Zamknięcie niektórych rzeźni nie wystarczy. Czesi nam nie odpuszczą

Poleć
Udostępnij
Skomentuj
Autor tekstu: Piotr Górecki PAP, (em) | redakcja@agropolska.pl
31-01-2019,8:05 Aktualizacja: 31-01-2019,8:15
A A A

Zamknięcie niektórych rzeźni w Polsce nie wystarczy, potrzebne są rozwiązania systemowe oraz zwiększone kontrole mięsa na granicach - uważa Miroslav Toman, czeski minister rolnictwa, który rozmawiał z Barbarą Ćwioro, ambasador RP w Pradze.

- Według pani ambasador żadne mięso z rzeźni zaangażowanych w proceder (uboju chorych krów - PAP), nie było eksportowane do Republiki Czeskiej - powiedział po spotkaniu.

krowy mleczne, wołowina, mięso, ubojnia

Mięso z mazowieckiej ubojni wycofane z obrotu

Główny lekarz weterynarii poinformował, że rzeźnia, w której dokonywano uboju chorych krów lub pozyskiwano mięso od już martwych zwierząt, straciła zatwierdzenie na prowadzenie działalności. "Zgodnie z informacjami...

- Poinformowała mnie, że właścicielom ubojni odebrano pozwolenie na działalność, a przypadkiem zaczęła zajmować się polska policja i prokuratura. Mięso pochodzące z tych ubojni zostało wycofane z rynku. Nakazano także kontrole w całym regionie - dodał.  

Jak ujawnił, strona polska obiecała, że będzie informować o dalszych krokach i zapowiedział rozmowę telefoniczną z ministrem rolnictwa Janem Krzysztofem Ardanowskim, do której ma dojść w poniedziałek.

Toman chce, aby w Polsce zostały w prowadzone w życie systemowe rozwiązania.

- Dla mnie najważniejsza jest ochrona naszych konsumentów i dlatego chcę gwarancji, że handel chorymi zwierzętami nie będzie kontynuowany i nie dostaną się do rzeźni. Chcę także zapewnienia, że poziom kontroli w Polsce będzie co najmniej na takim samym poziomie jak w Republice Czeskiej, gdzie jesteśmy w stanie określić pochodzenie każdego kilograma mięsa wołowego. Do czasu aż otrzymamy gwarancje, że system polski działa, będą u nas trwały wzmożone kontrole dostaw z Polski - cytuje ministra agencja CTK i dodaje, że Czesi nie wprowadzają ograniczenia w imporcie mięsa z Polski.

Pod koniec ubiegłego tygodnia stacja TVN24 wyemitowała reportaż o funkcjonującym w Polsce czarnym rynku uboju chorych krów. We wtorek Główny Inspektorat Weterynarii poinformował, że powiatowy Lekarz Weterynarii w Ostrowi Mazowieckiej w drodze decyzji administracyjnej cofnął zgodę na prowadzenie działalności rzeźni, w której - jak wynikało z reportażu - ubijano chore krowy i sprzedawano ich mięso.

W środę minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski oświadczył w wywiadzie dla radiowej Jedynki, że w tej sprawie nie może być pobłażania, bo chociaż był to przypadek incydentalny, ale psuje wizerunek polskiej żywności.
 

Poleć
Udostępnij
Skomentuj