Copy LinkXFacebookShare

Unia potwierdza cele klimatyczne. Polska wywalczyła korzystne zapisy

Kraje UE potwierdziły cele redukcji emisji gazów cieplarnianych przed paryską konferencją klimatyczną. Polsce udało się przeforsować zapisy o "neutralności węglowej", które mogą się przełożyć na korzystniejsze dla nas rozwiązania. 
 
Unijne państwa już wcześniej zgodziły się, że do 2030 roku dokonają redukcji emisji gazów cieplarnianych o 40 proc. w porównaniu do poziomu z 1990 roku.

W mandacie negocjacyjnym na konferencję klimatyczną ministrowie środowiska podkreślili też konieczność 50-procentowej redukcji emisji do 2050 roku oraz dążenia przez wszystkie strony do "neutralności węglowej" w drugiej połowie wieku.

Polsce szczególnie zależało na takim sfomułowaniu, które zresztą po raz pierwszy pojawia się w unijnych dokumentach, bo oznacza ono odejście od mówienia o "dekarbonizacji" na rzecz podejścia biorącego pod uwagę, że gazy cieplarniane mogą być neutralizowane np. przez lasy.
 
– Koncepcja neutralności węglowej jest o tyle ważna przed negocjacjami w Paryżu, że mówi o tym, jak zachęcić do polityki klimatycznej państwa rozwijające się, które mogą absorbować CO2, nie wycinając albo uprawiając lasy równikowe. Dla państw rozwiniętych to propozycja, by rozwijać nowe technologie wyłapywania i używania dwutlenku węgla. Już dziś możemy zamieniać CO2 w plastik, nawozy sztuczne, w paliwa – mówił dziennikarzom w Brukseli Marcin Korolec, pełnomocnik rządu ds. polityki klimatycznej.
 
Takie podejście przewiduje, że zamiast kupowania uprawnień do emisji przedsiębiorstwa – jeśli to byłoby dla nich tańsze – mogłyby, np. sadzić drzewa lub wychwytywać CO2. To mogłoby z kolei pomóc energochłonnemu przemysłowi, szczególnie narażonemu na przeniesienie się poza UE z powodu restrykcyjnej unijnej polityki klimatycznej. 

Polska od miesięcy zabiegała o poparcie dla tej idei. Wpisanie "neutralności węglowej" do mandatu jest pierwszym krokiem do zmiany nastawienia KE w tej sprawie, bo ostatecznie to komisja przedstawia projekty aktów prawnych dotyczących realizacji polityki klimatycznej w UE.
 
Polska starała się też, by do dokumentu na szczyt w Paryżu nie wpisano ambitniejszych niż ustalono wcześniej działań dotyczących redukcji emisji. Zapisów dotyczących większej redukcji niż 40 proc. do 2030 roku chciały np. Niemcy, ale ostatecznie nie zostały one wprowadzone. 
 
W mandacie znalazł się jednak zapis o przeprowadzanych co pięć lat przeglądach wywiązywania się z realizacji redukcji gazów cieplarnianych, w ramach którego wszystkie strony porozumienia klimatycznego miałyby albo przedstawiać nowe, albo zaktualizowane zobowiązania.
 
Jeśli światowe negocjacje zakończą się sukcesem, w stolicy Francji zostanie zawarte w grudniu najbardziej ambitne porozumienie klimatyczne, które miałoby zacząć obowiązywać po 2020 roku i zastąpić protokół z Kioto.

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!