Copy LinkXFacebookShare

Wał pierścieniowy Mandam daje lepsze wschody

Posiewne wałowanie zbóż to dość rzadki widok na polskich polach. Szkoda, bo ponad 10-letnie doświadczenie jednego z podlaskich rolników pokazuje, że zabieg ten ma wiele zalet.

Po przejeździe wału pierścieniowego typu Cambridge mogliśmy zaobserwować charakterystyczne ślady w postaci płytkich wąskich rowków na przemian z płytkimi punktowymi zagłębieniami. Efekt taki wywołują ciężkie żeliwne elementy robocze w formie osadzonych na wspólnej osi pierścieni gładkich o przekroju teownikowym oraz tarcz zębatych.

Pierścienie o różnej średnicy

Umieszczone na przemian segmenty obracają się swobodnie pod wpływem kontaktu z glebą i mają inną średnicę. Dzięki temu ich prędkości obrotowe są różne, co daje efekt samooczyszczania się wału.

Pierścienie gładkie są wyraźnie szersze i mają średnicę 49,7 cm, zaś karbowane i węższe – 52,5 cm. Co ciekawe, tarcze zębate oprócz niewielkiego luzu osiowego mogą także w pewnym zakresie przemieszczać się swobodnie góra-dół oraz przód-tył. Możliwość taką daje im nieco większa średnica ich piasty względem średnicy osi, na której są osadzone. Dzięki temu mogą one dostosowywać się do nierówności terenu.

 

Wygodne rozkładanie

Na kopiowanie podłoża w szerszym zakresie pozwala podział wału na trzy sekcje. Środkowa część jest nieco szersza od bocznych segmentów oraz wysunięta o blisko pół metra do tyłu. Takie rozmieszczenie sekcji wynika ze sposobu rozkładania wału z pozycji transportowej do roboczej, tak aby koła jezdne mogły dostosować swoje położenie bez potrzeby wysiadania z ciągnika w celu ich przestawienia. W tym celu narzędzie korzysta z dwóch par hydrauliki zewnętrznej.

Podczas naszej wizyty u podlaskiego rolnika zmierzyliśmy wydajność wałowania narzędziem o szerokości roboczej 6,2 m oraz zużycie paliwa podczas tego zabiegu.  Wał Mandamu współpracowal z ciągnikiem Valtra N82 z silnikiem o mocy znamionowej 88 KM. Przed wyjazdem na pole o powierzchni 1,2 ha zatankowaliśmy bak do pełna. Po powrocie z pracy na uzupełnienie zbiornika potrzebowaliśmy 4 l oleju napędowego.

Małe zapotrzebowanie na moc

Część paliwa została zużyta na potrzeby dojazdu na oddalone o około 0,5 km pole i powrót. Po oszacowaniu możemy przyjąć, że podczas wałowania spalanie wyniosło 3-3,2 l/ha. Z kolei wydajność zabiegu przekroczyła w przeliczeniu 4 ha/h.

Warto zauważyć, że w przeciwieństwie do narzędzi uprawowych pracujących wgłębnie, zwięzła ciężka gleba stawia przy dogniataniu roli Cambridgem mniejsze opory. Wynika to z lepszej nośności podłoża dla powierzchniowo pracującego wału. Do mniejszego zapotrzebowania na moc przyczynia się także duża średnica łatwiejszych do toczenia pierścieni narzędzia z Gliwic.

Wał ułatwia żniwa

Podsumowując, czas i paliwo poświęcone na wałowanie nie są duże, a korzyści jest wiele. Dognieciona po siewie gleba daje szybsze i bardziej wyrównane wschody zbóż, co szczególnie da się zauważyć w suchych warunkach na lżejszych glebach. Zabieg ten usprawnia bowiem podsiąkanie wody gruntowej. 

Niewątpliwymi zaletami wałowania są także: wyrównanie powierzchni pola, rozdrobnienie brył oraz wciśnięcie kamieni. Podlaski rolnik szczególnie ceni sobie możliwość spokojnej i bezpiecznej pracy kombajnem w czasie żniw przy omłocie wyległego łanu bez ryzyka pochwycenia przez heder wspomnianych kamieni.

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!