Copy LinkXFacebookShare

Ciągniki John Deere w KR Kietrz

Mają prawie 80 pól po 100 ha i gleby klasy II oraz III. W tym – wydawałoby się – rolniczym raju nic nie przychodzi jednak samo i bez ciężkiej pracy szefostwa oraz wszystkich pracowników nie byłoby rekordowych plonów. W ich osiąganiu pomaga m.in. 40 ciągników marki John Deere.
 
Mowa o Kombinacie Rolnym Kietrz (KR Kietrz) zlokalizowanym niedaleko czeskiej granicy, który choć nawiązuje do swojej historycznej nazwy z lat 60. ubiegłego wieku (Kombinat Państwowych Gospodarstw Rolnych w Kietrzu), to jednak od tamtego czasu zmienił się w nowoczesne przedsiębiorstwo rolne na miarę XXI w. Prawnie jest to spółka strategiczna Skarbu Państwa, w której 100% udziałów ma Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa (KOWR).
 
 
Ponad 8500 ha w promieniu 15 km
 
W ramach struktur KOWR przedsiębiorstwo w Kietrzu jest Ośrodkiem Hodowli Zarodowej Zwierząt. W trzech obiektach hodowlanych zlokalizowanych w okolicznych miejscowościach (Pilszcz, Krotoszyn i Langowo) utrzymywanych jest łącznie 9 tys. szt. bydła mlecznego rasy holsztyno-fryzyjskiej o umaszczeniu czarno-białym. Od ponad 3,7 tys. krów pozyskuje się rocznie ok. 39 mln litrów mleka. Statystycznie każdy Polak wypija więc rocznie litr mleka pochodzący z KR Kietrz.
 
Nie samym mlekiem jednak Kietrz stoi, gdyż znaczące przychody generuje również produkcja roślinna. Powierzchnia gruntów rolnych znajdujących się w promieniu 15 km od siedziby przedsiębiorstwa w Kietrzu wynosi ponad 8500 ha. Średnie pole ma 102 ha. Płodozmian oparty jest głównie na czterech roślinach: pszenica ozima (ok. 3600 ha), kukurydza na ziarno i kiszonkę (ok. 1600 ha), buraki (ok. 1450 ha) i rzepak (ok. 700 ha). Uzupełnia go lucerna (ok. 550 ha) i trawy w uprawie polowej (ok. 180 ha). Ponadto pozyskiwana jest pasza dla bydła z trwałych użytków zielonych (ok. 120 ha). Od kilku lat w Kietrzu prowadzona jest również uprawa doświadczalna soi, którą zapoczątkował grant „Unowocześnienie upraw tradycyjnych odmian soi w warunkach Polski’’. Być może w przyszłości roślina ta pójdzie w ślady kukurydzy, czyli stanie się w naszym kraju równie popularna. W posusznym 2018 r. średnie plony uzyskane w KR Kietrz wyniosły: pszenica ozima – 8,3 t/ha, kukurydza na ziarno (suche) – 10 t/ha, buraki cukrowe – 83 t/ha (zawartość cukru 18%), rzepak – 5 t/ha i soja – 3,5 t/ha.
 
– Dostajemy zadania do wykonania, a pieniądze na ich realizację musimy wygospodarować sami z naszej bieżącej działalności. Jednym z takich zadań jest finansowanie Stadniny Koni Gładyszów, która została włączona w nasze struktury w 2013 r. Część naszych zysków pozwala więc prowadzić hodowlę zachowawczą konia rasy huculskiej znajdującą się 300 kilometrów od nas w województwie małopolskim. W sumie w Kietrzu i Gładyszowie zatrudniamy obecnie na umowę o pracę 302 osoby. Oczywiście nie wszyscy wykonują prace związane z produkcją roślinną i zwierzęcą. W Kietrzu mamy m.in. własną ekipę do prac budowlanych, stację paliw, stację diagnostyczną i kotłownię – wyjaśnia Mariusz Sikora, prezes KR Kietrz.
 
Praca w brygadach
 
Organizacja pracy polowej w KR Kietrz jest oparta na brygadach, które zależnie od jej rodzaju mogą liczyć od dwóch (np. uprawa i siew kukurydzy) do kilkunastu osób (np. zbiór kukurydzy na kiszonkę magazynowaną w silosie). Dyrektor ds. produkcji roślinnej wraz ze specjalistami  działów najpierw ustalają zakres prac z jedno- lub kilkudniowym wyprzedzeniem, a każdego dnia wcześnie rano w razie potrzeby (np. deszczu) wprowadzają ich korektę. Każdą brygadę nadzoruje specjalista produkcji roślinnej, który odpowiada za poprawne wykonanie zleconego zadnia. Cały sprzęt KR Kietrz znajduje się w jednym miejscu, w którym prowadzone są również jego naprawy i serwis. Jednak nie zawsze, bo gdy trzeba, niektóre odbywają się na polu, aby nie tracić cennego czasu i zachować terminy agrotechniczne. W razie potrzeby tankowanie ciągników i kombajnów odbywa się również na polu – dotyczy to oleju napędowego i wodnego roztworu mocznika AdBlue.
 
– W sezonie operatorzy ciągników i kombajnów pracują w systemie 12/12, czyli praca odbywa się całą dobę nawet przez kilka dni non stop. Silniki nie są gaszone i sprzęt jest wykorzystany do maksimum jego możliwości. Z tego powodu wybieramy tylko takie ciągniki i maszyny, które się u nas sprawdziły i mają optymalny stosunek ceny do jakości. Powszechnie wiadomo, że do tej grupy nie zalicza się sprzęt najtańszy i my również o tym wiemy. Podkreślam jednak, że to, co u nas się sprawdza, nie zawsze będzie najlepszym rozwiązaniem w innym gospodarstwie i odwrotnie – mówi Mariusz Sikora.
 
 

Ciągniki do ciężkiej pracy polowej
 
W KR Kietrz, po trwającej dziesięciolecia erze Ursusa, przyszedł czas wymiany traktorów tej marki na inne. Po prostu produkt ten nie był rozwijany, a nawet prawie zniknął z rynku. Dlatego chcąc być konkurencyjnym przedsiębiorstwem w nowych realiach rynkowych, szefostwo spółki już w latach 90. musiało postawić na traktory zachodnie. – Z wieloletnich doświadczeń przeprowadzonych na naszych polach wynika, że w ciężkich pracach sprawdzają się ciągniki John Deere. Oczywiście trafiły do nas również inne marki traktorów, które kupowaliśmy lub braliśmy na testy. Wspólnie doszliśmy jednak do wniosku, że w Kietrzu z maszynami do uprawy i siewu będą pracować ciągniki John Deere. Liczył się również głos operatorów, którzy na przykład woleli jeździć tymi traktorami niż ciągnikami marki Fendt, chociaż te ostatnie są bardzo dobre. Duże amerykańskie traktory kołowe John Deere są bowiem dłuższe i cięższe od ich niemieckich odpowiedników. W czasie wielogodzinnej pracy ma to znaczenie, bo dzięki temu są stabilniejsze i w efekcie komfort pracy dla operatora jest wyższy. To oczywiście tylko jeden z przykładów, ale dobrze pokazuje, że wybierając markę ciągników do ciężkich prac polowych, braliśmy pod uwagę różne aspekty. Jednym z najważniejszych była jednak niska awaryjność i wysokie właściwości trakcyjne na polu. Po wyborze marki John Deere każdego roku zacieśnia się nasza współpraca z firmą Chempest, będącą jej dilerem. Dzięki temu odnosimy coraz większe korzyści – wyjaśnia Marian Fudali, kierownik Zakładu Mechanizacji Rolnictwa KR Kietrz. – Dzisiaj do prac polowych mamy ciągniki John Deere, ale za jakiś czas może to się zmienić. Być może jakaś inna marka w przyszłości wprowadzi na rynek innowacyjne ciągniki, które się u nas sprawdzą. Tego nie wiemy, czas pokaże – dodaje Mariusz Sikora.
 
W KR Kietrz jest obecnie na stanie 126 ciągników, w tym 40 marki John Deere. Do prac z zawieszanymi rozsiewaczami nawozów i przyczepianymi opryskiwaczami wykorzystywane są traktory równokołowe Fastrac. Szlak do ich zakupu przetarły ciągniki o podobnej budowie marki Mercedes Benz. To modele MB Trac 1000, które wykonują lżejsze prace. Podczas naszej zimowej wizyty jako oldtimery zdobiły park maszynowy w Kietrzu. W Kombinacie pozostało również kilkadziesiąt Ursusów, które używane są do takich prac jak np. wykaszania roślinności rosnącej na rowach. Wśród nich na uwagę zasługuje turbodoładowany model 1604 z numerem fabrycznym 1. W KR Kietrz z wozami paszowymi agregowane są ciągniki marki Valtra z silnikami mogącymi pracować na niskich obrotach, co wpływa na zmniejszenie zużycia paliwa.
 
Postawili na cztery gąsienice
 
Pierwszy ciągnik John Deere trafił do KR Kietrz w 1989 r. i od tego czasu przewinęło się ich sporo,  m.in. traktory legendarnej serii 8400. Jeden z nich, kupiony w 1996 r., ma nakręcone 36 tys. motogodzin bez remontu głównego silnika! – Niestety produkowane od kilku lat ciągniki rolnicze wszystkich marek, nie tylko John Deere, nie mają już takiej żywotności silników jak kiedyś. Jest zdecydowanie mniejsza, o czym należy wyraźnie powiedzieć. Myślę, że to efekt wprowadzenia rygorystycznych norm emisji spalin, które mają negatywny wpływ na trwałość jednostek napędowych – mówi Wojciech Kwaśnik, dyrektor ds. mechanizacji i inwestycji KR Kietrz.
 
Praca ciągników w Kombinacie, którą można porównać z maratonem, wymaga starannego zaplanowania ich przeglądów i wykonywania ich jak najrzadziej. W związku z tym w KR Kietrz stopniowo wydłużano okresy wymiany olejów silnikowych w traktorach, co kontrolowano badaniami laboratoryjnymi. Obecnie wynoszą one 500 godzin pracy jednostki napędowej. Ma to znaczenie, gdyż jeden z ostatnio kupionych ciągników John Deere w czasie półtora roku przepracował 3700 godzin. Oznacza to, że olej w jego silniku był wymieniany w tym czasie siedmiokrotnie.
 
Traktorem tym jest 620-konny przegubowy 9620RX z czterema wózkami gąsienicowymi. W 2018 r. dołączył do niego drugi taki ciągnik. Dlaczego? Ponieważ okazały się bardzo dobrymi końmi pociągowymi. Wcześniej kupiony został John Deere 9570RT, czyli ciągnik na dwóch gąsienicach o mocy 570 KM. – W celu ograniczenia ugniatania gleby i uzyskania lepszej trakcji stosujemy od wielu lat koła bliźniacze. Minusem tego rozwiązania jest problematyczny przejazd po drodze publicznej, który wymaga zapewnienia dodatkowego pojazdu pilotującego. Z tego powodu postanowiliśmy spróbować pracy ciągnikami z napędem taśmowym, które tego problemu nie stwarzają. Testowaliśmy różne rozwiązania tego typu i wiemy już, że u nas lepiej sprawdza się ciągnik przegubowy na czterech gąsienicach. W porównaniu do jego odpowiednika na dwóch gąsienicach spisuje się lepiej na mokrej glebie, gdzie ma bardzo dobrą trakcję i pracuje równomiernie. Z kolei traktory na dwóch napędach taśmowych w takich warunkach „myszkują”, czyli gdy jedna gąsienica ma lżej, to napęd drugiej na chwilkę zostaje przerwany. Ewidentnie brakuje w tym przypadku blokady mostu napędowego. Za to ciągnik na czterech gąsienicach ma blokady i mokra gleba nie jest dla niego problemem. Ponadto obciążenie jego tyłu przez narzędzia przyczepiane nie powoduje podrywania przodu traktora, co czasami ma miejsce w modelach z dwoma gąsienicami. Zauważyliśmy również, że ciągnik na dwóch gąsienicach w czasie zawracania pozostawia większe doły w glebie niż jego odpowiednik na czterech – wyjaśnia Marek Oblicki, dyrektor ds. produkcji roślinnej KR Kietrz.
 
 
 
W Kombinacie pracuje również ciągnik, w którym zamiast kół założono cztery wózki gąsienicowe. To 370-konny John Deere 8370R. Przeróbki tej podjęła się firma Camso, będąca znanym producentem systemów gąsienicowych. Wózki i gąsienice tej firmy trafiają m.in. na pierwszy montaż do opisanych wcześniej ciągników John Deere 9620RX. – Okazało się, że zamiana czterech kół na cztery gąsienice sprawdziła się tylko na tylnej osi ciągnika. Zamontowane na przedniej osi mają już wyraźne pęknięcia i mocno zużyty bieżnik, do czego doprowadziło wykonywanie skrętów na twardym podłożu. Drugi raz takiej przeróbki na przedniej osi ciągnika tradycyjnego nie wykonamy – mówi Marian Fudali.
 
Precyzja dająca oszczędności
 
W KR Kietrz od kilku lat wykorzystują własny sygnał korekcyjny RTK w celu wykonywania prac polowych opartych na nawigacji satelitarnej z dokładnością +/- 2 cm. Użytkując narzędzia o dużych szerokościach roboczych (ponad 10 m), nie sposób uniknąć nakładek, co na polu 100-hektarowym może oznaczać podwójną uprawę kilku, a nawet kilkunastu hektarów. Dzięki nawigacji satelitarnej opartej na rozwiązaniach marki Trimble i John Deere problem ten został wyeliminowany. Ponadto GPS jest wykorzystywany podczas precyzyjnego nawożenia mineralnego. Nawozy potasowe i fosforowe stosowane są oddzielnie na podstawie map aplikacyjnych powstałych na bazie wyników próbek glebowych. Z kolei nawozy azotowe wysiewane są na podstawie aktualnych potrzeb roślin w tym zakresie zweryfikowanych przez urządzenia do badania stopnia ich zieloności. To Crop Sensory marki Claas montowane z przodu ciągników pracujących z rozsiewaczami nawozów.
 
 
– Na razie nie korzystamy z usługi telematycznej JD Link oferowanej przez markę John Deere. Wymaga to bowiem zatrudnienia dodatkowej osoby, która będzie potrafiła ten system obsługiwać, a co ważniejsze właściwie interpretować zebrane dane. Cały czas wdrażamy jednak młodych pracowników w tematykę rolnictwa precyzyjnego i docelowo na pewno będziemy korzystać z takich rozwiązań – wyjaśnia Marek Oblicki. Na razie dokumentowanie pracy operatorów ciągników odbywa się na podstawie wypełnianych przez nich kart. Zapisane tam dane wprowadzane są do komputera.
 
W Kombinacie nie mają obecnie problemu z brakiem rąk do pracy. – Płacimy tyle, na ile nas stać. Średnie wynagrodzenie brutto, wyłączając zarząd, wynosi u nas 5 tys. złotych miesięcznie. Przykładowo coraz więcej zarabiają operatorzy najnowocześniejszych ciągników i maszyn. Ich pensja roczna z nadgodzinami wynosi ok. 80 tys. złotych brutto – mówi Mariusz Sikora.
 
W KR Kietrz mniej więcej połowa areału nie jest orana, a połowa tak. Tereny pagórkowate narażone są na erozję i lepiej uprawiać je bezorkowo, a płaskie wymagają orki m.in. z powodu walki z gryzoniem, jakim jest nornik polny. Prace te wykonywane są głównie ciągnikami marki John Deere. Z kolei do oprysków i rozsiewu nawozów używane są traktory JCB Fastrac. W czasie żniw zboża koszą kombajny marki Claas.
 
Artykuł ukazał się w RPT 4/2019. ZAPRENUMERUJ – płatność elektroniczna

 

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!