Copy LinkXFacebookShare

Największa ubojnia świń zamknięta z powodu koronawirusa

Robert Toennies, współwłaściciel noszącego jego nazwisko niemieckiego koncernu mięsnego, do którego należy zamknięta z powodu koronawirusa największa w kraju rzeźnia świń, skierował do stryja Clemensa Toenniesa list z żądaniem opuszczenia zarządu spółki.

Ujawniono wykrycie masowego nosicielstwa koronawirusa wśród pracowników rzeźni w Rheda-Wiedenbrueck w Północnej Nadrenii-Westfalii. Jak napisał "Tagesspiegel" na 983 przeprowadzone testy na Covid-19, 657 okazało się pozytywnych.

Przyczyny wystąpienia lokalnej epidemii są wciąż badane. Powiatowe władze zarządziły kwarantannę zarażonych i w ramach prewencji zamknęły szkoły oraz przedszkola. Władze pobliskiego miasta Bielefeld nakazały szkołom i przedszkolom odesłanie do domów dzieci pracowników koncernu Toennies.

Działacze na rzecz praw zwierząt obwiniają z kolei rząd federalny, który – jak mówią – nie zrobił nic na rzecz podniesienia jakości pracy w rzeźniach pomimo wielokrotnych skarg na panujące w nich warunki.

Stowarzyszenie "Soko Tierschutz" udokumentowało nie tylko okrucieństwo wobec zwierząt w niemieckich rzeźniach, ale też przerażające" warunki zakwaterowania pracowników. Mieli spać na piętrowych łóżkach, korzystać ze wspólnych toalet, a nawet kontynuować pracę pomimo skaleczeń.

64-letni Clemens Toennies i będący synem nieżyjącego założyciela koncernu Bernda Toenniesa 42-letni Robert są wyłącznymi właścicielami firmy, w której mają po połowie udziałów.


Robert zarzucił zarządowi i radzie nadzorczej spółki nieodpowiedzialne działania oraz spowodowanie zagrożenia dla przedsiębiorstwa i ludności. Wskazał przy tym, że mimo wydanych w 2017 roku wytycznych wciąż nie rezygnuje się z zatrudniania pracowników zewnętrznych.

Pracownicy zewnętrzni niemieckiego przemysłu mięsnego to przede wszystkim obywatele państw wschodniej i południowo-wschodniej części Unii Europejskiej.

Czasowe zamknięcie największej w Niemczech ubojni świń nie spowoduje na razie następstw dla konsumentów. – Mięsa, w tym również wieprzowiny nie zabraknie – powiedział Tim Koch ze Spółki Informacyjnej Rynku Rolnego (Agrarmarkt Informations-Gesellschaft) w Bonn.

Ekspert dodał, że dopiero po kilku tygodniach okaże się, czy przestój rzeźni w Rheda-Wiedenbrueck – gdzie według koncernu Toennies dokonywano uboju i przerobu 20 tys. sztuk trzody chlewnej dziennie – spowoduje wzrost detalicznych cen mięsa wieprzowego, gdyż handel zawiera zwykle z branżą mięsną długoterminowe umowy regulujące wielkość dostaw i ich ceny.
 

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!