Copy LinkXFacebookShare

Rolnictwo rozkwita, ale wieś umiera

Rosja staje się rolną potęgą. To efekt… zachodnich sankcji, zmian klimatu i powstania klasy nowych obszarników. W tym sezonie na eksporcie zbóż państwo zarobi realnie więcej niż na sprzedaży broni.

W minionym roku w tym wielkim kraju zebrano najwięcej ziarna od 40 lat. Produkcja wyniosła 134,1 mln ton, czyli o 14 mln ton więcej niż w ocenianym jako znakomity 2016 r. A jeszcze 7 lat temu zbiory wynosiły zaledwie 60 mln ton i władze w Moskwie ratowały się importem – informuje "Gazeta Wyborcza".

Kraj nie jest jednak przygotowany na tak wysoką produkcję. Z regionów, w których ziarna jest nadmiar, trudno je wywieźć do portów. Brakuje wagonów, a taryfy kolejowe są bardzo wysokie.

Rosja wciąż sprowadza z zagranicy więcej żywności, niż jej eksportuje, ale to się szybko zmienia. Już ma nadwyżki mięsa drobiowego, szuka rynków zbytu dla wieprzowiny. Gorzej natomiast jest z mlekiem, którego coraz bardziej brakuje.

Poza sankcjami rolnikom sprzyjają zmiany klimatu. Kiedy południe Europy wysycha, w Rosji kurczy się tak zwana strefa upraw ryzykownych. Globalne ocieplenie sprawia, że w regionach, w których często nie udawało się zebrać plonów przed nadejściem zimy, teraz zboża dojrzewają na długo przed mrozami i śniegiem.

Współczesnymi bohaterami pracy na roli stali się nowi obszarnicy – klasa oligarchów, którzy koncentrują w swoich rękach ogromny areał najlepszych ziem. Należy do nich choćby minister rolnictwa Aleksandr Tkaczow, który w Kraju Krasnodarskim, najbardziej żyznym regionie Rosji, włada 456 tys. ha ziemi, czyli obszarem, na którym w ZSRR gospodarzyłoby ok. 70 kołchozów.


Gospodarze z regionów, gdzie gleby są szczególnie dobre skarżą się, że nowi obszarnicy brutalnie rugują ich z ziemi.

Próbują protestować, organizują "marsze traktorowe" na Moskwę, ale policja i służby stojące wiernie po stronie oligarchów skutecznie pacyfikują buntowników – donosi "GW".

Jak oceniają eksperci z moskiewskiego Ośrodka Reform Ekonomicznych i Politycznych, w czasie, kiedy rolnictwo rozkwita, rosyjska wieś umiera.

Według prognoz już za pięć lat nie będzie w tym wielkim kraju ani jednego wiejskiego szpitala, zaś po kolejnych 10 latach znikną wszystkie wiejskie szkoły i przychodnie.
 

źródło: "Gazeta Wyborcza"

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!