Copy LinkXFacebookShare

Wskrzeszają tradycję związaną z początkiem roku agrarnego

Urodzaju gospodarzom, a pannom i kawalerom zmiany stanu cywilnego życzyły kompanie wołoczebników, czyli grupy mężczyzn, które niegdyś w Wielkanoc chodziły po wsiach w Podlaskiem śpiewając życzenia. Tradycja kolędowania wskrzeszana jest we wsiach k. Knyszyna.

Wielkanocny zwyczaj kolędowania, tzw. chodzenie z konopielką, to tradycja składania życzeń gospodarskich, związanych z rozpoczęciem nowego roku agrarnego.

Tradycja ta znana jest tylko w północno-wschodniej Polsce oraz w regionie solecznickim i wileńskim (Litwa), a także obwodzie grodzieńskim na Białorusi. Zwyczaj na ziemiach polskich zanikł w latach 60. ub. wieku, ale dzięki staraniom Ośrodka Kultury w Knyszynie od kilku lat jest wskrzeszany.

Jadwiga Konopko, dyrektor ośrodka powiedziała, że tradycja ta była bardzo popularna w regionie, na terenie między dwoma rzekami: Narwią i Bugiem, a została zapomniana ze względu na przemiany, jakie zachodziły we wsiach. Za namową etnografów, ośrodek postanowił powrócić do tej tradycji.

Pierwszym krokiem było organizowanie muzycznych spotkań, w których brały udział zespoły wykonujące konopielki (w tym roku impreza odbędzie się po raz siedemnasty).

Następnie, dzięki pomocy ludzi zainteresowanych tradycją konopielek i śpiewaków z różnych części Polski, organizowano warsztaty śpiewu, odtwarzanie tradycji wiosennego kolędowania w terenie i spotkania śpiewaków. Od dziesięciu lat grupa śpiewaków odwiedza w niedzielne popołudnie wsie w okolicach Knyszyna.


Etnograf dr Artur Gaweł, dyrektor Podlaskiego Muzeum Kultury Ludowej uważa, że udaje się tę tradycję ożywić. Jak pisze w książce "Rok obrzędowy na Podlasiu", konopielkami nazywano pieśni obrzędowe, które w Wielkanoc śpiewali kawalerowie, stąd też pochodzi nazwa zwyczaju – chodzenie z konopielką.

Wiosenne kolędowanie posiadało też inne określenia – najczęściej nazywano je "włóczebne" lub "wołoczebne", a kolędników zebranych w grupę nazywano kompanią.

Kompanie zbierały się po południu w Wielkanoc, a kolędowanie trwało całą noc i kończyło się rankiem drugiego dnia świąt. Składały się z kilkunastu mężczyzn; w każdej z nich był tzw. zapiewajło, czyli – jak wyjaśnia Gaweł – mężczyzna doskonale znający nie tylko teksty pieśni, ale również wszystkich mieszkańców wsi.

Życzenia śpiewano przy akompaniamencie harmonii, skrzypiec lub ustnej harmonijki. W pieśniach pannom i kawalerom życzono zmiany stanu cywilnego, a gospodarzom urodzaju.


Wołoczebnicy za swoje życzenia dostawali od gospodarzy zapłatę: kiełbasę, jajka czy kieliszek wódki. Jeśli odmówiono kawalerom poczęstunku, śpiewali oni złośliwe piosenki. Obawiano się takich przyśpiewek, ponieważ wierzono, że wróżą nieszczęście, a córce gospodarzy –
staropanieństwo.

Kolędowanie kończyło się zabawą organizowaną w trzeci dzień świąt, czyli we wtorek. Poczęstunek składał się z darów, jakie zebrano podczas śpiewania. Na zabawę zapraszano dziewczęta.

Od dziesięciu lat śpiewacy wracają do tradycji wiosennego kolędowania, a od ubiegłego roku gospodarzy odwiedza utworzona kompania męska, w której śpiewają mężczyźni ze wsi z okolic Knyszyna.

Zwieńczeniem wiosennego kolędowania będą 17. Międzynarodowe Spotkania Wiosennego Kolędowania z Konopielką z Knyszynie. Impreza odbędzie się 8 kwietnia.
 

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci rozpoczęli kontrole rolników. „Nie będzie taryfy ulgowej”

Weterynaryjny Numer Identyfikacyjny, WNI, ARiMR, Inspekcja Weterynaryjna, hodowcy, bydło, trzoda chlewna, drób
Hodowla

Weterynaryjny Numer Identyfikacyjny. Będzie prostsza procedura

Aktualności

Śmiertelne zderzenie z ciągnikiem. 69-latek zginął na miejscu