Copy LinkXFacebookShare

Komisja rolna walczy o pieniądze. Ale Bruksela chce cięć

Posłowie komisji rolnictwa PE skrytykowali poprawki do przyszłorocznego budżetu UE, w wyniku których w rezerwie kryzysowej WPR pozostanie niewiele środków m.in. na działania łagodzące wpływ rosyjskiego embarga. 
 
– Mamy poważny kryzys w rolnictwie, którego nie wywołali rolnicy. Dochody przypisane do budżetu rolnego powinny być przeznaczone na rolnictwo, a nie na projekty pozarolnicze – mówił podczas posiedzenia komisji rolnictwa Parlamentu Europejskiego jej szef Czesław Siekierski z Europejskiej Partii Ludowej (PSL).
 
Według propozycji zmian w projekcie budżetu na przyszły rok, które w październiku zaakceptowała KE, środki, które miałby być przeznaczone na Wspólną Politykę Rolną (WPR) zostaną przesunięte na inne potrzeby. 
 
Zmniejszenie o 448 mln euro budżetu WPR wynika z tego, że jej prognozowane przychody po rozliczeniu rachunków mają być wyższe o 465 mln euro. Do budżetu UE w 2015 r. wpłynie m.in. 409 mln euro kar nałożonych na osiem państw unijnych za przekroczenie kwot mlecznych.
 
Niemiecki chadecki eurodeputowany Peter Jahr podkreślał, że co roku z różnych przyczyn środki z części rolnej budżetu UE wracają w jakiejś części do państw członkowskich. Zaznaczył jednocześnie, że obecnie rolnikom potrzeba jest pomoc.
 
– Stanowisko komisji rolnictwa jest dość jasne. Pieniądze, które spływają z powrotem do budżetu UE muszą być wypłacane z powrotem rolnikom. To są ich pieniądze. Te pieniądze powinny być wykorzystywane na zwalczanie skutków kryzysu – oświadczył.
 
Europosłowie krytykowali też decyzję KE przewidującą, że fundusze, które UE ma wydać, by załagodzić rosyjskie embargo, uszczuplą wynoszącą 433 mln euro rezerwę kryzysową Wspólnej Polityki Rolnej, a nie margines ogólny budżetu unijnego.
 
– Rekompensaty dla producentów owoców i warzyw miały być sfinansowane z tzw. marginesu. Teraz okazuje się, że te rekompensaty będą finansowane z rezerwy kryzysowej na 2015 r., a środki z marginesu mają być przeznaczone na inne cele. Znaczy to tyle, że rolnictwo pozostanie w przyszłym roku bez najmniejszej ochrony na wypadek kryzysów pojawiających się w różnych branżach – mówił europoseł Jarosław Kalinowski (PSL).
 
Wskazywał, że tylko w Polsce sadownicy mają w przechowalniach 600-700 tys. ton jabłek, które zamiast na rynek rosyjski trafią na rynek UE. – Za kilka miesięcy to będzie katastrofa całej branży w UE – ostrzegał.
 
Zbigniew Kuźmiuk (PiS) mówił, że w Polsce na każdym rynku rolnym mamy do czynienia ze spadkiem cen wynoszącym 30-40 proc. – Na przyszły rok konstrukcja pomocy musi być inna, wyrównująca przynajmniej cześć strat ponoszonych przez rolników i na to potrzebne są naprawdę duże pieniądze. Ta rezerwa kryzysowa na pewno nie wystarczy – ocenił.
 
Z kolei Janusz Wojciechowski (PiS) przypominał, że KE w ramach swoich programów pomocowych zapowiedziała wsparcie dla rolników w wysokości ponad 300 mln euro, tymczasem wartość produktów rolnych z UE, których eksport do Rosji został zablokowany, sięga 5 mld euro.
 
Szef komisji budżetowej PE Jean Arthuis tłumaczył, że list korygujący do budżetu w ramach którego zawarte są propozycje KE dotyczące środków WPR, jest częścią procedury pojednawczej przyszłorocznych wydatków UE. Przypomniał, że komisja budżetowa nie zajęła jeszcze w tej sprawie stanowiska.
 
Procedura pojednawcza to ostatni etap negocjacji między Parlamentem i Radą UE przed przyjęciem budżetu. Rozmowy w tej sprawie mają się zakończyć w połowie listopada.

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Odzyskany ciągnik wrócił do właścicielki. Wskazała na syna

Turbulencje na rynku mleka, rynek mleka, mleczarstwo, ceny mleka, ceny, eksport mleczarski, Global Dairy Trade, Polska Izba Mleka
Bydło

Turbulencje na rynku mleka w UE. Przed nami trudne miesiące