Copy LinkXFacebookShare

Polskie produkty rolno-spożywcze na „czarnej” liście

W ubiegłym roku eksport polskich artykułów rolno-spożywczych do Czech osiągnął wartość ponad 1,4 mld euro i był o 11,7 proc. mniejszy niż rok wcześniej – wynika ze wstępnych danych Ministerstwa Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej w Pradze.

W efekcie nasi południowi sąsiedzi spadli z trzeciego miejsca odbiorców ustępując Niemcom, Brytyjczykom, Holendrom i Włochom. Przed rokiem najbardziej – z ponad 290 do 59 tys. ton (174 mln euro) –  obniżyła się sprzedaż oleju – informuje "Dziennik Gazeta Prawna".  
– Ten gigantyczny spadek to głównie wynik uszczelnienia rynku w zakresie VAT. Do 2016 r. sprzedaż zagraniczna tego produktu była fikcyjnie napędzana przez oszustów. Potrafili kilkakrotnie przewieźć przez granicę ten sam ładunek z olejem, by wyłudzić VAT – ocenia Adam Stępień, dyrektor generalny Polskiego Stowarzyszenia Producentów Oleju.

Jest też prawdopodobne, że spadek eksportu części produktów do Czech wynikał z dużego wzrostu cen na rynkach światowych. – Zamiast do południowego sąsiada trafiały one do innych krajów, gdzie można było uzyskać wyższe marże – twierdzi prof. Andrzej Kowalski, dyrektor Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej. Tak mogło być w przypadku produktów mleczarskich i jaj.

Kurczenie się eksportu jest też spowodowane negatywną kampanią wymierzoną w naszą żywność. Rozpoczął ją w 2013 r. Andrej Babiš, ówczesny minister finansów, a zarazem właściciel koncernu Agrofert. Podczas jednego z telewizyjnych programów odmówił spróbowania polskiej kiełbasy – mówiąc: "nie jem tego waszego gówna".


– Ta negatywna kampania trwa już kilka lat. Włączyły się w nią rządowe służby kontroli żywności, które do czeskich sklepów wchodzą z gotową listą polskich towarów. Z półek wybierają tylko te z kończącą się datą ważności, aby badania laboratoryjne wypadły gorzej – mówi dziennikowi Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności.

Potem informacja o takich produktach jest umieszczana w internecie i w Czechach funkcjonuje lista tzw. produktów niebezpiecznych, zafałszowanych i o niewystarczającej jakości. A nasi przedsiębiorcy, których wyroby tam trafiają nie mają możliwości odwołania się.

Z kolei czeska Inspekcja Handlowa nie informuje, na jakiej podstawie podjęła decyzję o zamieszczeniu na liście danego wyrobu. Nie chce też okazywać przebadanych próbek ani przyjmować reklamacji.
 

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policja w gospodarstwie. Chodziło o utwardzenie podwórka

owiur, eliminacje, olimpiada
Olimpiada

Szczegóły eliminacji okręgowych XLIX edycji OWiUR

PFHBiPM podała wyniki, krowy mleczne, produkcja mleka, PFHBiPM, wydajność krów, ocena użytkowości, hodowla bydła,
Hodowla

PFHBiPM podała wyniki oceny za 2025 rok. Co ze strukturą stad?