Reklama

Opryskiwacz polowy Krukowiak Herkules drugiej generacji
krukowiak_herkules
Firma z Brześcia Kujawskiego na początku XXI w. skonstruowała samojezdny opryskiwacz polowy o nazwie Herkules. Maszyna ta została już wycofana z oferty. Jej następcą jest Herkules drugiej generacji. fot_Przemysław Olszewski
Firma z Brześcia Kujawskiego na początku XXI w. jako pierwsza w Polsce skonstruowała samojezdny opryskiwacz polowy o nazwie Herkules. Maszyna ta została już wycofana z oferty. Jej następcą jest Herkules drugiej generacji, który znacząco różni się od swojego poprzednika.
Nowa konstrukcja opiera się na czterokołowym podwoziu o podwyższonym prześwicie. Odległość najniżej położonego punktu opryskiwacza od podłoża przy standardowym wysokoprofilowym ogumieniu o rozmiarze 320/90R46 wynosi 1,5 m. Po założeniu opcjonalnych kół o średnicy osadzenia felgi 54 cale prześwit wzrasta do 1,6 m, a po zastosowaniu dodatkowych nadstawek przy wspornikach łączących podwozie z ramą wartość ta wyniesie 1,8 m. Tego typu opryskiwacze są szczególnie przydatne podczas zabiegów ochrony roślin wysokich w końcowych fazach ich rozwoju. Dotyczy to przede wszystkim upraw kukurydzy oraz sorgo. Bramowe mosty Herkulesa zawieszone są pod ramą za pośrednictwem amortyzatorów hydropneumatycznych.
Na piastach wszystkich czterech kół osadzone są wielotłoczkowe silniki promieniowe francuskiej firmy Poclain. Zasilane są one olejem tłoczonym przez duńską osiową pompę wielotłoczkową marki Sauer-Danfoss. Jej wydajność, a zarazem prędkość jazdy, regulowana jest poprzez dżojstik w kabinie. Dostępne są dwa zakresy szybkości poruszania się: polowy i szosowy. Na niższym biegu Herkules rozpędza się maksymalnie do 20 km/h, zaś na wyższym do 40 km/h. Za skręt odpowiadają przednie koła. Znajdujący się pod prawą nogą operatora pedał oddziałuje mechanicznie na tarczowo-klockowe hamulce czołowej osi. Ponadto tylne koła są hamowane poprzez hydrostat napędu jezdnego. W przedniej części wszystkich czterech opon znajdują się pałąki ochraniające łan roślin przed najechaniem. Rozstaw kół ustawiony jest na 2,25 m, ale po podniesieniu opryskiwacza i poluzowania zacisków można go zwiększyć do 3 m.
Bogactwo belek
Sercem opryskiwacza jest napędzana hydraulicznie, włoskiej produkcji sześciosekcyjna pompa przeponowa Bertolini Poly 2400 VD o wydatku maksymalnym 400 l/min. Może ona zasysać ciecz roboczą ze zbiornika głównego o pojemności 3000 lub 4000 l oraz po przełączeniu zaworu ze zbiornika czystej wody o pojemności 250 l. Pompa zasila aparaturę cieczową włoskiej marki Arag. Dostęp do bloku zaworów sterujących przepływem chemikaliów otrzymamy po wspomaganym pneumatycznie podniesieniu bocznej osłony z prawej strony. W tej części większość elementów ma sterowanie elektryczne dokonywane zdalnie z kabiny. Dotyczy to zaworu głównego, zaworu sterującego ciśnieniem roboczym, a także zaworów sekcyjnych, których przy najszerszej belce może być 7. Ponadto znajdziemy tam dwa zawory kulowe obsługiwane ręcznie za pomocą dźwigni. Jeden z nich służy do skierowania strumienia czystej wody na płuczki w zbiorniku, a drugi na pistolet do mycia opryskiwacza z zewnątrz. Na drodze transportu cieczy roboczej znajduje się także turbinowy przepływomierz. Po lewej stronie opryskiwacza usytuowany jest rozwadniacz środków chemicznych włoskiej marki Polmac o pojemności 35 l. W pozycję roboczą opuszczamy go hydraulicznie za pomocą przełącznika z boku maszyny.
Środki ochrony roślin bądź nawozy podawane są na belkę polową dostępną w trzech typach konstrukcji oraz sześciu rozmiarach. Lance z oznaczeniem PHB produkowane są w Brześciu Kujawskim i mają profil stalowy, zaś oznakowane jako ALU pochodzą od francuskiego dostawcy i wykonane są z aluminium. Trzeci typ belki to PHR. Za tym skrótem kryje się konstrukcja aluminiowa wzbogacona o rękaw powietrzny redukujący znoszenie cieczy przy silnym wietrze. Belki dostępne są w szerokościach roboczych: 18, 20, 21, 24, 27 i 28 m. Niezależnie od rodzaju belki za jej stabilizację odpowiada zarówno wahadło, jak i trapez. Na skłonach samopoziomowanie lancy można hydraulicznie skorygować za pomocą przycisku na dżojstiku. Dźwignia wielofunkcyjna pozwala także blokować stabilizację, zmieniać wysokość belki, przechylać niezależnie prawe i lewe skrzydło, składać połowę lub tylko ćwiartkę belki, zarówno z prawej, jak i z lewej strony.
Wysoki, ale stabilny
Za podnoszenie belki odpowiada równoległobok przegubowy. Siłowniki nim sterujące współpracują z akumulatorami hydropneumatycznymi, dzięki czemu po wjechaniu kołami w bruzdę drgania przenoszone na zawieszenie belki są tłumione. W ten sposób amortyzowane są także wychylenia boczne belki oraz jej ruchy w płaszczyźnie poziomej. Przeguby łączące środkową część belki z pierwszymi przęsłami łączą się ze skrajnymi sekcjami konstrukcji wsporczej dla rozpylaczy za pośrednictwem przegubów ze sprężynami śrubowymi pozwalającymi na odchylenia końcówek w obu płaszczyznach.
Układ jezdny, instalację hydrauliczną i cieczową napędza umieszczony za kabiną sześciocylindrowy doładowany silnik Iveco o mocy znamionowej 175 KM. Ulokowany powyżej pakiet chłodnic owiewa hydrostatycznie napędzany wentylator. Opryskiwacz o pojemności 4000 l z pustym zbiornikiem cieczy roboczej waży 7,5 t. Maszyna może bezpiecznie pracować na zboczach o maksymalnym wzdłużnym nachyleniu terenu do 10% oraz poprzecznym do 20%.
Uwagę przyciąga nowoczesna sylwetka kabiny z giętą szybą przednią. Miejsce pracy operatora wyposażone jest w pneumatycznie amortyzowany fotel oraz manualną klimatyzację. Za sterowanie układem cieczowym odpowiada terminal pokładowy Bravo 300S włoskiej marki Arag. Za dopłatą dostępny jest komputer Bravo 400S. Umożliwia on automatyczne włączanie i wyłączanie poszczególnych sekcji lub nawet pojedynczych dysz na podstawie sygnału z nawigacji satelitarnej. Pierwszą z tych możliwości oferuje także dodatkowy monitor Arag Skipper we współpracy z terminalem Bravo 300S. Hydraulikę belki polowej oraz prędkość i kierunek jazdy obsługujemy poprzez dżojstik, zaś za pozostałe układy odpowiedzialne są przyciski na bocznym panelu. W podstawowej wersji za Herkulesa o pojemności 4000 l zapłacimy 540 tys. zł netto.
Artykuł ukazał się w RPT 12/2013. ZAPRENUMERUJ
