Copy LinkXFacebookShare

Odłowione dziki wywozili do puszczy. Prokuratura wszczęła śledztwo

Prokuratura sprawdza, czy pracownicy starostwa w Legionowie (woj. mazowieckie) przez podjęcie decyzji o przemieszczeniu odłowionych dzików do Puszczy Kozienickiej przyczynili się do rozprzestrzeniania się ASF. Urzędnicy twierdzą, że nie decydowali o miejscu wywózki zwierząt.

Zapuszczające się w okolice Legionowa dziki wychwytywano za pomocą tzw. odłowni. Już 8 listopada ub.r. informowano na portalu internetowym starostwa, że odłowiono w ten sposób 149 sztuk. Osobniki miały być wywożone m.in. do Puszczy Kozienickiej.

"Osoby odpowiedzialne za odławianie dzików w powiecie legionowskim dysponują systemem elektronicznego dozorowania (…) W akcję zaangażowane są osoby, które pomagają społecznie. Szczególne podziękowania należą się odpowiedzialnym za ochronę środowiska urzędnikom gminnym, myśliwym kół łowieckich, strażnikom miejskim i gminnym, druhom Ochotniczych Straży Pożarnych" – można było przeczytać w komunikacie.

Te wieści wywołały jednak zaniepokojenie związane z pojawieniem się w pow. legionowskim dzików zarażonych ASF. Inspekcja Weterynaryjna zapowiedziała, że wyjaśni, czy odłowione zwierzęta nie były przypadkiem chore i mogły być potencjalnym źródłem zakażenia kolejnych. Rafał Romanowski, wiceminister rolnictwa w wypowiedzi dla PAP ocenił przewiezienie dzików do Puszczy Kozienickiej jako "poważny problem".

Prokuratura Rejonowa w Legionowie prowadzi śledztwo w sprawie ewentualnego przekroczenia uprawnień przez pracowników starostwa, którzy zdecydowali o przemieszczeniu odłowionych dzików do Puszczy Kozienickiej i sprowadzenia niebezpieczeństwa w kwestii rozprzestrzeniania się wirusa ASF (działanie na szkodę interesu publicznego).


Postępowanie zostało wszczęte 10 stycznia na skutek zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa złożonego przez Stowarzyszenie Polskich Producentów Trzody Chlewnej "Forum Tch".

– Postępowanie pozostaje w toku. Nikomu nie przedstawiono zarzutów. Z uwagi na początkowy etap nie informujemy o zaplanowanych czynnościach procesowych – poinformował multiportal agropolska.pl Marcin Saduś, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga w Warszawie (legionowska prokuratura jej podlega).

Paweł Hadyński z SPPTD "Forum Tch" wyjaśnił, że decyzja o zawiadomieniu organów ściągania zapadła po przeanalizowaniu informacji o przemieszczeniu dzików do puszczy w okolice Radomia.

– Jeśli pojawi się ASF koło Radomia, będzie to wina urzędników. W tym momencie rolnicy, którzy będę w strefie "czerwonej" lub "niebieskiej" mają utrudnienia w handlu i mogą składać pozwy cywilne. Obowiązkiem społecznym było zgłoszenie takiego faktu do zbadania przez prokuraturę, czy nie doszło do przestępstwa – stwierdził.


W legionowskim starostwie jeszcze kilka dni temu nie wiedzieli – przynajmniej oficjalnie – że prokuratura wszczęła śledztwo. Rzecznik prasowa Joanna Kajdanowicz podkreśla, że pracownicy nie podejmowali decyzji o miejscu, do którego przemieszczane były odłowione na terenie powiatu dziki.

– Każdy złapany na terenie powiatu legionowskiego dzik przekazywany był protokolarnie, w miejscu złapania, myśliwemu, który wybierał miejsce w ramach swojego obwodu łowieckiego – tłumaczy.

Jak przekonuje, odłów i przewożenie dzików były prowadzone zgodnie z przepisami, zarówno prawa krajowego (w tym z ustawą Prawo łowieckie oraz zaleceniami dotyczącym przekazywania odłowionych dzików do obwodów łowieckich, zawartymi w piśmie z 14 czerwca 2017 Ministerstwa Środowiska do Zarządu Głównego Polskiego Związku Łowieckiego i Generalnej Dyrekcji Lasów Państwowych), jak i Unii Europejskiej, za wiedzą Inspekcji Weterynaryjnej.


– Działania były realizowane w ramach tzw. "białej strefy", czyli nieobjętej restrykcjami związanymi z ASF. Zarówno na terenach odłowu, jak i w miejscach, w które wywożono dziki, nie odnotowano przypadków choroby. Ostatni odłów miał miejsce 7 listopada 2017. Powiatowy lekarz weterynarii 17 listopada poinformował nas telefonicznie o stwierdzonych dwóch przypadkach ASF na terenie powiatu. W związku z tym odłowy zostały natychmiast zatrzymane, a do 18 listopada dwie odłownie stojące w terenie rozebrano i przewieziono do magazynu – precyzuje Joanna Kajdanowicz.

Zaznacza ponadto, iż odławianie dzików było podyktowane bezpieczeństwem mieszkańców. Zwierząt było już tak dużo, że zaczęły podchodzić bardzo blisko m.in. szkół czy przedszkoli oraz domostw. A odstrzał nie był możliwy z uwagi choćby na wspomniane bezpieczeństwo ludzi.

– Każda decyzja wydana była w porozumieniu z Zarządem Okręgowym Polskiego Związku Łowieckiego w Warszawie, projekty decyzji uzgadniane były pozytywnie. Na prośbę ZO PZŁ w Warszawie informowaliśmy o liczbie złapanych dzików i miejscach ich przetransportowania. Takie informacje na pisemne wystąpienie otrzymał również powiatowy lekarz weterynarii – podsumowuje rzeczniczka starostwa.
 

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci rozpoczęli kontrole rolników. „Nie będzie taryfy ulgowej”

Weterynaryjny Numer Identyfikacyjny, WNI, ARiMR, Inspekcja Weterynaryjna, hodowcy, bydło, trzoda chlewna, drób
Hodowla

Weterynaryjny Numer Identyfikacyjny. Będzie prostsza procedura

Aktualności

Śmiertelne zderzenie z ciągnikiem. 69-latek zginął na miejscu