GMO. Kraje Unii nie chcą większej swobody w podejmowaniu decyzji

Poleć
Udostępnij
Skomentuj
Autor tekstu: PAP, (em) | redakcja@agropolska.pl
23-05-2015,15:00 Aktualizacja: 23-05-2015,15:09
A A A

Wywołująca wiele kontrowersji wśród importerów i organizacji ekologicznych propozycja KE, by państwa członkowskie miały więcej swobody w sprawie dopuszczania bądź zakazywania importu produktów GMO nie uzyska akceptacji państw UE.

- Obecna sytuacja, kiedy to Komisja Europejska podejmuje decyzje w tej sprawie, jest idealna dla krajów członkowskich, ponieważ mogą one zrzucać na nią odpowiedzialność za dopuszczanie do importu organizmów modyfikowanych genetycznie - powiedział dziennikarzom unijny dyplomata zajmujący się tym tematem, który chce zachować anonimowość.

Propozycja, by państwa członkowskie miały więcej autonomii w tej sprawie, została przedstawiona przez KE pod koniec kwietnia. Kraje UE są bardzo podzielone w sprawie organizmów genetycznie modyfikowanych. Część z nich jest mocno za, część przeciw, a pozostałe zmieniają zdanie w zależności od kontekstu.

Bruksela zatwierdziła 19 odmian GMO do importu

Komisja Europejska zgodziła się na import dziesięciu nowych odmian GMO. Kolejnych siedem legalizacji dotyczy wznowienia autoryzacji, zaś dwie kwiatów ciętych. To pierwsza taka decyzja Brukseli od ponad roku - informuje FAMMU/FAPA. Odmiany...

Taka sytuacja sprawia, że w komitecie skupiającym przedstawicieli państw UE nie jest możliwe uzyskanie kwalifikowanej większości ani za dopuszczeniem danego gatunku GMO do uprawy, bądź importu ani też przeciwko.

Gdy zaś w gronie państw UE nie jest możliwe podjęcie decyzji, to Komisja Europejska jest zobowiązana wydać zezwolenie dla tego gatunku GMO, co w wielu krajach spotyka się potem z krytyką.

Właśnie dlatego komisja zdecydowała się wyjść z propozycją, by dać państwom unijnym możliwość ograniczenia importu lub zakazania produktów modyfikowanych genetycznie, nawet jeśli te uzyskają pozytywną opinię Europejskiej Agencji ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) i zostaną dopuszczone do importu na rynek UE.

- To jest gorący kartofel, dlatego kraje członkowskie nie chcą zmian. Obecny system jest idealny dla stolic, bo w razie jakiejś kontrowersyjnej autoryzacji zawsze mogą swojej opinii publicznej powiedzieć, że to decyzja KE - wyjaśnił dyplomata.

Według niego w drugiej połowie roku podczas jednego ze spotkań ministrów rolnictwa UE odbędzie się dyskusja w tej sprawie, ale nie uda się na niej osiągnąć nawet porozumienia, które pozwalałoby otworzyć negocjacje z Parlamentem Europejskim.

- W tej chwili wszystkie kraje są przeciw tej propozycji, tylko nie wszystkie robią to z tych samych powodów - ocenił polityk.  

Propozycje KE spotkały się tuż po ich zaprezentowaniu z krytyką zarówno organizacji ekologicznych, które boją się otwarcia drzwi dla importu GMO na większą skalę, jak i producentów, obawiających się zakłóceń na wspólnym rynku.

Obecnie UE dopuszcza stosowanie w żywności i paszy ponad 70 organizmów genetycznie modyfikowanych, jak kukurydza, soja, rzepak, burak cukrowy.

Zieloni w PE niedawno ostro skrytykowali KE za to, że "przepchnęła" autoryzację 19 produktów GMO w tym samym tygodniu, w którym zaproponowała zmianę zasad systemu autoryzacji. Decyzja dająca zielone światło na import 19 organizmów modyfikowanych genetycznie została podjęta dwa dni po przedstawieniu projektu dającego więcej swobody krajom członkowskim w tej sprawie.

Jak wskazują eksperci, o ile żywność GMO to rzadkość na półkach sklepów w UE, to często organizmy genetycznie modyfikowane występują w importowanej paszy dla zwierząt.

W 2013 r. do UE sprowadzono 36 mln ton soi i mączki sojowej, wykorzystywanej w paszy, co pokrywa 60 proc. zapotrzebowania. Import pochodzi w większości z krajów, w których uprawia się soję GMO.

Poleć
Udostępnij
Skomentuj
ZOBACZ / 8 Europejski Kongres Menadżerów Agrobiznesu