wtorek rano Ardanowski w nieco zawoalowany sposób, ale odpowiedział na jego słowa. Za pośrednictwem Twittera oświadczył, że nowelizacja ustawy o ochronie zwierząt "doprowadzi do znacznych strat polskiego rolnictwa" i że "jest inicjatywą niezwykle szkodliwą dla polskiego rolnictwa, polskiej wsi, Polski!".

Wcześniej napisał z kolei tak: "Ideologiczna 5 dla zwierząt szkodzi nie tylko rolnikom. Stracą szansę posłowie ciężko pracujący dla PiS w środowiskach wiejskich, powiatach i gminach, którzy nie otrzymają czołowych miejsc na listach wyborczych. Szkoda Zjednoczonej Prawicy, szkoda Polski".

Co z nowym projektem tzw. piątki dla zwierząt? Wiadomo tylko tyle, że nie trafi na najbliższe posiedzenie Sejmu, które zaplanowano na 18 i 19 listopada. W niedzielę, 8 listopada nowy minister rolnictwa Grzegorz Puda powiedział że w ustawie planowane jest powołana Inspekcji Ochrony Zwierząt, która będzie zajmowała się dobrostanem zwierząt, a która ma podlegać MSWiA.

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!