62-latek zginął w lesie, policja pilotowała auto z rannym rolnikiem

Poleć
Udostępnij
Skomentuj
Autor tekstu: (dk) | redakcja@agropolska.pl
11-12-2020,12:00 Aktualizacja: 11-12-2020,12:12
A A A

Podczas prac w lesie mężczyzna został uderzony i przyciśnięty ścinanym drzewem, w wyniku czego poniósł śmierć na miejscu. W innym przypadku policjanci pilotowali auto, którym przewożono rannego gospodarza po wypadku z piłą spalinową.

W lesie w obrębie miejscowości Marianów (pow. włoszczowski, woj. świętokrzyskie) mężczyzna wykonujący wycinkę drzew został przygnieciony przez jedno z nich.

wypadki w rolnictwie, śmierć pod ciągnikiem, Żegiestów, Brenno, powiat leszczyński

Wciągnięty przez kosiarkę, przygnieciony przez ciągnik. Dwaj rolnicy nie żyją

Kolejni rolnicy stracili życie w dramatycznych okolicznościach. Jeden odniósł śmiertelne obrażenia w wyniku przygniecenia przez ciągnik. Drugi zmarł po tym, jak wciągnęła go naprawiana kosiarka. Zastępy z JRG w Krynicy Zdroju, OSP Muszyna...

"Po przyjeździe zabezpieczyliśmy miejsce zdarzenia oraz zapoznaliśmy się z sytuacją. Lekarz przybyły na miejsce stwierdził zgon. Do czasu przyjazdu prokuratora zabezpieczaliśmy miejsce zdarzenia oraz pomogliśmy oświetlić ten obszar" - relacjonują druhowie z OSP Secemin, którzy pracowali przy wypadku do spółki ze strażakami z PSP Włoszczowa.

Śledczy badają przyczyny zdarzenia. Według ich ustaleń, ofiara to 42-letni mieszkaniec województwa śląskiego.

Interwencja służb była też potrzebna w powiecie wrocławskim (woj. dolnośląskie). W jednym z tamtejszych gospodarstw mężczyzna doznał urazu podczas pracy z piłą spalinową. Czas oczekiwania na przyjazd zespołu pogotowia ratunkowego się wydłużał, więc syn postanowił zawieźć poszkodowanego do szpitala własnym samochodem.

Dyspozytor Centrum Powiadamiania Ratunkowego powiadomił o tym fakcie funkcjonariuszy z "drogówki", a ci błyskawicznie skierowali się na drogę wjazdową do miasta. Po chwili zauważyli osobowego volkswagena i zaczęli pilotować auto.

- Z włączonymi sygnałami świetlnymi i dźwiękowymi pokonywali kolejne kilometry ulic dolnośląskiej stolicy, na których o tej porze panował duży ruch. Wiedzieli, że liczy się każda chwila, jednak w takich przypadkach najważniejsze jest bezpieczeństwo. Już po kilku minutach zarówno radiowóz, jak i samochód z poszkodowanym mieszkańcem powiatu wrocławskiego zjawiły się pod drzwiami szpitalnego oddziału ratunkowego. Opiekę nad mężczyzną błyskawicznie przejął personel medyczny placówki, który udzielił mu niezbędnej pomocy - opisuje sierż. szt. Krzysztof Marcjan z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu.
 

Poleć
Udostępnij
Skomentuj
Advertisement
Advertisement