Copy LinkXFacebookShare

Szef dużej ukraińskiej firmy rolnej: obecnie Ukraina nie potrzebuje Polski, jeżeli chodzi o eksport zboża czy innych produktów

W interesie Polski i Ukrainy jest współpraca w dziedzinie rolnictwa i przetwórstwa, a Polska musi nauczyć się konkurować z ukraińską żywnością – wskazywali w środę uczestnicy panelu odbywającego się w ramach Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.

"Naturą gospodarki rynkowej jest to, że wszystkie firmy konkurują w gospodarce i poniekąd współpracują. Od wielu lat współpracuję z Ukrainą, importuję, eksportuję, jest to dla mnie naturalny partner i bardzo mi zależy na tym, by coraz więcej osób w Polsce było przekonanych, że integracja Ukrainy z Unią Europejską to jest dla nas wielka szansa" – powiedział prezes spółki Makarony Polskie Zenon Daniłowski podczas dyskusji na temat polsko-ukraińskiej współpracy w przemyśle spożywczym, odbywającej się w środę podczas EKG w Katowicach.

W opinii wiceprezesa, dyrektora generalnego Polskiej Federacji Producentów Żywności Andrzeja Gantnera, Ukraina jest dobrym partnerem handlowym, bo lokujemy tam nasze produkty. Będzie ona rozwijała swój przemysł, więc – wskazał – trzeba się zastanowić jak konkurować, by być skutecznym. Według Gantnera zakazy i ograniczenie w eksporcie nic nie pomogą, bo i tak produkty polskie i ukraińskie spotykają się na innych rynkach.

Zainteresowana współpracą z Ukrainą jest branża mleczarska. Dyrektor Polskiej Izby Mleka Agnieszka Maliszewska podkreśliła, że kraj ten jest znaczącym rynkiem dla produktów mlecznych, a polskie wyroby mają dobrą opinię, sprzedawane są pod własną marką, uzyskiwane są za nie dobre ceny. Jednak – jej zdaniem – przyjdzie moment, że Ukraina zainwestuje w przetwórstwo, w nowe technologie, by dostosować się do standardów UE. Według niej Polska powinna uczestniczyć w tych inwestycjach.

Wiceprezes Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej Dariusz Szymczycha zaznaczył, że co prawda polskie produkty są obecne na rynku ukraińskim, m.in. produkty mleczarskie, a obroty handlowe rosną, ale brakuje polskich inwestycji na Ukrainie.

"Około 600 polskich firm ciągle operuje na rynku ukraińskim, rośnie przedsiębiorczość ukraińska, w Polsce po lutym 2022 r. zarejestrowano około 8 tys. rożnych spółek oraz ponad 50 tys. działalności gospodarczych" – wyliczał. Jego zdaniem mamy jeszcze 5-10 lat, by bardziej zaangażować się w ukraińskie przetwórstwo, a atutem Polski jest europejskie know-how.

Zdaniem szefowej Polskiej Izby Zbożowo-Paszowej Moniki Piątkowskiej, mimo wielu trudności na rynku zbożowym, Polska nie do końca wykorzystała szanse na rozbudowę infrastruktury. Taka szansa była w pierwszym roku wojny w Ukrainie, wówczas "trzeba było mocniej nacisnąć" na UE, tak jak to zrobiła Rumunia – stwierdziła.

Prezes Związku Sadowników Rzeczpospolitej Polskiej Mirosław Maliszewski (poseł PSL – TD) powiedział, że badania wskazują, iż ok. 80 proc. Polaków uważa, że import produktów rolnych z Ukrainy powinien być ograniczony, gdyż zakłócił polski rynek. Maliszewski zaznaczył, że nie wynika to z niechęci Polaków do ukraińskich produktów, ale z troski o własny rynek. Poseł przyznał, że głównym powodem destabilizacji rynków rolnych na świecie jest Rosja, która zablokowała wywóz żywności z Ukrainy poprzez porty czarnomorskie i skierowała na sprzedaż duże ilości własnego ziarna po cenach dumpingowych.

"Strona ukraińska jest świetnie przygotowana do negocjacji, celem jest osiągnięcie unijnego rynku" – stwierdził Maliszewski. Dodał, że obecnie Ukraina ma dostęp do rynku UE, choć nie musi spełniać różnych wymogów i dlatego rolnicy wyszli na ulice. Jego zdaniem trzeba znaleźć takie metody wymiany gospodarczej, by otwierając się na konkurencję, skorzystać na współpracy.

Prezes jednej z największych ukraińskich firm rolnych IMC Alex Lissitsa zwrócił uwagę, że problemem jest to, że europejscy konsumenci chcą kupować tanio, a z drugiej strony dochody producentów rolnych są niskie. W jego ocenie gospodarstwo o powierzchni 20 ha nie może być konkurencyjne.

Lissitsa zaznaczył, że trzeba ze sobą rozmawiać, choć – jak przyznał – obecnie Ukraina nie potrzebuje Polski, jeżeli chodzi o eksport zboża czy innych produktów. Eksport zboża przez Odessę jest tańszy, taniej jest też wywozić przez Rumunię – dodał. Podkreślił natomiast, że Polska potrzebna jest jako kraj tranzytowy dla produktów, które mają trafić np. do Szwecji czy do Niemiec, a na tranzycie można zarabiać.

Podsumowując debatę, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności Andrzej Gantner stwierdził, że Ukraina zapewne będzie w UE i trzeba to traktować jako wyzwanie. Polska ma czas, by się do tego przygotować.

"Trzeba spojrzeć na to, co mamy tu w kraju – tu apel do polityków: przestańcie dociskać branżę spożywczą i rolników podatkami, kosztami, biurokracją (…) na co tracimy mnóstwo pieniędzy. Zastanówmy się, jak możemy być bardziej konkurencyjni" – powiedział.

Zaznaczył, że konkurencyjność sektora zależy od warunków, które zostaną w Polsce stworzone, m.in. od konkurencyjności branży energetycznej, infrastruktury, istnienia giełd spożywczych. Według Gantnera na tym się trzeba skupić, "zamiast płakać, że Ukraina w ogóle jest".

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Odzyskany ciągnik wrócił do właścicielki. Wskazała na syna

Turbulencje na rynku mleka, rynek mleka, mleczarstwo, ceny mleka, ceny, eksport mleczarski, Global Dairy Trade, Polska Izba Mleka
Bydło

Turbulencje na rynku mleka w UE. Przed nami trudne miesiące