Reklama

John Deere płaci za niskie spalanie. Rolnik z powiatu braniewskiego otrzymał 1300 zł
Program „Gwarancja Spalania” marki John Deere działa już od ponad roku i pierwsi rolnicy, którzy mają "lekką nogę" odebrali swoje nagrody. Jednym z nich jest Adam Nisiewicz z powiatu braniewskiego.
John Deere jesienią 2018 roku ogłosił początek niespotykanego dotąd w branży techniki rolniczej programu „Gwarancja Spalania”, w którym zwraca koszty za nadmierne zużycie oleju napędowego. Dotyczy on każdej z grup ciągników John Deere 6R (4 – i 6-cyl.), 7R, 8R, dla których producent określił fabryczny poziomy zużycia oleju napędowego w poszczególnych rodzajach prac polowych oraz w transporcie. Jeżeli fabryczny poziom zużycia paliwa zostanie przekroczony, wówczas właściciel ciągnika otrzyma kwotę, potrzebną na zakup nadwyżki. Natomiast w przypadku gdy osiągnięty przez właściciela ciągnika poziom zużycia oleju napędowego będzie niższy niż fabryczny, wówczas amerykański producent wypłaca premię dwukrotnie większą niż kwota potrzebna na zakup zaoszczędzonego ON.
Jednym z rolników, który otrzymał na swoje konto 1300 zł za uzyskanie niższego spalania, niż przewiduje John Deere, jest Adam Nisiewicz, rolnik z powiatu braniewskiego w woj. warmińsko-mazurskim.
– Właściciele nowych ciągników John Deere po wypełnieniu odpowiedniego formularza dostępnego u dilera oraz aktywowaniu systemu JD Link, za pomocą którego monitorowany jest poziom zużycia paliwa, mają możliwość zwrotu środków. Dotychczas program obejmował wyłącznie prace ciągnika w transporcie (jazda powyżej prędkości 20 km/h). Z czasem rozszerzyliśmy go o monitoring zużycia paliwa podczas prac w polu. Jest to odważny i bardzo rzadko spotykany na rynku ruch, tym bardziej, że zdecydowaliśmy się ponosić odpowiedzialność pieniężną za zużycie paliwa przekraczające ustalony poziom – tłumaczy Bartosz Białas z John Deere.
– Brakowało nam traktora o mocy ok. 300 KM i to był podstawowy powód zakupu. Główną przyczyną wyboru marki John Deere była bezawaryjność, a także lepsza ocena i poziom spalania w odniesieniu do konkurencji po testach polowych, jakie przeprowadziliśmy w moim gospodarstwie. Zakupiony przeze mnie traktor John Deere 7290R to najmocniejsza i kluczowa maszyna w gospodarstwie, która pracowała na ponad 600 ha. Ciągnik spełnia wszelkie oczekiwania, pracuje bezawaryjnie z ciężką broną talerzową i pługiem. Dodatkowo cieszę się, że miałem okazję skorzystać z programu „Gwarancja spalania” – mówi Adam Nisiewicz, który kupił traktor w firmie Fricke z Mrągowa będącej dilerem marki John Deere. – Współpraca układa się bardzo dobrze, dealer dostarczył ciągnik, przeszkolił mnie i mojego operatora z zakresu obsługi wszystkich systemów znajdujących się na wyposażeniu ciągnika. Jesteśmy zadowoleni również z komfortu obsługi – wielki plus tej maszyny to skrzynia biegów E23, wielkim pozytywem jest również intuicyjne sterowanie ciągnikiem – wyświetlacz, podłokietnik, przyciski skrótów menu. Codzienna obsługa nie sprawia najmniejszych problemów – dodaje Adam Nisiewicz.
– Na spalanie ciągnika wpływa wiele zmiennych: od najmniejszych detali po kluczowe ustawienia maszyny oraz umiejętności operatora. Na co konkretnie zwrócić uwagę? Znaczenie może mieć: ciśnienie w oponach, ich stan (zbyt mocno zużyte opony zwiększają poślizg ciągnika), dopasowanie prędkości obrotowej silnika do wykonywanej pracy, umiejętne dobranie przełożeń zarówno w pracy polowej, jak i transporcie, użycie trybu EKO, o ile w maszynie jest on dostępny. Wykorzystanie systemów automatycznego prowadzenia przy użyciu GPS pozwala dodatkowo zoptymalizować ścieżkę, na której ciągnik wykonuję pracę, tym samym oszczędzając czas i paliwo – mówi Szymon Kaczmarek, specjalista ds. produktu John Deere.
