Copy LinkXFacebookShare

Obowiązkowa kaucja na ukraińskie zboże? Niech trafia tam, gdzie jest potrzebne

Masowe transporty zbóż przez Polskę powinny odbywać się pod ścisłą kontrolą, która zagwarantuje, że towar opuści nasze terytorium w drodze do państw, które cierpią głód. W tym celu trzeba wprowadzić  obowiązkową kaucję na tranzyt zboża – stwierdził Marian Sikora.

Przewodniczący Federacji Branżowych Związków Producentów Rolnych (FBZPR) zabierał głos podczas grudniowego posiedzenia Prezydiów Copa-Cogeca, kiedy to omówiono najważniejsze sprawy europejskich rolników. A wśród nich na czoło wysuwa się problem, że mimo iż ceny w strefie euro są wysokie (inflacja wynosi 13,1 proc.), nie równoważą kosztów produkcji, które w ciągu ostatnich lat gwałtownie wzrosły dla unijnych rolników oraz spółdzielni rolnych. Na opłacalność produkcji szczególnie negatywny wpływ mają koszty energii. Dodatkowo w tym roku przymrozki na wiosnę, poważna susza i wyjątkowo agresywne ataki szkodników, bardzo odbiły się na plonach większości upraw, z wyjątkiem roślin oleistych.

– Podczas posiedzenia zwróciłem uwagę na trudną sytuację polskich rolników. Tegoroczna susza spowodowała straty zwłaszcza w kukurydzy. Z kolei teraz jej producenci zbierają mokrą kukurydzę, co znacznie podnosi koszty, gdyż suszenie kosztuje. To, co nas martwi, to także import ziarna z Ukrainy. Rozumiemy i w pełni akceptujemy potrzebę pomocy naszym wschodnim sąsiadom w obliczu niesprowokowanej rosyjskiej agresji – mówił Marian Sikora.

Wówczas podkreślał właśnie, że masowe transporty zbóż przez Polskę powinny jednak odbywać się pod ścisłą kontrolą, gwarantującą, że ziarno trafi do państw docelowych. I dlatego trzeba wprowadzić  obowiązkową kaucję na tranzyt zboża.

Podczas spotkania zwracano uwagę, że dodatkowy import z Ukrainy bardzo uderzył w niektóre sektory, np. drobiu i jaj.

– O tym, jak nie powinna wyglądać pomoc dla naszych wschodnich sąsiadów, najlepiej pokazuje to, co się dzieje na rynku drobiu. Beneficjentem otwarcia unijnego rynku na ukraiński drób nie są tamtejsi mali i średni hodowcy, ale jeden duży holding pozostający w rękach oligarchy. W takich sytuacjach mamy do czynienia z nierówną konkurencją. Zwłaszcza, że żywność z Ukrainy nie podlega restrykcyjnym i kosztownym unijnym standardom produkcji – wskazywał przewodniczący FBZPR.

W dyskusji nie mogło także zabraknąć tematu nawozów. Copa-Cogeca domaga się w tym kontekście zniesienia ceł na zagraniczne nawozy. Ale polska delegacja zaznaczyła, że sprawa jest bardziej skomplikowana. 

– Nie możemy wylać dziecka z kąpielą. Jeżeli Copa-Cogeca żąda zniesienia ceł na import nawozów, to musi jednocześnie pamiętać o unijnych producentach, którzy w tej sytuacji muszą także otrzymać jakąś formę pomocy finansowej. Inaczej zaleje nas tani import, który zagrozi np. polskim producentom nawozów. W efekcie możemy  uzależnić się od importu – ostrzegał Marian Sikora.

Na spotkaniu przypominano, że 9 listopada opublikowano komunikat Komisji Europejskiej dotyczący dostępności oraz przystępności cenowej nawozów, skierowany do Rady i Parlamentu Europejskiego. Copa-Cogeca zwróciła jednak uwagę, że komunikat nie przedstawił żadnych nowych środków oprócz stworzenia przez DG AGRI obserwatorium rynku nawozów, które ma funkcjonować od 2023 r. Była to jedna z próśb unijnych rolników, która miała na celu polepszyć przejrzystość rynku nawozów.

 

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!