Copy LinkXFacebookShare

Zainwestowali w wiatraki. A teraz walczą o przetrwanie

Rolnicy i drobni przedsiębiorcy, którzy przed laty kuszeni obietnicami polityków inwestowali w wiatraki dziś walczą o spłatę kredytów. Czują się oszukani przez rządzących krajem.

O spektakularnych bankructwach wiatrakowców na razie nie słychać, przede wszystkim dlatego, że od kilku miesięcy banki udzielające kredytów na inwestycje prowadzą ich restrukturyzację – informuje "Rzeczpospolita".

Rolnicy oraz właściciele drobnych firm usługowych i produkcyjnych, którzy mieli nadzieję na godziwą emeryturę walczą teraz o przetrwanie, a przysłowiowa kura mająca znosić złote jaja stała się kulą u nogi. – Już nigdy nie porwiemy się na interesy gwarantowane przez rząd – mówią zgodnie zawiedzeni przedsiębiorcy.

– W 2016 r. wiatraki przyniosły 740 tys. zł straty przy przychodach ok. 360 tys. zł. Gdyby nie działalność transportowa, z której zysków dokładamy do elektrowni, nie dalibyśmy rady ich utrzymać – mówi Paweł Kado, właściciel firmy transportowej Martrans, który posiada trzy turbiny. – Zgodnie z biznesplanem inwestycja miała się spłacić w 8-10 lat. Dziś mogę powiedzieć, że sama nigdy się nie spłaci – przekonuje.

To efekt drastycznego spadku ceny zielonych certyfikatów na giełdzie. Co gorsze nie będą one mogły się odbudować w krótkim czasie ze względu na zmiany poselskie do ustawy o OZE, które nakładają limit dla cen certyfikatów na giełdzie.


Swoje ponadto robią inne ciągłe zmiany w prawie, a przedsiębiorcy wśród najdotkliwszych wskazują na znacząco wyższy podatek od nieruchomości, a także czekające ich renegocjacje na cenę odkupu prądu z instalacji OZE.

Od przyszłego roku znika bowiem obowiązek odkupu prądu z ekoelektrowni większej niż 500 kW. Przedsiębiorcy na terenie działania Energi i PGE już dostali nowe, gorsze dla nich kalkulacje.

– Z bankami raczej się dogadamy. Gorzej z rządem przez który przemawia albo cynizm albo niewiedza – zauważa Adam Roguski z PPHU Elektroplasmet w rozmowie z "Rzeczpospolitą". Chciał sprzedać ok. 2 MW, ale nie znalazł kupca oferującego kwotę pokrywającą wkład i poniesione koszty.

Pozostałych na rynku małych przedsiębiorców po zakończeniu spłaty kredytu może być nie stać nawet na rozbiórkę turbin. Ale zmiany w prawie dotkną też większych, choć oni mieli możliwość odłożenia na czarną godzinę większej gotówki. Wielu posiadało bowiem umowy długoterminowe z dużymi koncernami na odbiór certyfikatów i energii.

źródło: Rzeczpospolita

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Odzyskany ciągnik wrócił do właścicielki. Wskazała na syna

Turbulencje na rynku mleka, rynek mleka, mleczarstwo, ceny mleka, ceny, eksport mleczarski, Global Dairy Trade, Polska Izba Mleka
Bydło

Turbulencje na rynku mleka w UE. Przed nami trudne miesiące

Aktualności

Zderzenie na „krajówce”. Ciągnik rozbity, kierowca w szpitalu