Ardanowski: Polski Związek Łowiecki odmówił polowań na dziki
ardanowski_dziki.jpg_8ceb238f
Minister Ardanowski przekonuje, że tylko odstrzał dzików gwarantuje skuteczną walkę z ASF. Foto_PAP/Jakub Kamiński
– Trzeba w Polsce zmniejszyć liczbę dzików, żeby skutecznie walczyć z ASF – przekonywał w poniedziałek w Świeciu (woj. kujawsko-pomorskie) minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski. Dodał, że Polski Związek Łowiecki odmówił jednak polowań na dziki.
W spotkaniu z szefem resortu uczestniczyło ok. 100 rolników. – Próbujemy utrzymywać ASF w pasie wzdłuż wschodniej granicy. To się udaje od kilku lat. Nie chcę oceniać poprzedników, co powinni byli zrobić. Teraz wszyscy są mądrzy, a wcześniej nikt na świecie nie wiedział, jak sobie z tym radzić – mówił.
Zdaniem polityka trzeba zmniejszyć liczbę dzików, żeby stworzyć pas ochronny, a tam, gdzie jest choroba, trzeba je po prostu wybić. Jak mówił, PZŁ odmówił polowań, a jedynie pojedyncze koła próbują to robić.
Według ministra, część myśliwych nie rozumie problemów rolników i nie chce polować. Przeciwko polowaniom są też ekolodzy w Polsce, podczas gdy w innych krajach organizacje ekologiczne traktują odstrzał dzików jako naturalny sposób walki z chorobą, np. w Niemczech czy we Francji.
Dodał, że oczywiście należy także przestrzegać zasad bioasekuracji, a najlepszym sposobem walki z chorobą jest uszczelnienie budynków.
Ardanowski ocenił, że obecnie w Polsce obowiązują najlepsze w Europie przepisy dotyczące rolniczego handlu detalicznego.
– Rolnik może każdy swój produkt legalnie sprzedawać. Nie tylko do konsumenta, ale także do restauracji, jadłodajni, gospodarstw agroturystycznych oraz sklepów – podkreślił. Zaapelował do władz samorządowych o pomoc gospodarzom w dotarciu z żywnością do odbiorców.
– W rolnictwie są problemy, ale do bólu szczerze rozmawiamy o tym, co szwankuje, co należy w nim poprawić – powiedział szef resortu na spotkaniu w Urzędzie Miejskim. Jak mówił, niezależnie od tego czy gospodarstwo jest małe czy duże, musi żyć z tego, co wyprodukuje.
– Mit pieniędzy zewnętrznych powoduje, że bardziej zastanawiamy się, kiedy będzie pomoc unijna, suszowa, a nie jak dobrze prowadzić gospodarstwo. Rolnicy mają prawo produkować żywność i uzyskiwać za to sensowne wynagrodzenie. Na świecie opłacalność produkcji samych surowców nigdzie nie jest duża. Na tym zarabiają dopiero ci, którzy to przerabiają i dostarczają do konsumenta. Tylko ogromne gospodarstwa mogą się nastawić jedynie na produkcję surowca, bo w ich przypadku działa efekt skali. Czym gospodarstwo mniejsze, tym trudniej je prowadzić. Mniejsze gospodarstwa nie mogą się nastawiać na proste uprawy polowe – wskazał Ardanowski.
- Agrobiznes bez tajemnic. Zamów prenumeratę miesięcznika "Przedsiębiorca Rolny" już dziś
