Copy LinkXFacebookShare

To już prawdziwa owocowa wojna. Nikt nie chce ustąpić

Francuscy sadownicy walczą z "nielojalną" – jak mówią – konkurencją zza Pirenejów. W ramach protestów m.in. podpalają opony przed siedzibami prefektur czy wyrzucają tony owoców przed hiszpańskim konsulatem.

Sadownicy z Francji, przede wszystkim ci z południowego zachodu – regionu, gdzie produkuje się najwięcej moreli i brzoskwiń – oskarżają Hiszpanów o uprawianie dumpingu, który wzmacnia nacisk na obniżkę "już i tak zaniżonych" ich zdaniem cen.

Dodatkowe czynniki pogorszające ich sytuację to spadek popytu na owoce i jarzyny oraz presja ze strony sieci handlowych na obniżkę cen skupu. W krajowej federacji producentów owoców (FNPF) biją na alarm, ponieważ "trudności pojawiły się już przy upłynnieniu czereśni, słabo sprzedają się brzoskwinie i nektarynki, ale prawdziwa tragedia jest z morelami".
Działacze stowarzyszenia wyrażają obawy, że "niektórzy sadownicy po tym ciosie się już nie podniosą".

Hiszpańska konkurencja uważana jest za główną przyczynę upadku produkcji w regionie nazywanym "owocowym ogrodem Francji". Lepszy klimat powoduje, że iberyjskie owoce docierają na rynek francuski przed rodzimymi i na dodatek są o wiele tańsze.

W departamencie Pirenejów Wschodnich w ciągu pół wieku zbiory morel zmniejszyły się pięciokrotnie, pomidorów dwukrotnie, a produkcja jabłek ośmiokrotnie.


Francuscy rolnicy od lat prowadzą akcje protestacyjne, często bardzo gwałtowne. Wielokrotnie dochodziło do bójek, gdy na autostradzie zatrzymywali ciężarówki z hiszpańskimi truskawkami, które wyrzucali i niszczyli. Protesty przed budynkami prefektur (delegatury rządu) polegają na wysypywaniu owoców oraz na podpalaniu opon przed wejściem do urzędów.

Jak podała lokalna telewizja, w lipcu cztery razy kilkoma tonami nektarynek i brzoskwiń zablokowano wejście do konsulatu hiszpańskiego w Perpignan (południe Francji, blisko granicy z Hiszpanią). Owoce, niby trumnę poległego, przykryto trójkolorową flagą francuską. Rolnicy wysypują owoce również przed supermarketami i przed redakcjami lokalnych gazet.

Miejscowi przedstawiciele większościowego związku rolników FNSEA oskarżają hiszpańskich konkurentów, że korzystają z pracy Rumunów, którym płacą głodowe stawki. Przy okazji wskazują na prawdziwą mafię, która zatrudnia migrantów we Włoszech.


Te stwierdzenia korygują nieco działacze związku Konfederacja Chłopska (CP). Przyznają, że w Hiszpanii cudzoziemcy, przede wszystkim Afrykanie, pracują w warunkach bliskich niewolnictwu. Christine Riba z CP zwraca uwagę, że francuscy producenci owoców również opierają się na pracy cudzoziemców, wśród których przeważają Polacy.

Według CP problem tkwi przede wszystkim w zawyżonych marżach supermarketów. Członkowie związku sądzą, że owoce opakowane i gotowe do wyłożenia na półki opuszczają gospodarstwo po cenie 50 centów za sztukę, a sprzedawane są po 3 euro.

W ramach walki z takimi praktykami sieci handlowych CP organizuje w różnych miastach sprzedaż bezpośrednią. Zdaniem członków związku lipcowa akcja w Paryżu odniosła wielki sukces. – W niecałe dwie godziny sprzedaliśmy prawie tonę moreli – powiedział Laurent Pinatel, rzecznik CP.

Producenci nie wierzą w możliwość porozumienia z supermarketami, które sprzedają 80 proc. konsumowanych we Francji owoców i warzyw. Uważają, że jedynym wyjściem byłaby interwencja rządu na forum unijnym.

Zobacz nas w Google News

owiur, eliminacje, olimpiada
Olimpiada

Szczegóły eliminacji okręgowych XLIX edycji OWiUR

PFHBiPM podała wyniki, krowy mleczne, produkcja mleka, PFHBiPM, wydajność krów, ocena użytkowości, hodowla bydła,
Hodowla

PFHBiPM podała wyniki oceny za 2025 rok. Co ze strukturą stad?